33
Pro Medico
•
sierpień/wrzesień 2015
wspomnienia fel ton
ciąg dalszy na str. 34
Czekałem na to od 2006 r.! Lata ciężkiej pracy, wyrzeczeń,
wytrwałości pozwoliły w ósmej próbie sięgnąć po tytuł. Ma-
rzenia z dzieciństwa spełniły się dla nas wszystkich.
Kiedy w 2006 r. jechaliśmy po raz pierwszy na Medigames do
Montecatini Terme w Toskanii, przepełniała nas ciekawość i chęć
sprawdzenia się w międzynarodowym towarzystwie. Niektóre
z drużyn były wtedy absolutnie poza naszym zasięgiem. Szóste
miejsce, które wówczas wywalczyliśmy i tak uznaliśmy za ogrom-
ny sukces. Później z roku na rok jechaliśmy lepiej przygotowani,
a przede wszystkim uskrzydleni sukcesami na polskich boiskach.
Pierwszy medal, i to od razu srebrny, padł naszym łupem w Po-
reciu w Chorwacji w 2010 r. Później jeszcze dwukrotnie sięgali-
śmy po medal z tego kruszcu. Organizatorzy Mistrzostw Świata
rokrocznie dokładają starań, aby oprawa zawodów była jak naj-
lepsza. W zeszłym roku po raz pierwszy w historii przed meczem
finałowym były odegrane hymny państwowe. Dlatego i w tym
roku chcieliśmy usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego!
Zawody o tytuł Mistrza Świata w piłce nożnej sześcioosobowej
rozgrywano w irlandzkim Limerick od 18 do 24 lipca br. Miasto
z wielowiekową tradycją, położone nad rzeką Shannon, zrobiło
na nas ogromne wrażenie, a zwłaszcza budowle w stylu romań-
skim: katedry św. Marii i św. Jana oraz zamek króla Jana. W ogóle
po przylocie do Limerick okazało się, że gramy w zasadzie w pol-
skimmieście, na każdym kroku spotykaliśmy Polaków tammiesz-
kających i pracujących. Jeszcze bardziej byliśmy pod wrażeniem,
gdy zobaczyliśmy miejsce naszych zmagań, czyli Uniwersytet
w Limerick. Przepiękny kampus z kilkunastoma boiskami piłkar-
skimi oraz doskonałym zapleczem sportowym.
ĆWIERĆFINAŁ BYŁ NASZ
Już w sobotę 18 lipca odbyło się losowanie. Los przydzielił nam
drużyny Health Luna z Portugalii, Genova Medici Isolani z Italii
oraz Conclave Master z Brazylii. Same piłkarskie potęgi! Faktycz-
nie nie było łatwo. Już pierwszy mecz okazał się bardzo trudny.
Portugalczycy objęli prowadzenie, my wyrównaliśmy po kurio-
zalnym błędzie ich bramkarza i strzale
Michała Kaczyńskiego
.
Niestety ostatnie słowo należało do przeciwników i przegraliśmy
1:2. Na drugi mecz wyszliśmy niesamowicie zmotywowani i w su-
mie bardzo dobrą drużynę z Włoch, która dzień wcześniej stawiła
silny opór Brazylijczykom, starliśmy z powierzchni boiska. Wygra-
na 8:1 po strzałach
Michała Kaczyńskiego
– 3,
RobertaWolnie-
wicza –
3,
Macieja Gawła
i
Damiana Kaweckiego
, przywróciła
nam wiarę w awans do ćwierćfinału. Brazylia, co nie było dla nas
zaskoczeniem, rozegrała z nami fantastyczny mecz. Co prawda
prowadziliśmy 1:0 po strzale
Jarka Gorola
, mieliśmy jeszcze co
najmniej cztery sytuacje stuprocentowe, ale mecz zremisowali-
śmy 1:1. Ten wynik wystarczył nam na wyjście z drugiego miejsca
w grupie, czyli ćwierćfinał był nasz!
sport
SPEŁNIONE MARZENIA.
