Pro Medico
•
sierpień/wrzesień 2015
34
wspomnienia
wspomnienia sport
Kazimierz Szczygielski, syn Michała, urodził się 19.08.1923 roku
w Medyce. W czasie wojny pełnił czynną służbę wojskową
w Ludowym Wojsku Polskim, od 8 grudnia 1943 roku do
2 grudnia 1946 roku. Przeszedł cały szlak bojowy I Armii Wojska
Polskiego w 18. Pułku Piechoty 6 DP, biorąc udział w wojnie
z hitlerowskimi Niemcami od Warszawy, aż po rzekę Łabę, na
stanowisku dowódcy plutonu, a następnie dowódcy kompanii
CKM w stopniu podporucznika. W walkach o przełamanie Wału
Pomorskiego w rejonie Hofstadt został ciężko ranny. Za udział
w walkach z Niemcami został odznaczony Krzyżem Walecznych
oraz medalami: za Warszawę Odrę i Nysę, Za Udział w Walkach
o Berlin i Radzieckim medalem Za Zdobycie Berlina.
Po wojnie, w 1948 roku, został przyjęty na pierwszy rok studiów
medycznych w nowo powstałej Śląskiej Akademii Medycznej.
Studia medyczne ukończył w 1953 roku i został przyjęty do
Kliniki Chorób Zakaźnych w Bytomiu, gdzie pracował na etacie
klinicznym do 1963 roku. Od 1963 roku pracował w Szpitalu
dla Zakaźnie Chorych w Gliwicach na stanowisku ordynatora,
naczelnego lekarza i dyrektora szpitala do 1995 roku, w którym
przeszedł na emeryturę.
Zmarł 3 czerwca 2015 roku w Bytomiu.
Żegnamy lekarza Kazimierza Szczygielskiego jako dobrego
człowieka, dobrego lekarza, który całe swoje życie zawodowe
poświęcił zakaźnie chorym.
Przyjaciel Rodziny Stefan Stencel
Podziękowanie
Dla Ordynatorów, Lekarzy, Pielęgniarek
i całego Personelu
Oddziału Neurochirurgii Wojewódzkiego Szpitala
Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu
Oddziału Neurologii i Chorób Wewnętrznych
Szpitala Powiatowego w Czeladzi
Oddziału Anestezjologii
i Intensywnej Terapii
Szpitala Zakonu Bonifratrów
pw. Aniołów Stróżów w Katowicach
za trud w ratowaniu zdrowia i życia,
za opiekę medyczną oraz wsparcie
w ostatnich chwilach życia mojego męża
dr. inż. Lesława Olszewskiego
składa żona Hanna Olszewska
z rodziną
O AWANSIE ZDECYDOWAŁY KARNE
Drużyna ASSO PHARMA MEDICAL SPORT z Maroka nie po raz
pierwszy stanęła na naszej drodze do szczęścia. Pierwsza poło-
wa to absolutna nasza dominacja, prowadziliśmy 2:0 po strza-
łach
Konrada Korniluka
i
Macieja Gawła
. W drugiej połowie
zapomnieliśmy, jak się gra w piłkę, rywale odrobili dwubramko-
wą stratę i doprowadzili do remisu 2:2. O awansie do półfinału
zadecydowały rzuty karne. Pierwszych trzech strzelców z obu
drużyn wykonywało je bezbłędnie (z naszej strony Maciej Gaweł,
Konrad Korniluk i Jarosław Gorol). Strzelający w czwartej kolejce
w naszym zespole Robert Wolniewicz również strzelił bezbłęd-
nie, a zawodnik z Maroka spudłował. Do decydującego karnego
podchodziłem osobiście i wykorzystałem naszą szansę. Awanso-
waliśmy do półfinału!
PERFEKCYJNY TAKTYCZNIE PÓŁFINAŁ
W półfinale ponownie zetknęliśmy się z Portugalczykami. Mecz
rozegraliśmy perfekcyjnie taktycznie. Wiedzieliśmy, że nie mo-
żemy się otworzyć. Przewaga była po naszej stronie, ale mecz
zakończył się wynikiem 0:0. I znowu karne. Po pierwszych pięciu
rzutach karnych z obu stron widniał wynik 3:3. Do decydującej
serii podszedł
Dominik Obierzyński
i huknął jak z armaty, do-
prowadzając do wyniku 4:3. Karnego egzekwowanego przez
Portugalczyka w świetnym stylu obronił nasz bramkarz
Leszek
Simiłowski
. I to my cieszyliśmy się z awansu do finału!
FINAŁ: TERAZ ALBO NIGDY!
Nie ukrywam, że obawialiśmy się meczu finałowego z Francuza-
mi z drużyny France R.A.S. Mieliśmy w pamięci trzy wcześniejsze
przegrane finały. Znowu usłyszeliśmy Mazurka Dąbrowskiego
oraz hymn Francuzów – piękną Marsyliankę. To dodało nam
skrzydeł. Powiedzieliśmy sobie: teraz albo nigdy! Od początku
meczu uzyskaliśmy ogromną przewagę. Po bramkach Macieja
Gawła szybko objęliśmy prowadzenie 2:0. Po przerwie Francuzi
trochę nas przycisnęli i zdobyli bramkę kontaktową, ale my prak-
tycznie po wznowieniu piłki ze środka boiska po fantastycznej
akcji Roberta Wolniewicza i strzale Michała Kaczyńskiego pod-
wyższyliśmy na 3:1. Ta bramka dodała nam pewności, czuliśmy,
że gdy trzeba, to Francuzi nie są w stanie nas zatrzymać. Pod
koniec meczu co prawda padła jeszcze jedna bramka dla prze-
ciwników, sędzia doliczył 6 minut... ale to tylko spotęgowało na-
szą radość po zdobyciu tytułu Mistrza Świata! Czekałem na to
od 2006 r.! Lata ciężkiej pracy, wyrzeczeń, wytrwałości pozwoliły
w ósmej próbie sięgnąć po tytuł. Marzenia z dzieciństwa spełniły
się dla nas wszystkich. Świętowanie trwało kilka dni. Zdobyliśmy
jeszcze jedno wyróżnienie –
nasz zawodnik Robert Wolnie-
wicz został wybrany najlepszym zawodnikiem Mistrzostw
.
Odebraliśmy setki telefonów z gratulacjami, Facebook oszalał,
Polski Związek Piłki Nożnej w tym samym dniu, kiedy zdobyli-
śmy tytuł, napisał o nas na swojej oficjalnej stronie Łączy Nas
Piłka, Radio Piekary na bieżąco przekazywało informacje, lokal-
na prasa i telewizja również doceniły nasz sukces. Wszystko to
sprawiło, że z ogromną radością wracaliśmy do kraju! W przy-
szłym roku zawody odbędą się prawdopodobnie w Mariborze,
pojedziemy bronić tytułu!
Ze sportowympozdrowieniem,
Damian Kawecki, kapitan drużyny
MEDYK ZABRZE
MISTRZEM ŚWIATA!
ciąg dalszy ze str. 25
Śp. Doktor
Kazimierz
Szczygielski
(1923-2015)
Żegnamy dobrego lekarza,
dobrego Człowieka…




