Pro Medico
postscriptum
•
luty 2015
30
notatki z podróży
NAJBARDZIEJWYSUNIĘTY NA PÓŁNOC
EUROPY SKRAWEK ZIEMI,
ZWANY PRZYLĄDKIEMPÓŁNOCNYM
Skandynawia nie jest zbyt popularnym kie-
runkiem wyjazdów turystycznych z Polski.
Pogląd, że zawsze jest tam zimno, ciągle
pada, a pobyt wiąże się z wysokimi kosztami,
skutecznie zniechęca do wybrania krajów
Półwyspu Skandynawskiego jako miejsca
spędzenia wakacji. Spróbuję przekonać Czy-
telników„ProMedico”, żewarto zamienić pla-
że włoskie, greckie lub hiszpańskie na fińskie
jeziora i norweskie fiordy.
W Norwegii byłem dwukrotnie, w tym raz
na rowerze, ale nie dotarłem zbyt daleko, bo
zaledwie dowysokości DrogiTroli, a Finlandii
dotąd nigdy nie odwiedziłem. Pierwszy pro-
blem przy planowaniu tej podróży dotyczył
dojazdu do granic Finlandii; optymalny jest
transport morski, ale od pewnego czasu nie
kursują promy na trasie Gdynia – Helsinki.
Zatem musieliśmy skorzystać z nieco uciąż-
liwej opcji przejazdu przez całą Polskę i kraje
nadbałtyckie przez Litwę, Łotwę i Estonię do
Tallina (1300 km), by tam zaokrętować się na
promdo stolicy Finlandii.
NAANTALI, RAUMA, OULU,
KOŁOPODBIEGUNOWE
Z Helsinek udaliśmy się w kierunku Turku
do Naantali, malowniczego miasteczka nad
brzegiem morza. To ulubione miejsce po-
bytu z małymi dziećmi, gdyż znajduje się tu
park rozrywki Muumimaailma (Kraina Mu-
minków). Dalej zwiedziliśmy miasto Rauma,
które szczyci się najlepiej zachowaną sta-
rówką w całej Skandynawii, liczącą kilkaset
drewnianych domów. Ten rejon Finlandii jest
dość mocno zaludniony, a napisy są dwuję-
zyczne, bo 20 proc. mieszkańców posługu-
je się językiem szwedzkim. To echa historii,
bowiem Finlandia była przez stulecia pod
panowaniem Królestwa Szwecji. Z kierunku
wschodniego nacierała Rosja, co wywarło
ogromny wpływ na losy mieszkańców tych
ziem. Tak naprawdę Finlandia jako niezależ-
ne państwo liczy niecałe 100 lat, a wpływy
obce są widoczne w architekturze, języku
lub zwyczajach.
Zwybrzeża Bałtyku ruszyliśmy na północ, bo
naszym celem było dotarcie na najbardziej
wysunięty na północ Europy skrawek ziemi
zwany Przylądkiem Północnym (Nordkapp).
Drogi w Finlandii są bardzo dobre, choć ra-
czej wąskie, a do tego w zasadzie w każdej,
nawet najmniejszej wiosce, na kierowców
czyha fotoradar. Wokół po horyzont poja-
wiają się niezliczone malownicze jeziora
rozdzielane lasami. Stopniowo, wraz z po-
konywanymi kilometrami, początkowo pła-
ski krajobraz zastępowały pagórki, a aut na
drodze było coraz mniej. Prawie na samym
końcu Zatoki Botnickiej spędziliśmy dzień
w malowniczym mieście Oulu, ośrodku
uniwersyteckim. A stamtąd już blisko było
do koła podbiegunowego znajdującego
się nieopodal Rovaniemi. Dotarliśmy tam
wieczorem, dlatego było prawie całkowicie
pusto, co jeszcze potęgowało oddziaływa-
nie magii tego miejsca. Najważniejsza jest
tu symboliczna linia wyznaczająca przebieg
koła podbiegunowego (Napapiiri). W wio-
sce świętego Mikołaja z głośników cały rok
dochodzą dźwięki kolęd, a w specjalnym
urzędzie pocztowym można nadać przesył-
ki z unikatowym stemplem, z czego chętnie
skorzystaliśmy.
NAJDZIKSZAKRAINA EUROPY
Z Karigasniemi, miejscowości na granicy Fin-
landii z Norwegią, na Nordkapp było już tyl-
ko 343 km. Krajobraz robił się coraz bardziej
surowy, miejsce drzew zajęły krzewy i trawy.
Pojawiły się renifery, swobodnie poruszające
się po całym terenie, także po drogach, co
wymaga sporej uwagi i ostrożności. Cocieka-
we, renifery w Finlandii zupełnie ignorowały
człowieka i pozwalały się do siebie zbliżać na
niewielką odległość, a w Norwegii były pło-
chliwe. Zupełnie nieoczekiwanie w stadach
renów trafiały się także białe osobniki.
Północna część Finlandii to Laponia. To jest
jedna z najdzikszych krain Europy. Rdzenny-
mi mieszkańcami Laponii są Samowie, znani
raczej jako Lapończycy. Cała populacja tego
ludu zamieszkuje także Norwegię, Rosję
i Szwecję – liczy łącznie 75.000 osób. Ich języ-
kiem posługuje się już tylko niewielka część
Samów, ale pieczołowicie są kultywowane
ich odrębne tradycje i zwyczaje. Końcowy
fragment drogi na Nordkapp biegnie pra-
wie zupełnie pustymi drogami, a krajobraz
przypomina, że wkroczyliśmy w niegościn-
ny rejon północnych rubieży Europy. Było
coraz zimniej, temperatura nie przekraczała
5-6 stopni.
PRZYLĄDEK PÓŁNOCNY
Sam Przylądek Północy to skrawek ziemi
otoczony morzem. Płaski teren znajduje się
300 m nad poziomem morza, co zwiększa
majestat tego miejsca. Wjazd jest płatny.
Przed kilku dziesięcioleciami zbudowano
tam dla licznie przybywających z całego
świata turystów okazały obiekt mieszczą-
cy ekspozycje, wystawy, sklepy i restaura-
cje. Świadomość, że na północ rozciąga się
bezkresne, zimne morze, z całą mocą daje
poczucie, jak małym pyłkiem jest człowiek
w obliczu potęgi przyrody. Mieliśmy sporo
szczęścia co do pogody, było parę stopni
powyżej zera, nie wiało zbyt mocno, a wi-
doczność sięgała kilku kilometrów. Jeden
z moich znajomych dotarł na Nordkapp
w lipcu i zastał temperaturę -3 stopnie! Poza
tymkoniec sierpnia to już końcówka sezonu,
dzięki czemu turystów nie było zbyt wielu,
co umożliwiało kameralne podziwianie ma-
jestatycznego otoczenia. Odległość z Zabrza
na Nordkappwyniosła 3306 km.
WIELKI POWRÓT PRZEZ LOFOTY
Z Przylądka Północnego rozpoczęliśmy
wielki powrót w kierunku południa Skandy-
nawii i Polski. Malowniczymi drogami przez
górskie przełęcze i nadmorskie wioski dotar-
liśmy na Lofoty. To cudowny archipelag nor-
weskichwysp leżącychdaleko za kołempod-
biegunowym. Dzięki ciepłemuGolfstromowi
klimat jest tam łagodny, a temperatury zimą
nie odbiegają od tych w Polsce. Także latem
odczuwa się ten wpływ, czego doświadczy-
Z Zabrza na Nordkapp
Wioska świętego Mikołaja.
fot.: Z archiwum Autora




