Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  15 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 15 / 40 Next Page
Page Background

13

Pro Medico

marzec 2017

interna

to na osiągnięcie sprawności wwąskiej dzie-

dzinie i opanowanie odpowiednich technik,

co daje duże szanse szybkiego osiągnięcia

perfekcji, wybicia się i, co nie jest bez zna-

czenia, lepszego uposażenia. Wystarczy

tylko znaleźć odpowiedniego pacjenta

z chorobą pasującą do posiadanych umie-

jętności.

Tymczasem większość chorych

przychodzi do lekarza nie z konkretnie

zdefiniowaną chorobą, ale z bardzo nie-

swoistymi dolegliwościami oraz swoją

indywidualnością. W cierpiącym chorym

niemożnawidzieć jednego tylkonarządu

czy nawet całego układu.

U podłoża cier-

pienia leżą nie tylko zaburzenia biofizyczne,

ale także komponent psychiczny, tak wro-

dzony (skłonności, wrażliwość, intelekt), jak

i nabyty (wychowanie, wiedza, nawyki, pre-

ferencje, przekonania). Niebez znaczenia jest

tu komponent socjalny i kulturowy, niosący

ze sobą, obok pozytywnych, także negatyw-

nepostawy społeczne, jaknp. alkoholizmczy

nikotynizm.

W takiej rzeczywistości roztaczane są miraże

znalezienia przyczyny każdej dolegliwości

i wyprodukowania leku na każdą chorobę.

Zdarza się i tak, że niektóre ze stosowanych

spektakularnych metod diagnostyki i lecze-

nia przynoszą większe korzyści lekarzom,

a przede wszystkimproducentom leków lub

sprzętu niż samym chorym, którym w zało-

żeniumają służyć.

RYZYKOREDUKCJONISTYCZNEGO

PODEJŚCIADOPACJENTA

Mimo tych pesymistycznych refleksji pewne

jest, że ani rozwoju nauki, ani trendu do spe-

cjalizacji nie da się zahamować. Nie sposób

zanegować potrzeby istnienia medycyny

specjalistycznej, wspartej rozległą wiedzą

z zakresu nauk podstawowych i nowoczesną

technologią. To właśnie dzięki rozwijającym

się szczegółowym specjalizacjom udało się

zobaczyć, jak bardzo zachodzą na siebie

czynności różnych narządów i układów oraz

jaką wielością zabezpieczeń ustrój strzeże

swoich podstawowych parametrów, jak

np. ciśnienia tętniczego krwi czy wolemii.

Należy jednak spojrzeć krytycznie na zawę-

żanie i mnożenie różnych specjalności.

Redukcjonizm był bez wątpienia podstawą

rozwoju nauki, stał się jednak zagrożeniem

w praktyce klinicznej. Nie można popra-

wiać czynności jednego narządu, pomija-

jąc pozostałe. Człowiek jest nieskończenie

złożoną jednostką psychofizyczną i zgłasza

się do lekarza nie z chorym narządem, ale

ze swoimi dolegliwościami. Dziwić może,

że są one niezmienne od setek lat: bóle,

duszności, osłabienie, bezsenność, wymioty,

biegunki, wyniszczenie itd. Mimo obietnic,

że pokonanie wszelkich chorób jest tylko

kwestią czasu i odpowiednich nakładów,

cierpiących chorych ciągle przybywa. Jed-

ną z przyczyn za to odpowiedzialnych jest

przedłużenie (częściowo dzięki osiągnię-

ciom medycyny) życia ludzkiego, ponieważ

zaawansowanywiek jest jednymz głównych

czynników ryzyka większości chorób cywili-

zacyjnych.

Dzisiaj nikt nie kwestionuje roli geriatry

w opiece nad osobami starszymi. Nikt nie

podważa konieczności holistycznego spoj-

rzenia na osłabionego wiekiem pacjenta.

Nasuwa się jednak retoryczne pytanie, czy

człowiek staje się jednością psychofizyczną

dopiero po osiągnięciu pewnego wieku?

Owszem, starzenie upośledza czynność

wszystkich narządów i zwiększa ryzyko wie-

lochorobowości. Alewkażdymwieku działa-

nie różnych niekorzystnych czynnikówmoże

przekraczać możliwości adaptacyjne organi-

zmu i nakładać się na genetycznie uwarun-

kowane lub nabyte w dowolnym okresie

życia zaburzenia struktury i czynności róż-

nych narządów i układów. Ilość kombinacji,

zarówno tychuwarunkowań, jak i czynników

patogennych, przekracza możliwości jakiej-

kolwiek klasyfikacji chorób. Także potrzeby

duchowe, zauważane już przez lekarzy zaj-

mujących się opieką paliatywną, dotyczą

całego okresu życia człowieka.

