27
Pro Medico
•
październik 2016
felieton
Monografia powstała z okazji jubileuszu
50-lecia pracy zawodowej dr. n. med.
Krzysztofa Brożka
, specjalisty medycyny
ogólnej i historyka medycyny, zasłużone-
go dla samorządu lekarskiego na Śląsku.
Publikacja stanowi kolejny już, czwarty
tom Biblioteki Historycznej Śląskiej Izby
Lekarskiej, który został wydany nakładem
350 egzemplarzy.
Pozycja pod kierunkiem Komitetu Re-
dakcyjnego w składzie: dr n. med.
Jacek
Kozakiewicz
, prezes ORL w Katowicach
– przewodniczący, dr n. med.
Mieczysław
Dziedzic
– redaktor prowadzący, dr n.
przyr.
Wojciech Giermaziak
, mgr
Da-
nuta Korzon
, dr
Stanisław Mysiak
, dr n.
med.
Zygfryd Wawrzynek
, mgr
Joanna
Wójcik
, została przygotowana w oparciu
o bibliografię dorobku dr. Brożka, która
obejmuje niemal 800 pozycji. Monografia
stanowi unikalną pomoc dydaktyczną nie
tylko dla lekarzy, ale i wszystkich pasjo-
natów historii medycyny. Pozycja została
wzbogacona esejami ludzi świata nauki.
Laudacje do niej napisali P.T.:
Bohuslav
Chwajol
,
Edward Długajczyk, Zdzisław
Gajda, Andrzej Kierzek, Andrzej Roma-
nowski, Henryk Sułkowski, Jerzy Supa-
dy, Wojciech Świątkiewicz, Jerzy Woy-
Wojciechowski, Zygmunt Woźniczka
.
W monografii został zamieszczony także
materiał fotograficzny, który stanowią
zdjęcia wykonane przez
Jerzego Łakom-
skiego
, artystę fotografika.
Spotkanie autorskie odbędzie się 16 listo-
pada br. o godzinie 15.00 w Domu Lekarza
i połączone zostanie z uroczystością nada-
nia imienia śp. dr. Adama Parlińskiego Od-
działowi Katowickiemu Głównej Biblioteki
Lekarskiej wWarszawie.
JoannaWójcik
Nowa książka z serii Biblioteki Historycznej ŚIL:
„Krzysztof Brożek. Bibliografia 1965-2015.
50 lat pracy lekarza i historyka medycyny”
historia medycyny
Dlatego najbardziej lubię opowieść zna-
jomej pani doktor o pacjencie z głębokiej
wsi, który dotarł do szpitala w stanie za-
awansowanego już nowotworu. Nie moż-
na było mu pomóc, został więc po jakimś
czasie odesłany, z rokowaniem dwa, góra
trzy miesiące życia. (Pewnie pomijam
ważne procedury medyczne, ale rzecz
nie o nich.) Minęło półtora roku. Ku zdu-
mieniu lekarzy, pojawia się na oddziale
ów mieszkaniec gminy wiejskiej, z liczną
rodziną, dużym bukietem kwiatów, cerą
rumianą i okiem błyszczącym. Nie dając
dojść do słowa, zaczyna głośne i żarliwe
przeprosiny. Bo było tak: miał skierowa-
nie, żeby zgłosić się znowu za trzy tygo-
dnie (procedury). A tu syn z wojska wrócił
– radość duża, potem się ożenił – wesele
wyprawiali, zaraz tak blisko ślubu wnuk
się urodził – chrzciny trwały trzy dni,
gospodarka zaczęła iść lepiej, starczyło
na remont dachu, zaczęli drugą chałupę
stawiać. Ani czasu było o chorobie my-
śleć. Dopiero tak pod Wielkanoc żona po-
rządki robiła i w szufladzie to skierowanie
znalazła. To przyjechał i przeprasza, że tak
późno. Rzucili się lekarze badać, ponoć
z innych oddziałów też wpadali oglądać
– i nic, zdrowy!
Se non e vero, se bon tra-
vato…
Historie prawdziwe
Może to tylko anegdota, ale ta, jak twier-
dzi Michał Rusinek (sekretarz Szymbor-
skiej), jest fabułą opowiadaną zamiast
poważnej narracji, intymnego wyznania,
płomiennej deklaracji... O medycynie pi-
szemy najczęściej bardzo, bardzo, bardzo
poważnie. Zagubiła się gdzieś anegdota,
abstrakcyjne poczucie humoru, pure non-
sens – i skoro przy Szymborskiej się za-
trzymaliśmy – limeryk, lepiej i moskalik?
Na zachętę skomentuję swój własny felie-
ton znalezionym w internecie limerykiem
Kiedy zaczynałam przed laty współpracę z „Pro Medico”, z lekarzami najbardziej
chciałam rozmawiać o „metafizyce medycyny”, głęboko przekonana, że leczenie
to i cud jakowyś i tajemnica wszechświata. Końskiego wtedy zdrowia, nie
miałam okazji, by rzeczywistość medyczna rzuciła się na te poglądy, wysyłając
je w kosmos. Nagabywani lekarze mówili mi wprawdzie: „cudów nie ma,
są procedury”, ale wiedziałam swoje.
(autor: ewenement, 2012):
„Pewna pani skłonna do krzyku
nawołuje do limeryków.
Mogłaby zamiast tego
zrobić coś sensownego,
przykładowo – nasmażyć schabiku
.”
Grażyna Ogrodowska
O medycynie piszemy najczęściej bardzo, bardzo,
bardzo poważnie. Zagubiła się gdzieś anegdota,
abstrakcyjne poczucie humoru, pure nonsens...




