Pro Medico
•
czerwiec 2018
26
jacy jesteśmy
Skąd my się znamy?
Od redakcji: Kiedyśbyłamświadkiemprzywitania siędwóch lekarzy: –Skądmy sięznamy? – zapytał jeden. –
Z„ ProMedico”– odpowiedział drugi – Są tamnasze zdjęcia…Żadna gazeta papierowa nie przebije portalu
w internecie i nie to jest celemtego cyklu, wktórymniemusi być bardzo specjalnego i ważnegopowodu, by
pokazać portret lekarza ŚIL... A jeżeli nie portret, to chociaż szkic... Albo po prostu nasze „sefie”...
G.O.
ESTERA DOBRZYŃSKA
Rezydent. Specjalizacja: pediatria
Klinika Pediatrii, Hematologii i Onkologii Dziecięcej
w Zabrzu
DANIEL KOCYŁOWSKI
Specjalizacja: neurochirurgia
Miejsce pracy: UCK Katowice
Jestem rezydentem z pediatrii i pracuję w Klinice Pediatrii, Hema-
tologii i Onkologii Dziecięcej w Zabrzu. W przyszłości chcę konty-
nuować kształcenie w kierunku hematologii i onkologii dziecię-
cej. Dlaczego akurat ta specjalizacja? Odkąd pamiętam, zawsze
fascynowała mnie biologia molekularna i wpływ pojedynczej
komórki na cały organizm ludzki, czyli to, jak zaczynają się choro-
by nowotworowe, kiedy jedna komórka „zeświruje” i postanowi
działać inaczej niż cała reszta.
Poza tym jest to jedna z najszybciej rozwijających się dziedzin,
co roku pojawiają się nowe pomysły na metody leczenia, któ-
re być może z czasem pozwolą zwiększyć skuteczność terapii
medycznych. Co więcej, praca z dziećmi jest o wiele trudniejsza
niż z dorosłymi, ponieważ dzieci zazwyczaj nie wiedzą, co się
z nimi dzieje, zostają wyrwane z dobrze im znanych realiów i roz-
poczynają nowy rozdział życia w szpitalu – rozdział, który w wie-
lu przypadkach przepełnia lęk i ból. Trzeba wykazać się szcze-
gólną empatią i pamiętać, że opiekując się dzieckiem chorym
na nowotwór, opiekujemy się całą rodziną. Choć czasami są sytu-
acje, w których rozdziera nam się serce, to uśmiech dzieci, które
wyprowadzi się z choroby nowotworowej, rekompensuje przykre
emocje towarzyszące etapowi leczenia.
Od pewnego czasu moje motto to zdanie z serialu „Tacy jeste-
śmy”: „There’s no lemon so sour that you can’t make something
resembling lemonade”... I o to chyba chodzi w życiu. Choćby
los rzucał w nas najbardziej kwaśnymi cytrynami, zawsze można
z nich zrobić niezwykłą lemoniadę...
Jestemtypempracoholika, pracuję ponad 300 godzinwmiesiącu,
ale jeśli jest się dobrze zorganizowanym i są chęci, to na wszystko
da się wygospodarować chwilę albo dwie. Mój wolny czas spę-
dzam różnie – to na rowerze, to na rolkach, na siłowni, z dobrą
książką, a jeśli to jest książka Olgi Tokarczuk, to... proszę mi wtedy
nie przeszkadzać! Jestem też niespełnionym ornitologiem i bar-
dzo lubię przyglądać ptakom, słuchać ich odgłosów. Jestem też
kinomanem, obejrzałam ponad 2500 filmów... No i oczywiście
to, co lubię najbardziej, to podróże. Gdy przebywam za długo
na miejscu, robię się bardzo nerwowa. W tamtym roku udało
mi się zwiedzić Indonezję oraz Paryż. Zobaczymy, co przyniesie
ten rok. Może Islandia?
Jeśli chodzi omoichMistrzów, jestempod tymwzględemw czep-
ku urodzona, ponieważ w każdymmomenciemojej dotychczaso-
wej kariery napotykałam kogoś, od kogomogłam się wiele rzeczy
nauczyć, nie tylko merytorycznych, ale też i życiowych. Nie wiem,
czy byłabym w tym miejscu, gdzie jestem, gdybym ich nie spo-
tkała?
Specjalizacją, którą wybrałem, jest neurochirurgia. Zdecydowa-
łem się na nią z kilku powodów. Już od czasu studiów interesowa-
łem się anatomią oraz fizjologią układu nerwowego. Jednocze-
śnie zawsze imponowały mi specjalizacje zabiegowe – możliwość
podejmowania szybkich decyzji, a także obserwowanie efektów
pracy w krótkim czasie. A co najważniejsze, neurochirurgia osnu-
ta była dla mnie kuszącą mgłą tajemnicy.
1. Zacznijmy od cieni mojej specjalizacji. Niewątpliwie jedną
z większych wad pracy lekarza jest ilość dokumentacji koniecznej
do wypełnienia każdego dnia. To problem, z którym boryka się
każdy lekarz, bo jak wiadomo, zabiera to czas, który moglibyśmy
poświęcić pacjentowi. Inną trudnością, z którą zmagam się w pra-
cy, są nieuleczalne schorzenia, które często dotyczą młodych
osób, czasem moich rówieśników, wobec których, jako lekarze,
jesteśmy bezsilni.
Do zalet mojej specjalizacji mogę zaliczyć m.in. poczucie cią-
głego rozwoju, ponieważ specjalizacja z neurochirurgii nakłada
na lekarza obowiązek wielopłaszczyznowego kształcenia. Dzie-
je się tak dlatego, gdyż współczesna neurochirurgia oczekuje
od lekarza znajomości z zakresu różnych dyscyplin, jak np. chirur-
gia, mikrochirurgia, neuroradiologia, neurofizjologia, endokryno-
logia, a także wiele innych.
Neurochirurgia oferuje także możliwość pracy na najbardziej
nowoczesnym i zaawansowanym sprzęcie w medycynie. Jednak
to, co najbardziej mnie cieszy, to fakt, że każdy zabieg jest w pew-
nym sensie „przygodą”, wyprawą w nieznane, pełną wzlotów
To, co lubię najbardziej poza pracą, to podróże...
...z moimMistrzem, prof. dr hab. n. med. Piotrem Bażowskim.
Fot. Paweł Krotowski
Fot. Z archiwum prywatnego dr Estery Dobrzyńskiej




