Pro Medico
•
kwiecień 2017
20
stomatologia
ciąg dalszy ze str. 19
felieton
Gdyby nie mój przyjaciel, dr Andrzej P., to nigdy bym się nie
dowiedział, że jestem aż tak chory. Co więcej; powiedział mi,
że jestem śmiertelnie chory, bo moja choroba jest nieuleczalna,
a objawy nigdy nie ustąpią, lecz wręcz przeciwnie – wraz z wie-
kiem i postępującą miażdżycą – mogą się znacznie nasilić. Jako
perfekcyjny profesjonalista, spełnił lekarską powinność informo-
wania pacjenta o stanie zdrowia. Powiedział dobitnie: rokowanie –
fatalne, a leczenia nie ma! Moich dolegliwości leczenie objawowe
nie jest w stanie usunąć nawet przy zastosowaniu najnowszych
osiągnięć farmakologii. Mimo tak niepomyślnej prognozy, Jurek
nadal pozostaje moim przyjacielem, lecz przy każdym spotkaniu
sprawdza, czy nie pomylił się co do rozpoznania.
Oczywiście, chodzi o Andrzeja, gdyż nadawanie nowych imion
starym znajomym należy do osiowych symptomówmojej przypa-
dłości. Jestem więc skazany na chorobę aż do śmierci. Muszę się
z tym pogodzić i czekać na spektakularne odkrycia w medycynie.
Pomimo skrupulatnego przeszukiwania internetu, dotychczas nie
znalazłem ośrodka, który specjalizuje się w leczeniu tej straszliwej
choroby, którą zdefiniowano już w 1947 r., lecz badania naukowe
na Uniwersytecie Harvarda rozpoczęto dopiero w roku 2001.
Etiologia, poza przypadkami nabytymi, to prawdopodobnie
mutacja jednego z genów. Mając wiedzę, że długość rozwinię-
tego łańcucha DNA z jednej ludzkiej komórki wynosi około 2 m,
a nauka cokolwiek wie na temat funkcji odcinka 3 cm, to nadzieja,
że wkrótce zostanie rozwikłany mój problem zdrowotny, jest płon-
na. Dodatkowo istnieje jakaś przeszkoda na przebiegu kilkudzie-
sięciu tysięcy kilometrów połączeń neuronalnych wmojej głowie.
Nie mogę się łudzić, że mój przypadek jest podobny do SLA Ste-
phena Hawkinga, bo pomyłka lekarska dotyczyła geniusza.
Po ustaleniu rozpoznania i przy braku nadziei na wyleczenie,
powinienem się pożegnać z otoczeniem. Właściwie to już daw-
no umarłem – może nie śmiercią osobniczą, ale w środowiskowej
biocenozie. Nie wiem, z kim się zawczasu żegnać, bo nie mam
pewności, kto należy do grona bliskich znajomych. Poczucie bez-
radności w chorobie jest bardzo dojmujące.
Ewidentne objawy pod postacią podwójnego widzenia, czyli
takie, jakie daje guz mózgu czy choroba skrzyżowania nerwów
wzrokowych, wystąpiły w kontaktach z bliźniaczym, dwuosobo-
wym kierownictwem kliniki. Pocieszano mnie wtedy mówiąc,
abym
signum mali omnis
zignorował, bo innym to nie przeszka-
dza. Wprawdzie moja choroba nie powoduje ciężkiej wady wzro-
ku (
nota bene
: szyję naczynia monofilamentem 8-0), ale w towa-
punktu kontraktowego, zmniejszając tym
samym ilość środków na lecznictwo stoma-
tologiczne. Jest to co najmniej bezrozumne.
Wszak to dziedzina wielce istotna w walce
z innymi schorzeniami. Prosty przykład –
serce przeszczepiamy nie po to, aby ładnie
wyglądało, lecz spełniało swą rolę i przedłu-
żyło życie. Natomiast zęby i przyzębie pie-
lęgnujemy i ewentualnie w razie potrzeby
leczymy po to, aby nie trzeba było w przy-
szłości wymieniać serca czy nerek. Różnica
w wydatkach wielce istotna, co poddaję
do przemyślenia decydentom. Jest jeszcze
wiele tego typu przykładów. Również rela-
cje NFZ – higienistki stomatologiczne. Jest
to zawód o wyjątkowym znaczeniu w sto-
matologii. Ich praca jest nie do przecenienia
wkrajach cywilizowanych, amamy ichwPol-
sce sporo.
