Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  33 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 33 / 40 Next Page
Page Background

31

Pro Medico

postscriptum

luty 2015

wspomnienia

notatki z podróży

Dr n. med.

Ryszard August

– absolwent Śląskiej Akademii Medycz-

nej, specjalista chorób wewnętrznych i nefrologii, pracuje w NZOZ

Centrum Dializ w Zawierciu. Autor wielu tekstów podróżniczych, pu-

blikowanychw„ProMedico”, wydałm.in. w2007 r. książkę „Nida, rzeka

zakręcona” (wyd. Piątek Trzynastego) o trójrzeczu Białej Nidy, Czarnej

Nidy i Wiernej Rzeki – prawdziwego raju dla kajakarzy, związanej te-

matycznie z Jego pasją – kajakarstwem. Jest też autorem opowiadań

drukowanych w dziale literackim „Nowego Zagłębia”: „Wariatka”,

„Wycieczka strat”, „Prugern” i innych. Zajmuje się fotografią.

Podbuczyny

Drewniany jodłowy skrzypiący dom jak okręt stary

Na szerokim morzu kwiatów, mchów i traw płynący

Nikt nie wie skąd i dokąd podąża za jakież to kary

Z żaglami firanek w oknach otwartych powiewający

Kiedyś falami dzikimi z wina, malw i bzu smaganych

Czeka na wiatry dogodne a my na jego pokładzie

W półcieniu, w półśnie para ludzi na wpół ubranych

Jak rozbitkowie w cieniu strzępów żagla się kładzie

Zjedliśmy pół beczki soli osłodzonej pocałunkami

Drapiemy rany stare i nowe każdy sobie i wzajemnie

Sól na to sypiemy potem wargami po ziarnku zbieramy

Czekamy na ruch firanek żeby odpłynąć potajemnie

Przed zmrokiem trzeba zdążyć podchodzi tu las potem

Najpierw zapachem zielonym ostrożnie się skrada

Następnie szumem przychodzi już odważniej z łomotem

Do swoich braci na płask leżących nieżyjących gada

Skłoni się i zaduma nad losem odchodzi przed dniem

Więc wstaję z brudnych starych myśli barłogu

Wypiorę te brudy stare szerokim uśmiechem

Otwieram drzwi staję na nowych wydarzeń progu

Czuję wiatr w plecy silniejszy z każdym oddechem

Ruszamy łapiemy świeży wiatr w firanki i dłonie

Załoga ożyła poprawiła łachmany oczy wypatruje

Okręt zostawia ślad jak pług ciągnięty przez konie

Już szczęście go nie minie bo płynie nie dryfuje

Zostają po nas groby jak szalupy ratunkowe

Z krzyżykiem z tymi co nie ma dla nich ratunku

Ale wyciągamy z bocianiego gniazda życia nowe

Wkładane w ciemną noc przez Boga w podarunku

Po żółtych falach jesieni wpływamy na białe morze

Lód się wokół kadłuba zaciska byle nie stanąć teraz

Zgrabiali szukamy choć falki w zielonym kolorze

Nią dopłyniemy do wiosny i lata a potem jeszcze raz

Dobijemy do Góry Bukowej wezmę twoją dłoń…

Ryszard August

Tekst publikujemy za zgodą Redakcji czasopisma „Nowe Zagłębie"

www.nowezaglebie.pl

liśmy. Lofoty to magiczna kraina; tamtejsze

wioski i miasteczka wyglądają, jakby zostały

żywcem przeniesione z południa Europy. Są

tam piaszczyste plaże, a wokół turkusowego

morza wyrastają góry przekraczające wyso-

kośćtysiącametrów.Wyspysąpołączonemo-

stami lub tunelami, a każda kolejna odsłona

przebija swym urokiem wcześniej podziwia-

ne miejsca. Po opuszczeniu Lofotów skiero-

waliśmy się do Narwiku, nigdy niezamarzają-

cego portu. ONarwik toczyły sięw1940 roku

zacięte walki z Niemcami, a o znaczącym

udziale polskich żołnierzy świadczy ekspozy-

cjawmiejscowymMuzeumWojny, wktórym

część napisów jest w języku polskim. Narwik

został całkowicie zniszczony, stąd niema tam

zupełnie tradycyjnej, drewnianej zabudowy,

jak w całej Skandynawii. Dalej kierowaliśmy

się na południe coraz bardziej ruchliwą dro-

gą, mijając kolejne fiordy i lodowce Północy.

ZaTrondheimskręciliśmy bardziej na zachód,

by zobaczyćDrogęAtlantycką, łączącąMolde

z Kristiansund. Licząca 8 km droga prowadzi

przez otwarte morze, a mosty są przerzuco-

ne przez liczne, małe wysepki. Ten przejazd

robi duże wrażenie, a cała inwestycja – poza

aspektem praktycznym dla mieszkańców

tych rejonów– toprzykład, jak człowiekokieł-

znał przyrodę. Na południe odTrondheimza-

czyna się krainawspaniałych fiordów z chyba

najpiękniejszym fiordem Geiranger. Dotarli-

śmy tam pod wieczór, pokonując pod górę

najeżoną serpentynami DrogęTroli, co biorąc

pod uwagę, że ciągnęliśmy przyczepę kem-

pingową nie było wcale łatwe. Do Geiranger

zjeżdża się słynnąDrogąOrłów, z której rozta-

cza się oszałamiający widok na okolicę. W sa-

mej miejscowości było cicho i pusto, koniec

sezonu był aż nadtowidoczny!

CAŁATRASA: 8000KM

Skandynawia to idealne miejsce dla miło-

śników dzikiej przyrody, rzadko spotykanej

w Europie kontynentalnej. Jak najlepiej się

zatopić w miejscowy krajobraz? My zawsze

ciągniemy przyczepę kempingową, co daje

poczucie wolności i niezależności. Stajemy,

gdzie chcemy i kiedy chcemy, a zarazem

mamy komfort, którego nie zapewni namiot.

Wkrajach skandynawskichmożna zatrzymać

się na noc wszędzie (o ile nie ma odpowied-

niego zakazu). Spędzaliśmy wieczory w cał-

kowitej ciszy nad brzegiem jezior i wysoko

w górach. Raz udało się nam nawet dostrzec

zorzę polarną, co o tej porze roku jest rzad-

kością.

Nasz urlop przypadł na drugą połowę sierp-

nia i na początku mieliśmy letnie tempera-

tury, które systematycznie spadały w drodze

na północ. Oczywiście w tym czasie nie ma

już białych nocy, ale dnia przybywało wraz

z pokonywanymi kilometrami. Cała trasa wy-

niosła prawie 8000 km, co dało ponad 400

kmdziennie. Warto było się nieco pomęczyć;

pozostają wspomnienia, urzekające filmy

i fantastyczne zdjęcia.

Prof. dr hab. n.med.WojciechPluskiewicz

literatura

Dom jak okręt stary

Fot.: R. August