Pro Medico
•
luty 2015
32
felieton
Początkujący adwokat pochwalił się sukce-
sem zawodowym:
– Proces omiedzę, który ojciec prowadził przez
50lat,udałomisięzakończyćnajednymposie-
dzeniu sądu!
– Ale dzięki przewlekłości postępowania nasza
rodzinaopływaławdostatek – skwitował stary
mecenas.
Nie bez powodu przypominam tę brodatą
anegdotę, bo choć mam w palestrze wie-
lu przyjaciół, którzy raczą mnie dowcipami
o konowałach, to lubię sięodgryźć kauzyper-
dom twierdzącym, że lekarze POZ urządzają
diagnostyczny tor przeszkód, by uciułać płat-
ne punkty NFZ-u.
Cykliczna epidemia składania życzeń świą-
tecznych i noworocznych już za nami. Jak
wynika z pobieżnych obserwacji – najczę-
ściej życzyliśmy zdrowia. To pożądane po-
wszechnie dobro jest coraz mniej dostępne,
a w wielu regionach wręcz niedostępne, za
co obwinia się lekarzy z Porozumienia Zie-
lonogórskiego. Zresztą każde porozumienie
między lekarzami jest ewenementem, a do-
brze rozumiana solidarność zawodowa, któ-
rej niema– jest soląwoku rządzących.Wnie-
których przejawach życia gospodarczego
i pod sztandarem urynkowienia narzuca się
lekarzom status przedsiębiorcy, a w innych
odmawia się zwykłych praw obywatelskich.
Ewidentnym przykładem jest zakaz zatrud-
nieniawodrębnychpodmiotach leczniczych
świadczących usługi medyczne, bo podob-
no jest to konflikt interesów. Narusza to za-
sadę wolności wyboru miejsca pracy, która
dotyczy wszystkich innych zawodów.
Proces legislacyjny toczący się z pominię-
ciem opinii samorządu lekarskiego. Wyniki
sejmowych głosowań nad ustawami doty-
kającymi opieki zdrowotnej nie wróżą dla
nas niczego dobrego. W sferach ustawo-
dawczo-wykonawczych państwa w sposób
niewytłumaczalny rośnie rzesza rzeczników
zrównania zawodu lekarza z zawodami
sektora produkcyjnego i handlowo-usługo-
wego. Przyczyną jest propagowana przez
ministrów zdrowia teoria, że to lekarze są od-
powiedzialni za niewydolność systemu, któ-
ry wymaga uszczelnienia wskutekmarnotra-
wienia publicznych pieniędzy. Wiadomo, że
pacjenci nie marnują, więc automatycznie
oskarżenie padło na lekarzy.
Równolegle do nieudolnie przeprowadzanej
reformy opieki zdrowotnej, galopująco po-
stępuje pauperyzacja lekarzy jako zbiorowo-
ści, a ratunkiem jest pracoholizm.
Na przestrzeni lat konsekwentnie wprowa-
dzono dyskryminację lekarzy pracujących
poza placówkami, z którymi NFZ zawarł
umowy o świadczenie usług zdrowotnych.
Dokumentacja medyczna sporządzona
przez tych lekarzy nie jest uznawana przez
instytucje państwowe. Wprowadzono jako-
ściowy podział na lekarzy i lekarzy ubezpie-
czenia zdrowotnego.
Kolejne, wielokrotnie nowelizowane mini-
sterialne przepisy, a zwłaszcza tzw. pakiet
ustaw zdrowotnych byłej minister zdrowia,
między innymi miały skrócić kolejki oczeku-
jących na leczenie poprzez skierowanie do
pracy większej liczby młodych lekarzy. Stąd
pomysł likwidacji stażu podyplomowego
oraz podwyższenie pensji dla rezydentów
ponad poziomwynagrodzeń lekarzy specja-
listów, co miało zapobiec emigracji zarobko-
wej absolwentów. Złośliwą kontrpropozycją
był pomysł, aby skrócić ciążę do sześciumie-
sięcy, co w przyszłości zwiększy liczbę leka-
rzy o 33%, a tym samym skróci o 1/3 kolejki
pacjentów. Zresztą już teraz na przykład na
SOR-ach, czy w doraźnej diagnostyce radio-
logicznej, harują„wcześniaki w zawodzie”.
