Pro Medico
•
kwiecień 2017
24
etyka lekarska
ciąg dalszy ze str. 23
lekarza i kodeks karny. Nie będę omawiał
szerzej tego zagadnienia, ponieważ na ten
temat toczą się częste i szczegółowe dys-
kusje.
Tematem
najgoręcej
dyskutowanym
i nagłośnionym był problem prokreacji,
a zwłaszcza zagadnienie „za, czy przeciw
aborcji”. Należy pamiętać, że wówczas pro-
blem ten był rozpatrywany pod rządami
ustawy z 1956 r., która od 35 lat prawnie
zapewniała dostęp do aborcji praktycz-
nie „na życzenie”, co miało duży wpływ
na świadomość społeczną, a my staliśmy
i stoimy na stanowisku, że wszelkie dzia-
łanie destrukcyjne w stosunku do życia
ludzkiego jest nie do pogodzenia z istotą
zawodu lekarza. Zgodnie z tym stanowi-
skiem w przedstawionym Zjazdowi pro-
jekcie rozdziału „Prokreacja” kluczowy art.
36 brzmiał:
„Działania lekarskie, które niosą
za sobą ryzyko bądź wiążą się z ryzykiem
utraty życia płodu są dopuszczalne tylko dla
ratowania życiamatki”,
a w art. 37 omawia-
jącym badania prenatalne ostatnie zdanie
brzmiało:
„Stwierdzenie istnienia zaburzeń
rozwojowych lub choroby dziedzicznej pło-
du nie uprawnia do przerwania ciąży”
.
Na samym II Nadzwyczajnym KZL uchwa-
lenie KEL zostało przesunięte na drugi
dzień Zjazdu, 14 grudnia 1991 r.
PRACA NAD KODEKSEM
Praca nad Kodeksem była mordercza
(w znaczeniu: ciężka i wyczerpująca)
i trwała z małymi przerwami 12 godzin
(od 10.00 do 22.00). Na sali obrad panowa-
ło odczuwalne napięcie i atmosfera była
„naelektryzowana”. Bardzo trudne zadanie
miał przed sobą przewodniczący Zjazdu
dr
Jan Ciećkiewicz
z Krakowa, ale jesz-
cze trudniejszą do udźwignięcia rolę miał
dr
Jerzy Umiastowski
, który z ramienia
naszego zespołu redakcyjnego prezento-
wał Zjazdowi projekt Kodeksu i modero-
wał dyskusję. To była bardzo ciężka praca.
Każdy artykuł był odczytywany, dyskuto-
wany i głosowany. Wykonał ją perfekcyj-
nie, comiało, byćmoże, decydujący wpływ
na pomyślny rezultat końcowego głoso-
wania. Gdy wieczorem, pod koniec pre-
zentacji, zemdlał z wyczerpania i musiał
przerwać swoją pracę, został nagrodzony
długą owacją. Miałem zaszczyt dokoń-
czyć jego dzieła i kierować uchwalaniem
końcowych artykułów Kodeksu. Zgodnie
z oczekiwaniem, najdłuższa i najbardziej
ostra dyskusja miała miejsce nad rozdzia-
łem„Prokreacja”. W rezultacie Zjazd odrzu-
cił proponowane przez nas brzmienie art.
36 i przyjął jego wersję poszerzoną, w któ-
rej dopuścił działania związane z ryzykiem
utraty życia płodu również dla ratowa-
nia zdrowia matki i gdy ciąża jest wyni-
Narodziny Kodeksu
kiem przestępstwa. Utrzymał natomiast
zamieszczony w art. 37 zakaz przerwania
ciąży w przypadku wad rozwojowych lub
choroby płodu. Ostatecznie Kodeks Etyki
Lekarskiej został uchwalony dużą prze-
wagą głosów. 449 delegatów głosowało
„za”, 75 było przeciw, a 58 wstrzymało się
od głosu.
To nie był jednak koniec wrażeń tego
dnia. Wieczorem chwycił mróz. Autobusy
zawiozły nas do Szczyrku, ale z powodu
lodowicy nie mogły wyjechać do hotelu
„Orle Gniazdo”, gdzie byliśmy zakwatero-
wani. Po pełnym napięcia dniu nastąpił
więc marsz pod górę w czystym, mroź-
nym, ale niezbyt ostrym powietrzu, z pięk-
nym widokiem na białe zbocza gór zala-
nych srebrzystym światłem pełni księżyca.
