Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  31 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 31 / 40 Next Page
Page Background

29

Pro Medico

sierpień/wrzesień 2016

podróże

ciąg dalszy na str. 30

Ziemia Ognista – Tierra del Fuego – nazwa-

na tak w 1520 r. przez pierwszych odkryw-

ców i samegoMagellana, z powoduwidoku,

który zastali na nowym lądzie. Początkowo

nazwana była

Ziemią Dymów

. Ta nazwa nie

przypadła jednak do gustu najjaśniejszemu

Karolowi V, który miał stwierdzić, że

„lepszą

nazwą będzie Ziemia Ognista, bo przecież nie

ma dymu bez ognia”

. W tych odległych cza-

sach wszędzie na nabrzeżu paliły się ognie,

zapewne dla ochrony indiańskiej ludności

przed zimnem, a dymy zasnuwały horyzont.

Na samym południu kontynentu, na skraw-

ku ziemi patagońskiej, żyło w XVI w. około

10 tysięcy Indian z plemion Yagan, Alakaluf,

Selk’nam oraz Manek’enk, „było więc komu

palić ogień”. Niestety, minęło zaledwie 50 lat

od wylądowania pierwszych osadników,

gdy okazało się, że pozostało przy życiu już

tylko 350 Indian.

INDIANIEWYGINĘLI,

SŁOWNIK POZOSTAŁ

(...) Młody

Thomas Bridges

, jak nikt inny

w tamtych czasach, dobrze rozumiał zacho-

wanie Indian, znał ich język i chętnie zapo-

znawał się z ich zwyczajami. Już w wieku

18 lat postanowił stworzyć słownik, który

pomógłby mu

„opowiadać Indianom o mi-

łości do Jezusa tak, bym ja się cieszył, a oni się

przekonali”.

Spisywał wyrażenia, słownictwo,

nazwy zwierząt i pór roku, nazywał rośliny.

Stworzył całkiem pokaźny zbiór, mieszczący

trzydzieści dwa tysiące słów i do końca swo-

jego życia ciągle coś wnimuzupełniał. India-

nie wyginęli, a słownik pozostał. Oryginalny

manuskrypt Thomasa znajduje się w British

Muzeum. Zapiski pastora Bridgesa można

oglądać także i dziś w

Estancji na końcu

świata, w posiadłości Harberton

. Na far-

mie owczej, nadanej pastorowi przywile-

jem przez samego prezydenta Argentyny,

Bridgesowie wychowywali sześcioro dzieci.

Teren nadany w 1886 r. zajmował teryto-

rium na wschód od miejscowości Ushuaia,

wynosił 50.000 akrów, czyli 200 km

2

ziemi.

Był więc na tyle rozległy, że pastor pozwolił

na osiedlenie się także Indianom z plemienia

Selk’man.

PRZEZ BRAMĘ ZE SZCZĘKWIELORYBA

Dziś farmę zamieszkuje czwarte pokolenie

rodziny Bridgesa. Dom i obejście położone

sąnadcichą zatokąmorską, gdziemożnado-

stać się drogą lądową z

Ushuaia

lub płynąc

katamaranem przez wody kanału Beagle.

Wokół domu zbudowano owczarnię, po-

mieszczenia gospodarcze, założono malutki

ogródek warzywny. (...) Brama, przez którą

przechodzi się na teren domu i ogrodu Brid-

gesów, to drewniana furtka okolona kośćmi.

Są to w przeważającej części szczęki wielory-

bów. Stojące pionowo, długie na trzy metry

kości tworzą łuk – bramę wejściową. Pod

drewnianym płotem okalającym ogródek,

ułożone są szkielety delfinów, kręgi wielory-

bów, omszałe odwilgoci i upływu czasu.

STARSZAPANI ZAKŁADAMUZEUM

Starsza pani z rodziny Bridgesów, biolog

z zamiłowania i wykształcenia, ma dziś

ponad 80 lat. Założyła bardzo ciekawe

muzeum, mieszczące się nieopodal farmy,

nad brzegiem zatoki. Dziś muzeum nosi

Notatki z wyprawy do Patagonii

Pocztówka „Z Końca Świata”