Specjaliści starają się jak najlepiej rozeznać

i pokierować chorych w zakresie swojej

specjalności, czyniąc to z wielkim zaanga-

żowaniem. Nie można jednak nie zauważyć,

że to zapatrzenie w parametry „swojego”

narządu lub układu stanowi samo w sobie

swoisty czynnik ryzyka redukcjonistycznego

podejścia do pacjenta. Takie podejście prze-

nosi się na chorego, który traci możliwość

całościowej oceny swojego zdrowia. Na nie-

bezpieczeństwo tego zjawiska zwracał uwa-

gęwswoich artykułach jeden z najwybitniej-

szych polskich internistów – Profesor

Kornel

Gibiński

.

LEKARZ INTERNISTAXXIWIEKU

Niełatwo wskazać, jak można tej sytuacji

zaradzić. Konieczny jestwysiłek intelektualny

i organizacyjny całego społeczeństwa. Każdy

musi być świadomym odpowiedzialności

za zdrowie własne i swoich najbliższych.

Szczególna rola przypada tu organizatorom

życia społecznego, którzy są odpowiedzial-

ni za wybór najbardziej sprawnego modelu

ochrony zdrowia.

Medycyna nie może się rozwijać bez zdo-

byczy nauk podstawowych i nowych tech-

nologii oraz wysoko kompetentnych szcze-

gółowych specjalistów, którzy te zdobycze

potrafią spożytkować dla ratowania chorych

w różnych, dramatycznych, a nawet ekstre-

malnych sytuacjach. Nie one jednak zade-

cydują o rzeczywistej poprawie zdrowia

społeczeństwa. Konieczne jest zmniejszenie

zapadalności na najczęstsze choroby prze-

wlekłe, a także zapobieganieniepełnospraw-

ności i ulżenie cierpieniom, które te choroby

powodują.

Nawet heroicznym wysiłkiem uratowani

od śmierci pacjenci muszą znaleźć się pod

opieką lekarza, który zajmie się ich dalszym

leczeniem. To musi być lekarz, który zna naj-

nowszeosiągnięciamedycyny klinicznej, aby

umiejętnie korzystać z konsultacji wąskospe-

cjalistycznych, ale nie są mu obce także osią-

gnięcia nauk humanistycznych, by dostrze-

gać i rozumieć różnorodne potrzeby chore-

go oraz być świadomym tkwiących w nim

tajemnic. Lekarz, który zna możliwości, ale

i ograniczenia, a przede wszystkim zagroże-

nia medycyny, który umie na tej podstawie

dokonywać trafnych wyborów i pokiero-

wać przychodzącym do niego pacjentem,

niezależnie od tego, jak bardzo nieswoiste

są objawy jego choroby, który wie, że nie

ma niezawodnej w każdych okolicznościach

metody, ani „wyniku” który nie mógłby być

źle interpretowany. Lekarz, który nie będzie

się obawiał przekonywać chorego o jego

osobistej odpowiedzialności za własne zdro-

wie i będzie to umiał robić. Przedewszystkim

będzie wiedział, że nie można tego zrobić

bez osobistego zaangażowania i własne-

go przykładu. Lekarz internista XXI wieku.

Internista, który nie traci umiejętności

całościowej oceny chorego, mimo zdo-

bycia bardziej szczegółowej specjaliza-

cji, pełniąc funkcję lekarza rodzinnego,

potrafi skutecznie koordynować pracę

specjalistów.

Powinniśmy uczynić wszystko, aby lekarzy

posiadających takie kwalifikacje było jak naj-

więcej. Do tego jednak niezbędne są dobrze

funkcjonujące (a więc także odpowiednio

szkolące) oddziały chorób wewnętrznych.

Taka właśnie interna może zapobiec dalszej

fragmentacji medycyny i ułatwić zintegro-

waną opiekę medyczną, która z kolei będzie

miała szansę przyczynić się do znaczącej

poprawy stanu zdrowia społeczeństwa.

Prof. dr hab. n.med. JanDuława

Redukcjonizm był bez wątpienia podstawą

rozwoju nauki, stał się jednak zagrożeniem

w praktyce klinicznej. Nie można poprawiać

czynności jednego narządu, pomijając pozostałe.