29
Pro Medico
postscriptum
•
październik 2016
tak było
Atmosfera w kraju stawała się coraz bardziej gorąca. Opinia pu-
bliczna dowiedziała się, że czołgi radzieckie z Legnicy posuwają się
w kierunku Warszawy. Ówczesny sekretarz KC PZPR Edward Ochab
nie chciał ustąpić swojego miejsca Władysławowi Gomułce, który
stał się bohaterem narodowym. Na lotnisku w Legnicy wylądowali
Nikita Chruszczow i biuro polityczne KPZR. WWarszawie odbyło się
VIII Plenum PZPR, na którym zdecydowano się, pod naciskiem opinii
publicznej, przekazać władzę Gomułce. Władza radziecka nie chciała
zaakceptować człowieka o „nacjonalistycznych odchyleniach”, a ta-
kim był w ich oczach Gomułka, któremu naród bezgranicznie zaufał.
Nikita Chruszczow, Mołotow, Mikojan i inni towarzysze generałowie
wylądowali na Okęciu. Rozpoczęły się pełne napięcia rozmowy. Wła-
dysławGomułka sprzeciwił się radzieckiemu szantażowi, zdobywając
sobie prawie całe społeczeństwo nastawione przecież w większości
wrogo wobec rządzącej partii. Skończyło się na strachu. Marszałek
Konstanty Rokossowski został usunięty z biura politycznego partii
i odesłany doMoskwy.
Na uczelni powołaliśmy
Komitet Rehabilitacyjny
dla relegowanych
w przeszłości studentów, za odchylenia polityczne i amerykański styl
życia. Pan Rektor przyjął z powrotem na studia
Elka Grabowskie-
go
,
Honoratę Meus
,
Norberta Paszka
,
Waldka Wiśniewskiego
i innych, których nazwisk nie odnotowałem. Do Warszawy udała się
druga grupa przedstawicieli Rady Rewolucyjnej, która razem z in-
nymi delegacjami, w tym z
Elkiem Lasotą
, redaktorem naczelnym
„Po prostu”,
LechosławemGoździkiem
, młodym sekretarzem partii
FSO na Żeraniu, została po kilkugodzinnym oczekiwaniu przyjęta
na stojąco przez wychodzącego z KC, rozwścieczonego Gomułkę,
który krzyczał, że będzie tylko jedna socjalistyczna organizacja mło-
dzieżowa: Związek Młodzieży Socjalistycznej i nic więcej. Był to dla
nas cios, który rozchwiał nasze nadzieje na przyszłość.
Pamiętam wieczór, kiedy dotarła do nas wiadomość o Powstaniu
na Węgrzech. Słuchaliśmy prawie cały dzień z głośników radiowęzła
Domu Akademickiego, już bez zagłuszeń, RadiaWolna Europa i Gło-
su Ameryki. Powołaliśmy natychmiast
Studencki Komitet Pomocy
Narodowi Węgierskiemu
. Rozpoczęliśmy kwestę uliczną, zbierając
na zakup leków, opatrunków i odzieży znaczące kwoty przekazane
PCK oddziałowi zajmującemu się Węgrami. Studenci nasi zaczęli
spontanicznie oddawać krew dla Węgrów. Rozpalone do białości
umysły i serca chciały formować oddziały pomocy zbrojnej. Jego
Magnificencja Rektor M. Garlicki studził nasze zapały, tłumacząc nam
w partnerskich rozmowach, na co stać naszych wrogów. Nie trzeba
było długo czekać. Masakra bohaterów węgierskiego narodu, który
wierząc w nasze polskie zwycięstwo, chciał pójść dalej w stronę su-
werenności i wolności. Przy żałobnychmelodiach nadawanych przez
nasz radiowęzeł płakaliśmy jak dzieci przez całą noc.
Ostatnim naszym zrywem było wymuszenie na władzach przyjęcie
kandydatury Rektora prof. Mariana Garlickiego na posła i to z sukce-
sem. Studenci polscy dzięki temu mieli dwóch swoich posłów z de-
mokratycznegowyboru, a nie „z klucza”: naszegoprof. M. Garlickiego
i Elka Lasotę, redaktora naczelnego„Po prostu”.
Rada Rewolucyjna Studentów Śl.A.M. w styczniu 1957 r. zaprzestała
działalności, została przez władze partyjne zmuszona do oddania
kluczy z sekretariatu towarzyszom organizującym ZMS. Na nowej
władzy niedługo później zawiedliśmy się nie tylko my, studenci, ale
i cały naród. Nigdy jednak nie wróciły koszmarne czasy zniewolenia
umysłów i dusz. Rozwiązano„Po prostu”, powstała studencka gazeta
„Od nowa”, a później po jej zawieszeniu„Itd.”.
Zniknął stalinizm, polski październik dał początek wszystkim postę-
powym ruchom, których uwieńczeniem był 1989 r. – niepodległość
i suwerenność Ojczyzny.
pamiętamy, pomagamy
„Danielówka”
Dr n. med.
Daniel Sabat
był lekarzem, naukowcem, wykładowcą
wKatedrze i ZakładziePatomorfologii zabrzańskiegoWydziału Lekar-
skiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, a także
zapalonym kolekcjonerem i propagatorem idei stworzenia na SUM
Muzeum Historii Medycyny. Pisał też o tym na łamach „Pro Medico”,
zapraszając na wystawy, które organizował. Jak mówi o nim przyja-
ciel, prof. dr hab. n. med.
Andrzej Gabriel
, chciał
„stworzenia platfor-
my, w której spotykać się będzie historia z teraźniejszością, w otoczeniu
eksponatów i książek, które należy udostępnić pracownikom uczelni
i studentom, przyszłym lekarzom, aby zrozumieli i odkryli prawdziwe
korzenie śląskiej medycyny powojennej i medycyny polskiej”.
Doktor
Sabat zmarł 13marca 2016 r.
10 września br. w Zabrzu odbył się
pierwszy koncert charytatywny
z cyklu „Danielówka”, upamiętniający Doktora i jego chęć niesienia
pomocy. Dlatego cały dochód z zabrzańskiej imprezy został przezna-
czony na rehabilitację dwuletniego, walczącego o godne życie Woj-
tusia z Zabrza. Chłopczyk na razie samodzielnie nie siedzi i nie chodzi.
Przeżył w swoimkrótkimżyciu już bardzowiele – wylew krwi domó-
zgu czwartego stopnia, wodogłowie, cierpi na mózgowe porażenie
dziecięce czterokończynowe. Rehabilitacja, choć kosztowna, przyno-
si jednak rezultaty. W koncercie uczestniczyło wielu artystów m.in.:
Chór Państwowej Szkoły Muzycznej I st. w Tarnowskich Górach pod
batutą Karoliny Gołofit, skrzypaczka Barbara Plaza, Wojciech Plaza-
skrzypce i instrumenty perkusyjne oraz duet gitarowy Sandra Stud-
nik i Małgorzata Krawczyk. Organizatorką koncertu, a jednocześnie
wokalistką, pianistką i gitarzystką była Olga Szmidt.
Oprac. G.O. i A.T.M
Zdjęcia z archiwum Doktora Daniela Sabata, przesłane do
redakcji "Pro Medico", przedstawiające zebrane zbiory z hi-
storii SUM i śląskiej medycyny. Był z nich bardzo dumny...
ciąg dalszy na str. 30




