Pro Medico
•
listopad 2016
24
wywiad
Wpływ przeżyć przodków na rozwój i funkcjonowanie czło-
wieka jest, w ostatniej dekadzie, w sferze zainteresowań wielu
badaczy. Z badań eksperymentalnych na zwierzętach oraz z ba-
dań przeprowadzanych u ludzi wiemy, że, oprócz dziedziczenia
genów, dziedziczymy także pamięć o lęku, różne zaburzenia
psychiczne lub skłonność do chorób somatycznych.
Dochodzi wówczas do zmian epigenetycznych, w których ulega
zmianie ekspresja genów polegająca na chemicznej modyfika-
cji materiału jądrowego przy udziale specyficznych enzymów.
W ten sposób powstaje transmisja międzypokoleniowa i zmiany
biologiczne powstające u potomstwa w wyniku stresu dotyka-
jącego rodziców. Pamięć komórkowa powoduje, że komórki na-
szego ciała zapamiętują różne zmienne w środowisku, jak: tem-
peratura, ciśnienie, dostępność do pożywienia, itd., w związku
z tym również środowisko, mogą wpłynąć na fizjologię potom-
stwa i to bez zmiany sekwencji genomu. Poprzez styl życia, jaki
prowadzimy i emocje, jakim się poddajemy, możemy spowo-
dować korzystne lub niekorzystne zmiany w genomie. Szko-
dliwe czynniki środowiskowe, stres, agresja, lęk, traumatyczne
przeżycia, toksyny, leki, dieta, itp. działają zarówno na przyszłą
matkę, jak i na przyszłego ojca i odciskają się piętnem w na-
stępnych pokoleniach. Trauma rodziców bezpośrednio wpływa
na potomstwo poprzez zmiany epigenetyczne w komórkach
jajowych i plemnikach, w środowisku panującym w macicy cię-
żarnej, komórkach macierzystych i w ośrodkowym układzie ner-
wowym. Ponadto przeżycia rodziców i dziadków zmieniają ana-
tomię i funkcję układu nerwowego w następnych pokoleniach.
Wysiłki naukowców zmierzają do stworzenia nowych leków,
które pomogłyby w uporaniu się z traumą międzypokoleniową.
Dowody z badań przedklinicznych wykazują, że zmiany acetylacji
histonów przez np. worinostat, entinostat, trichostatynę A i inne,
powodują zanikanie lęku i chronią przed powrotami napadów
lękowych.
Pamiętać jednak należy zawsze o tym, że traumatyczne przeży-
cia mogą spowodować w następstwie wzrost potraumatyczny,
prowadzący do funkcjonowania na wyższym poziomie niż przed
traumą. Takie osoby zauważają swoje zwiększone umiejętności
radzenia sobie i przetrwania w skrajnie trudnych warunkach,
dostrzegają nowe możliwości w życiu i stawiają sobie nowe cele.
To chyba jedyna korzyść, jakiej można się spodziewać po trau-
mie, bowiem ta pozytywna transformacja również będzie dzie-
dziczona.
Prof. dr hab. n. med. Jadwiga Jośko-Ochojska
Katedra i ZakładMedycyny i Epidemiologii Środowiskowej
Śląski Uniwersytet Medyczny wKatowicach
w jej bardzo intymny świat. Warto podkre-
ślić, że dobrze przeżyte odchodzenie bli-
skiego ułatwia później okres żałoby.
Czy zdarzają się sytuacje, gdy Państwo
sami lub Wasi wolontariusze potrzebu-
jecie pomocy psychologa?
Oczywiście. Współpracuje z nami już bar-
dzo długo pani psycholog
AniaWidepuhl
– akceptowana i lubiana zarówno przez
chorych, ich rodziny, jak i personel i wo-
lontariuszy. Dlatego, gdy sami potrzebuje-
my wsparcia, możemy zwrócić się do niej
po pomoc z pełnym zaufaniem.
Na koniec… nie mogę nie zapytać. Czy
da się oswoić śmierć?
Pogodzenie się ze śmiercią jest jedną
z zasad opieki paliatywnej. Powinniśmy
utrzymywać przy życiu, ale także pozwo-
Nie martw się, chory Cię
wszystkiego nauczy
ciąg dalszy ze str. 23
konferencje
Dziedziczenie traumy.
Epigenetyczny „list” do przyszłych pokoleń
„Medyczne i społeczne aspekty traumy” – pod takim tytułem przebiegała
(3-4 czerwca br.) IV Międzynarodowa Interdyscyplinarna Konferencja Naukowa
z cyklu „W przestrzeni stresu i lęku”. Wydarzenie było współorganizowane przez
Stowarzyszenie Wspierania Wiedzy Medycznej, Śląski Uniwersytet Medyczny
w Katowicach oraz Śląską Izbę Lekarską (szerzej: „Pro Medico”, kwiecień 2016).
Poniższy tekst jest abstraktem wykładu prof. Jadwigi Jośko-Ochojskiej.
lić odejść. Czyli nie uporczywa terapia
za wszelką cenę, a dopuszczenie natural-
nego procesu umierania. Musimy zaak-
ceptować fakt, że śmierć jest elementem
życia. Ale jeśli mam odpowiedzieć wprost:
uczę się tej akceptacji. Myślę, że każdy
z nas uczy się jej całe życie. Chyba nawet
nie byłoby dobrze, gdyby śmierć nie robi-
ła na mnie wrażenia, to świadczyłoby źle
o mnie jako człowieku. To, co mnie różni,
to może fakt, że do śmierci podchodzę
teraz z większym spokojem, lepiej niż kie-
dyś potrafię rozmawiać z rodzinami, które
są pogrążone w żałobie, łatwiej mi opano-
wać ich i własne emocje. Mniej jest mo-
mentów kryzysowych, ale to nie znaczy,
że nie mam ich wcale.
Rozmawiała
AleksandraWiśniowska
O śmierci trzeba mówić otwarcie . Dr
Kopczyńska podczas jednego z wykładów
o opiece paliatywnej.
Fot.: Z archiwum Hospicjum Chorzów