Czwarty
– w sumie najważniejszy –
to brak
poszanowania prawa
. Pierwszym i naj-
ważniejszym aktem prawnym nakazującym
państwu sprawowanie opieki zdrowotnej
i normującym prawa pacjenta jest Konstytu-
cjaRP,
art. 68, pkt 1-5
. Aktami wtórnymi, lecz
niemniej ważnymi, są ustawy o samorządzie
gminnym i powiatowym. Precyzują one
(
rozdz. 2 art. 7.1. pkt 5 ust. o samorządzie
gminnym oraz rozdz. 2, art. 4.1., pkt. 2
ust. o samorządzie powiatowym
) zadania
własne gminy i powiatu w zakresie ochrony
i promocji zdrowia.
Aktemprawnymnormującymsprawyochro-
ny zdrowia jest też ustawa o NFZ (
rozdz. 2
ustawy o NFZ, art. 6
, precyzujący zadania
władz publicznych w zakresie zapewnienia
równego dostępu do świadczeń opieki zdro-
wotnej).
Prawo sobie, a działania samorządów sobie.
Organizacja lecznictwa dentystycznego
powinna być koordynowana i wspomaga-
na przez samorząd gminny. Nie powinny te
obowiązki spoczywać na barkach wyłącznie
lekarzy dentystów.
Piąty
– ostatni z waż-
nych
. Niechęć społeczeństwa do korzystania
z usług stomatologicznych. Do dentysty naj-
częściej idzie się, kiedy boli. Czyli w ostatniej
chwili. Nie ma wyrobionego nawyku korzy-
stania z usług stomatologicznych systema-
tycznie – cyklicznie. Rodzic nie przekazuje
tego dziecku. Ale tego już komentował nie
będę. Koń jaki jest, każdy widzi.
Natomiast wszyscy mówią o konieczności
wykonania przeglądów. Bezsens. Przeglądy
nie leczą. Powinny być wykonane przed roz-
poczęciem leczenia i po jego zakończeniu,
a gratyfikacja powinna być wliczona w koszt
zabiegów terapeutycznych. Przegląd wyko-
nany bez rozpoczęcia działań leczniczych
niczego nie zmienia, natomiast kosztuje
wNFZokoło20 złotych.To straconebezpow-
rotnie pieniądze. Kiedy uporamy się z plagą
próchnicy, wtedy okresowe przeglądy będą
miały sens.
I jeszcze jedno na koniec. Spotkałem się
w jednym z czasopism z opinią, iż wypeł-
nienia w ramach NFZ są „plombami prowi-
zorycznymi” i mocno się oburzyłem, ponie-
waż oprócz świadczeń gwarantowanych
są również materiały gwarantowane. Może
nie są one z najwyższej półki, ale prawidłowo
założone w zębie wytrzymają, gwarantuję,
długi okres i – co najważniejsze – nie uszko-
dząmiazgi zęba.
WYSTARCZYUSIĄŚĆ I ROZMAWIAĆ
Konkludując: wszystko jest do napra-
wienia. Wymaga to tylko ścisłej współ-
pracy pomiędzy dystrybutorem środków
publicznych, organem samorządu tery-
torialnego (gmina), dyrektorami szkół
podstawowych i gimnazjów oraz grupą
lekarzy dentystów i higienistek stomato-
logicznych, którzy za pomocą właściwego
finansowania wykonają tę pracę. Program
rewitalizacji higieny szkolnej w pełnej wer-
sji, jak również tylko stomatologicznej, jest
już dawno opracowany. Wystarczy usiąść
i rozmawiać. Wszelkie animozje międzypar-
tyjne powinny iść na bok, ponieważ „Takie
Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży
leczenie”.
Dr n.med. JanRauch
Członek ŚląskiegoZWPTSwZabrzu
Przewodniczący Sekcji Historycznej
ZGPTSwKrakowie
Epidemia próchnicy...
Wiwisekcja
Nadawanie nowych imion starym znajomym należy do osiowych symptomów mo-
jej przypadłości.