Co za ulga...
MEDIALNA NAWAŁNICA
Za to w następnych dniach rozszalała się
nawałnica medialna. Atakowała nas głów-
nie prasa liberalna, która uznała Kodeks
za zbyt restrykcyjny i straszyła przede
wszystkim ginekologów, którzy, zdezo-
rientowani, zapowiadali zamykanie gabi-
netów, podpisywali apele o likwidację Izb
lekarskich, delegalizację Kodeksu czy roz-
wiązanie Komisji Etyki. Na szczęście były
również głosy w naszej obronie i pełne
uznania dla naszej pracy.
A burzliwa historia rozdziału „Prokreacja”
skończyła się na III Zjeździe. Dla najważ-
niejszego w nim artykułu (obecnie art. 39),
zamiast zakazu aborcji znaleźliśmy formu-
łę pozytywną, którą Zjazd przyjął i jego
treść do dzisiaj aktualna brzmi:
„Podej-
mując działania lekarskie u kobiety w ciąży
lekarz równocześnie odpowiada za zdrowie
i życie jej dziecka. Dlatego obowiązkiem
lekarza są starania o zachowanie zdrowia
i życia dziecka również przed jego urodze-
niem”.
Dzięki temu mogłem z jasnym czo-
łem 17 listopada 1999 r. ofiarować egzem-
plarz Kodeksu Etyki Lekarskiej papieżowi
św. Janowi Pawłowi II podczas pielgrzymki
NRL do Rzymu.
O znaczeniu i wadze Kodeksu Etyki Lekar-
skiej napisali już Koledzy:
Jarosław Mar-
kowski
,
Gabriela Muś
i
Jacek Kozakie-
wicz
.
Na koniec jeszcze coś bardzo osobistego.
Przez znajomego księdza miałem (i nadal
mam) kontakt z klasztorem Sióstr Karme-
litanek Bosych w Gdyni. Ponieważ KEL
był (i jest) dla mnie sprawą bardzo ważną,
poprosiłem Siostry o modlitwę w intencji
jego uchwalenia. Po Zjeździe dowiedzia-
łem się od tego księdza, że Siostry inten-
sywnie się modliły (według słów księdza
„klasztor przez trzy dni był na kolanach”
).
Jestem przekonany, że dzięki tej modli-
twie Dobry Bóg sprawił, że udała się nam
wszystkim ta robota, a Kodeks stał się, jak
dobre wino – im starszy, tym lepszy.
Życie toczy się dalej. Świat się zmienia.
Nasz Kodeks też pewnie będzie wyma-
gał zmian, ale jak mówi dr Wanda Terlec-
ka:
„Pewne rzeczy wymagają korekty, ale
kościec winien trwać
”. Zakończę słowa-
mi szefa naszego zespołu, prof. Chłapa:
„Niech mi wolno będzie wyrazić moje naj-
głębsze życzenie, aby kiedyś uwspółcześnia-
jąc Kodeks nie zagubić jego niepodważalne-
go wskazania etycznego, iż najważniejsze
jest dobro każdego człowieka, a szczególnie
potrzebującego naszej pomocy”
.
W pisaniu tego artykułu korzystałem z niepu-
blikowanej pracy prof. dr. hab. med. Zbigniewa
Chłapa „Kodeks Etyki Lekarskiej po 25 latach”,
którą otrzymałem od Autora.
StanisławWencelis
fot.: Z archiwum
„
Pro Medico"
Prezydium Nadzwyczajnego II Krajowego Zjazdu Lekarzy Bielsko-Biała 13-14 grudnia 1991: Od lewej:
Ryszard Golański, Stanisław Bień, (?...), Jan Ciećkiewicz – przew. Zjazdu (OIL w Krakowie), Jacek Koza-
kiewicz – wiceprzew. Zjazdu (OIL w Katowicach), Tadeusz Chruściel – przew. NRL (1989-1993), Stanisław
Leszczyński – NROZ (1989-1997), Janusz Dubejko – wiceprzew. Zjazdu.




