Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  28 / 36 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 28 / 36 Next Page
Page Background

Pro Medico

marzec 2018

28

podróże w czasie i przestrzeni

Na przestrzeni wieków granice Polski

miały charakter płynny i gdyby scalić

powierzchnię naszego kraju, wynosiłaby

łącznie ok. 1 200 tys. km

2

. Czyli współ-

czesna Polska to zaledwie ćwiartka

powierzchni historycznej. Około ¼ Pola-

ków mieszka poza granicami starej Ojczy-

zny, m.in. na Kresach Zachodnich – na Ślą-

sku Cieszyńskim, na Litwie, Ukrainie, Bia-

łorusi i w Estonii. Nie licząc emigracji eko-

nomicznej ostatnich lat, znaczący ubytek

substancji narodowej, oprócz strat wojen-

nych i represji okupantów, miał miejsce

podczas II wojny światowej. Okupant

sowiecki w latach 1940-1941 deporto-

wał z Kresów Wschodnich około 1,35 mln

ludności narodowości polskiej. Warunki,

a właściwie brak warunków do przeżycia,

które gwarantował sowiecki najeźdźca

internowanym Polakom, skłoniły rodaków

do nazwania geograficznego bezkresu –

od Uralu po morską granicę z USA – Nie-

ludzką Ziemią – Sybirem.

Umowa pomiędzy rządem londyńskim

a ZSRR (tzw. układ Sikorski-Majski z 30 lip-

ca 1941 r) umożliwiła zwolnienie syberyj-

skich zesłańców z obozów pracy i utwo-

rzenie armii gen. Andersa, do której zgło-

siło się ok. 70 tys. osób zdolnych do służby

wojskowej. Wraz z wojskiemwydostało się

z Kraju Rad ok. 40 tys. cywilów, przeważnie

kobiet z dziećmi i polskich sierot, których

rodzice zmarli z powodu chorób, głodu,

mrozu i niewolniczej pracy przy wyrębie

syberyjskiej tajgi. Jak wyglądało życie pol-

skich zesłańców na Sybirze i dalsze ich losy

znamy z opisów dr

Iwony Świętochow-

skiej

. Ci, którzy nie zdążyli na przeprawę

przez Morze Kaspijskie z Krasnowodska

do Pahlevi, mieli szansę ucieczki z łagrów

stalinowskiego reżimu, czyli Nieludzkiej

Ziemi i powrotu do kraju wraz z gen. Ber-

lingiem. Trzecia grupa deportowanych

na Syberię Polakówmogła wrócić do kraju

dopiero po przesunięciu na zachód linii

frontu. Interpretacja faktów historycz-

nych, nawet z dziejów własnego narodu,

bywa bardzo trudna.

Pożegnanie z Afryką – po polsku

Centrum Zdrowia im. Polskich Sybiraków w Koja nad Jeziorem Wiktorii

Nie są znane wszystkie powody, dla których dzieci mitochondrialnej Ewy zde-

cydowały się opuścić Eden, ale migracje i problemy uchodźców stanowią istotę

zjawisk demograficznych. Dotyczy to także naszej nacji.

Po ewakuacji Korpusu gen. Andersa

do Persji (Iran) i po konkretyzacji planów

militarnych naszego wojska w Afryce

Północnej, pozostał problem ludności

cywilnej. Zadecydowano, że zostanie ona

rozmieszczona w obozach na terenie Paki-

stanu, Indii, Nowej Zelandii, Australii Mek-

syku i w krajach Afryki Wschodniej i Połu-

dniowej: Kenii, Tanzanii, Ugandy, Zambii,

Zimbabwe oraz wRPA. Oczywiście uwarun-

kowania polityczno-finansowe były wów-

czas bardziej skomplikowane. Pierwszy

transport 492 Polaków przybył do Ugandy

8 sierpnia 1942 r. Dla wojennych uchodź-

ców z Syberii, gdzie śmierć z głodu i mrozu

była codziennością, nowe miejsca tułaczki

wydawały się rajem.

W krajach afrykańskich największe skupi-

ska polskich uchodźców z Syberii znajdo-

wały się w Tengeru (Tanganika), Masindi,

w Koja i Rongai (Uganda). Świadectwem

wieloletniej bytności Polaków są w tych

miejscowościach nekropolie odrestau-

rowane przez Misjonarzy Salezjanów, ks.

Jana Marciniaka

i ks.

Ryszarda Jóźwia-

ka

. Przy okazji turystycznych pobytów

w Afryce warto je odwiedzić.

Polsko-brytyjskie obozy przesiedleńcze

(Uganda była wówczas kolonią angielską)

zapewniały wyżywienie, opiekę medycz-

ną, szkolnictwo, możliwość kultywowania

narodowej tradycji i kultury. Powstało har-

cerstwo, zespoły folklorystyczne, uroczy-

ście obchodzono święta i rocznice naro-

dowe. Polskie sieroty, a w osiedlu Koja nad

Jeziorem Wiktorii było ich ok. 3 tys., miały

zapewnione bezpieczeństwo zdrowotne

i opiekę przedszkolną, szkolną.

Największe skupiska polskich uchodźców

z Syberii w krajach afrykańskich znajdowały

się w Tengeru (Tanganika), Masindi, w Koja

i Rongai (Uganda).

Ogłoszenia, reklamy

Na zastrzelonymkrokodylu, który zagrażał bezpieczeństwu dzieci nad JezioremWiktorii, siedzą dr Hali-

naMachalskawraz z siostrą.

Fot. Archiwum dr M. Dziedzica