MEDYK ZABRZE MISTRZEM ŚWIATA!
SKŁAD NASZEJ DRUŻYNY:
Leszek Simiłowski, Artur Bielak, Maciej Pozowski,
Jarosław Gorol, Dominik Obierzyński, Robert
Wolniewicz, Maciej Gaweł, Konrad Korniluk,
Michał Kaczyński, Damian Kawecki
Drużyna z medalami: od lewej – Maciej Pozowski, Damian Kawec-
ki, Michał Kaczyński, Dominik Obierzyński, Artur Bielak, klęczą od
lewej – Jarosław Gorol, Robert Wolniewicz, Konrad Korniluk, Maciej
Gaweł, Leszek Simiłowski
Islandia zwana jest wyspą lodu i ognia. Lodu, bo sporą część wyspy
pokrywają lodowce, a ognia, bo co jakiś czas uaktywniają się wulka-
ny o niemożliwych do wymówienia nazwach, powodujące wybuchy
ognia, lawy, popiołów i dymu. Widoki podczas objazdu i zwiedzania
wyspy zapierają dech w piersiach. Zmieniające się krajobrazy to śla-
dy wygasłych sto, tysiąc lub kilka lat temu erupcji. Lawa otaczająca
wulkany tworzy dwie główne struktury przestrzenne. Zasadowa
jest płaska, natomiast kwaśna tworzy układy stereo przypominające
przeryte gigantycznym pługiem kamienne pola. Oczywiście, pod-
czas pobytu w Islandii interesował mnie status ekonomiczny miesz-
kańców, no i ich służba zdrowia. Otóż rodowitych Islandczyków na
wyspie żyje 320 000, a jej obszar to jedna trzecia Polski, bo zajmuje
103 000 km kwadratowych. Bogactwem wyspy są, myślę że podaję
w dobrej kolejności: ryby, owce, konie, złoża aluminium, no i oczy-
wiście praktycznie darmowa energia. Ciepła woda pochodzi, a jakże,
z darmowych źródeł geotermalnych i ogrzewa cały kraj – od stolicy
do pojedynczego domku na pustkowiu, a prąd elektryczny wytwa-
rzany jest przez elektrownie zasilane gorącą woda z wnętrza ziemi.
Zimna woda do picia o smaku lepszym od butelkowanych wód mi-
neralnych pochodzi z podziemnych źródeł lub ulokowanych tamże
zbiorników wodnych. Islandczycy są pracowici i dość oszczędni. Nie
ominął ich jednak kryzys naszych czasów. Rząd wtedy rozsądnie
przełożył obciążenia na banki i kryzys minął. Aktualnie bezrobocie
jest rzędu czterech procent, a wśród obcokrajowców, którzy znaleźli
na Islandii pracę, są także Polacy stanowiący najmniejszą mniejszość.
Na wyspie są trzy uniwersytety. Na jednym z nich jest wydział lekar-
ski. Można na nim uzyskać respektowany w świecie dyplom lekarza,
ale nie ma na wyspie możliwości zrobienia specjalizacji. Dlatego po
studiach młodzi lekarze wyjeżdżają za granicę i, niestety, do Islandii
wielu z nich już nie wraca. Stąd władze starają się pozyskać specjali-
stówz innych krajów, co jest łatwe, bopraktycznie każdymieszkaniec
porozumiewa się po angielsku i trudne, bo chętnych jest niewielu.
Wręcz anegdotycznie brzmi opowiadanie o jedynym na wyspie le-
karzuo specjalności patomorfologia, pozyskanymzNiemiec. Choćby
więc z tych powodów, mimo że Islandia to piękny kraj, jednak, jak
wszędzie, nawet w Polsce, niemożnamieć wszystkiego.
prof. zw. dr hab. n. med. dr h. c. Aleksander Sieroń
NIE MOŻNA
MIEĆ WSZYSTKIEGO




