Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  30 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 30 / 40 Next Page
Page Background

Pro Medico

czerwiec 2018

28

notatki z podróży

Podobnie jak w 2013 r., wylądowałem

w Auckland z synem Tomaszem – moim

niezawodnym towarzyszem na trasach

rowerowych. Tym razem skierowaliśmy

się w kierunku przylądka Reinge’a (Cape

Reinge) – najbardziej na północ poło-

żonego punktu kraju. Mieliśmy tydzień

na dotarcie do tego miejsca i powrót, gdyż

wówczas miał lądować w Auckland nasz

przyjaciel i towarzysz wielu wcześniej-

szych tras rowerowych Grzegorz Mich-

niewski. (...)

PLAŻA 90 MIL

Ten rejon znany jest z przepięknej plaży

nazwanej „Ninthy miles beach – plaża

90 mil”. To miejsce jak magnes przyciąga

rzesze turystów. Po plaży można całkiem

bezpiecznie jeździć samochodem, gdyż

podłoże jest równe i twarde. Należy tyl-

ko pamiętać o przypływach, by nie dać

się zaskoczyć i nie zostać uwięzionym

na bezkresnym pustkowiu. Wzdłuż plaży

miejscami pojawiają się ogromne wydmy,

sięgające nawet 100 m wysokości. Jedną

z miejscowych atrakcji są zjazdy po zbo-

czach wydm na plastikowych saneczkach,

dostępnych w licznych wypożyczalniach.

Plaża 90 mil znajduje się na końcu tzw.

terytorium północnego, wcześniej mozol-

nie, w upalnej i wietrznej pogodzie poko-

nywaliśmy niezliczone podjazdy. Ostatnie

kilkadziesiąt kilometrów to coraz piękniej-

sza okolica, pustkowia, dziewicze, subtro-

pikalne lasy i urzekające widoki na mor-

skie zatoki.

ŚWIĘTE MIEJSCE

Gdzieś od 15 km przed Cape Reinge

zaczyna się ważny rejon dla Maorysów,

tubylczej ludności Nowej Zelandii. To dla

nich święte miejsca, dawniej wierzono,

że po śmierci dusze zmarłych wędrują

domorza i tam znajdują wieczny odpoczy-

nek. Z tego powodu na samym cyplu, znaj-

dującym się blisko 200 m nad poziomem

morza nie wolno spożywać posiłków ani

wprowadzać zwierząt. Nie ma tam z tego

powodu żadnej restauracji, skąd można

by podziwiać majestat tego niezwykłego

miejsca. Na przylądku stoi latarnia morska,

naoczny znak morskiego charakteru kraju.

Od 30 lat nie ma w niej latarnika, a sygna-

ły świetlne dla przepływających statków

są nadawane przez system automatyczny.

Cape Reinge nieco przypomina Przylądek

Północny w Norwegii, choć klimat oraz

roślinność należą do zupełnie różnych

sfer; Cape Reinge to 34 stopień szerokości

południowej (szerokość geograficzna zbli-

żona do Gibraltaru), a Przylądek Północny

to 71 stopnień szerokości północnej. Cape

Reinge to miejsce kameralne, nie spotka-

liśmy zbyt wielu ludzi w przeciwieństwie

do Przylądka Północnego tłumnie odwie-

dzanego przez turystów.

Śnić o Nowej Zelandii

Gdy wspomniałem znajomemu, że planuję wyjazd do Nowej Zelandii, usłyszałem:

„po co tam znowu jedziesz, przecież już tam byłeś?”. Spróbuję uzasadnić, dlacze-

go uważam ten kraj na Antypodach za wyjątkowe miejsce.

MIASTO GEJZERÓW

Po powrocie do Auckland i dołączeniu

do ekipy Grzegorza, promem dotarliśmy

na uroczy Półwysep Coromandel. Górzysta

okolica, porośnięty egzotycznym lasem

jakby żywcem przeniesiony z filmów

nakręconych w Nowej Zelandii („Władca

pierścieni”, „Hobbit”), szutrowe drogi, raj

dla rowerzystów. Niestety, później nasza

trasa prowadziła bardzo ruchliwymi dro-

gami, a dodatkowo trafiliśmy na szczyt

sezonu wakacyjnego. By uciec od natłoku

aut, znówkawałek trasypokonaliśmy auto-

busem i niebawem zawitaliśmy do Roto-

ruy, miasta gejzerów. Nieodłącznie obecny

jest tam zapach siarki z licznych czynnych

źródeł gorącej wody bulgoczącej w ziemi.

Od pewnego Australijczyka spotkanego

w trasie usłyszeliśmy, że piękne jest jezio-

ro Waikaremoana. (...) Późnym wieczorem

dotarliśmy w pobliże jeziora, by kolejnego

dnia spróbować dotrzeć do jego brzegów.

Udało nam się znaleźć miejsce na kolejny

nocleg, rozbiliśmy namiot, by ruszyć dalej

bez bagażu. A do jeziora było 55 km szu-

trową, bardzo górzystą drogą. Miejscowi

wątpili, czy jest możliwe przejechanie tej

trasy jednego dnia w obie strony. My jed-

Podczas trzech wyjazdów na Antypody spędziłem

tu 47 dni, pokonując na rowerze 3966 km.

Czy mogę stwierdzić, że znam Nową Zelandię?

Absolutnie nie…

I kto by powiedział, że to droga w Nowej Zelandii? Wygląda jak nasza…