Oburzające jest to, że Trybunał Konstytucyj-
...cum grano salis
Wszystkiego dobrego!
(oprócz zdrowia)
Składanie życzeń „ZDROWIA” nie ma logicznego uzasadnienia. Deprecjonowanie
i degradowanie zawodu zaufania publicznego, jakim nadal jest zawód lekarza, nie
wyjdzie nikomu NA ZDROWIE.
ny przyjął wykładnię, że zła organizacja pra-
cy szpitala = wina anonimowa (sic!), a błędy
lekarskie (adeptom mogą się zdarzyć) są
traktowane przez orzeczników jak zdarzenie
medyczne. Nowa ustawa o prawach pacjen-
ta, która miała zapewnić odszkodowania na
drodze pozasądowej, jest chybiona w cało-
ści, bowiem orzeczenie komisji potwierdza-
jące zaistnienie zdarzenia medycznego sta-
nowi preludium do ubiegania się o wysokie
kwoty w procesach cywilnych. Wobec roz-
strzygnięć Trybunału dyrektorzy uprawiają
„oszczędną” politykę kadrowo-płacową, za-
trudniając najmłodszych, czyli najtańszych,
więc mogą czuć się bezkarni przerzucając
winę, kwoty odszkodowań na niedoświad-
czonych, młodych lekarzy. W interesie szpi-
tala jest maksymalne „umoczenie” lekarza.
Dlatego, wbrew deklaracjom ministra zdro-
wia, ustawa działa opacznie i de facto jest
wymierzona przeciwko lekarzom.
Nowa ustawa oprawachpacjenta, któramia-
ła zapewnić odszkodowania na drodze po-
zasądowej, jest chybiona w całości, bowiem
orzeczenie komisji potwierdzającej zaistnie-
nie zdarzenia medycznego jest jedynie pod-
stawą do ubiegania się o kosmiczne kwoty
w procesach cywilnych. Dlatego – wbrew
deklaracjomministra zdrowia, który przygo-
tował projekt tej ustawy – działa ona opacz-
nie i jest wymierzona przeciwko lekarzom.
Wprawiające w osłupienie porady i oświad-
czenia rzecznika pacjentów, wygłaszane
przy okazji lekarskiego protestu w sprawie
recept i negocjacji lekarzy POZ, oraz groź-
by zastosowania kar, co najwyżej wywołują
powszechną wesołość. Zresztą większość
przepisów prawa medycznego z ostatnich
lat zawiera obszerne katalogi kar dla lekarzy.
Przykładem jest sprawozdawczość o odpa-
dachmedycznych, za której brak lekarze pła-
cili po 10 tys. zł kary i dopiero Trybunał uznał
to za bezprawie.
Ustawa dotycząca recept, tzw. refundacyj-
na, narzuciła lekarzom funkcję kontrolera
legitymującego uprawnienia pacjentów. Od
dwóch lat ma to ułatwiać bardzo kosztowny
wskali krajue-WUŚ, czyli elektronicznawery-
fikacja uprawnień świadczeniobiorców, choć
było wiadomo, że nieubezpieczonych, któ-
rych w zagrożeniu zdrowia trzeba diagno-
zować i leczyć, jest ułamek procenta. Oba-
wa lekarzy przed karami gwarantowanymi
w ustawie refundacyjnej powodowała wy-
stawianie recept na leki z pełnąodpłatnością,
co dało NFZ-owi nienależną„oszczędność” 3
mld złotych. Już dzisiaj więcej uwagi przy-
Dyrektorzy uprawiając „oszczędną”
politykę kadrowo-płacową,
mogą czuć się bezkarni, przerzucając
odpowiedzialność, winę, odszkodowania,
na niedoświadczonych, młodych lekarzy.




