11
Pro Medico
•
październik 2014
ochrona zdrowia
logii” którą ja jako lekarz MUSZĘ uzupełniać.
Z mojej codziennej praktyki wynika, że czas
na diagnostykę, zastanowienie się i lecze-
nie pacjenta to 1/4 poświęconego czasu,
natomiast pozostała część to wypełnianie
druczków, formularzy, ankiet etc. Gdyby
czas na „dokumentologię” zmniejszyć przy-
najmniej o połowę, znajdzie się wtedy czas
na drugiego pacjenta. Jak? np. zatrudnia-
jąc dodatkową sekretarkę i wprowadzając
ujednolicony system informatyczny. W Pol-
sce funkcjonuje to w NZOZ-ach, a na zacho-
dzie również w państwowej służbie zdrowia,
czyli tam, gdzie szczególnie liczy się ekono-
mia. Inny przykład – brak przestrzegania
uprawnień i możliwości zawodowych. Wielu
lekarzy mogłoby poświęcić pozornie trochę
więcej czasu diagnozując i lecząc nie tylko
jeden układ np. krwionośny czy narządu
ruchu. Dzięki temu nie byłoby konieczności
wysyłania pacjenta do innego specjalisty
od innego układu, zmniejszając właśnie
o tego jednego pacjenta inną kolejkę. Takich
przykładów jest dużo. Istotne jest, walcząc
z kolejkami, aby myśleć z jednej strony o ca-
łym systemie, a z drugiej o elementach i oso-
bach, które ten system tworzą.
Specjalista
medycyny rodzinnej
Podobnie jak przyczyny długich kolejek
w poradniach specjalistycznych są mnogie,
tak i recepta na tę bolączkę służby zdro-
wia nie może być krótka. Jest jednak coś,
co można poprawić „od zaraz”, bez jakich-
kolwiek nakładów – poza odrobiną dobrej
woli u koleżanek i kolegów. Mam na myśli
przepływ informacji pomiędzy specjalistą
a lekarzem POZ. Konsultacje, które przyno-
szą pacjenci po wyczekiwanej często mie-
siącami wizycie u specjalisty, najczęściej
są lakoniczne. Zwykle obejmują jedynie
rozpoznanie (często niepełne), symbol ICD
10, ostatnio zalecone leki. Natomiast kilka
wskazówek dotyczących choćby: zalecane-
go postępowania w zaostrzeniu choroby,
częstości wykonywania niezbędnych ba-
dań kontrolnych, sposobu ich interpretacji
w sposób zindywidualizowany, dostoso-
wany do danego pacjenta – z pewnością
dodałoby pewności lekarzom pierwszego
kontaktu. Z większym spokojem przyjmo-
waliby na swe barki ciężar prowadzenia
chronicznie chorego, którego stan zdrowia
podlega w naturalny sposób fluktuacjom,
nie odsyłając go przy każdej wątpliwości
do bardziej kompetentnego w danej dzie-
dzinie fachowca.
Kierownik NZOZ-u
Problem jest bardzo złożony i składa się
na niego wiele czynników. Pacjent często
przychodzi do lekarza POZ z gotowymżąda-
niem skierowania do specjalisty, ponieważ
przez lata konsekwentnie deprecjonowano
lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej
i pacjenci stracili zaufanie do ich umiejęt-
ności. Chorzy, czerpiąc wiedzę z internetu
lub wysłuchawszy tego, co mówi się w me-
diach o służbie zdrowia, chcą od razu trafić
do specjalistycznej poradni. Należy to zmie-
nić i podnieść u pacjentów rangę lekarza
POZ, zmieniając system ich kształcenia. Nie
można w krótkim czasie w ramach szko-
lenia specjalizacyjnego dobrze wyszkolić
lekarza – omnibusa, który umiałby dobrze
wypełniać rolę, jaką wyznaczył mu NFZ. Nie
chcę generalizować, ale wielu lekarzy ro-
dzinnych nie jest dobrze przygotowanych,
do wypełniania założenia Funduszu. Świad-
czą o tym chociażby skierowania do naszej
poradni chirurgicznej, na których widnieją
adnotacje: „pedalgia" (co ma oznaczać ból
stopy), „dyskomfort okolic odbytu”, czy „nie-
pokój w okolicach pęcherzyka żółciowego”.
Z drugiej strony tym lekarzom POZ, któ-
rzy mają wszechstronną wiedzę zabrano
możliwość leczenia wielu chorób, poprzez
ograniczenie im możliwości wykonywania
kompleksowych badań diagnostycznych.
Na przykład podejrzewając chorobę tarczy-
cy, z badań dodatkowych, które mogłyby
to potwierdzić, może wykonać jedynie ba-
danie poziomu TSH i USG. Jeżeli okaże się,
że wyniki wskazują na chorobę tarczycy,
to należałoby diagnostykę rozszerzyć o ba-
dania FT4 i FT3, a on nie ma takich upraw-
nień i mimo najlepszych chęci zamiast
wdrożyć właściwe leczenie, kieruje pacjenta
do poradni endokrynologicznej, gdzie okres
oczekiwania wynosi kilka miesięcy.
Inna rzecz, że lekarz POZ nie jest motywo-
wany, żeby wziąć na siebie więcej pracy
i najchętniej, aby nie mieć problemów te-
rapeutycznych i nie przysparzać kosztów
swojemu zakładowi pracy odsyła pacjenta
(często, na jego wyraźne żądanie) do spe-
cjalisty albo na izbę przyjęć szpitala. Wyni-
ka to z faktu, że stawka płacona przez NFZ
za pacjenta zdeklarowanego do lekarza
POZ jest od kilku lat niezmienna, przy kro-
cząco rosnących kosztach utrzymania. Na-
leżałoby zatemzastanowić się, czy niewpro-
wadzić choćby minimalnej, symbolicznej
opłaty za poradę u lekarza POZ np. w wy-
sokości 5 zł. Tym bardziej, że jest duża gru-
pa pacjentów, którzy w jednym tygodniu
są w przychodni kilka razy.
Anna Zadora-Świderek
* BAROMETR WHC – Raport na temat zmian
w zakresie dostępności do gwarantowanych
świadczeń zdrowotnych w Polsce za okres
czerwiec/lipiec 2014 roku. Nr 8/2/2014.
Dane osób biorących udział w sondzie do
wiadomości redakcji.
Komunikaty
Uprzejmie informujemy, że projekt Śląskiej Izby Lekarskiej
„Pro Doctore – Projekt Wspierający Rozwój Kadr Medycznych w Województwie Śląskim”
współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu
Społecznego uzyskał pozytywną ocenę Komisji Oceny Projektów
i na mocy uchwały Zarządu Województwa Śląskiego został przyjęty do realizacji.
W ramach projektu w ciągu dwóch lat zorganizowanych zostanie
16 edycji kursów specjalizacyjnych
„Zdrowie Publiczne”
.
W kursach mogą uczestniczyć lekarze i lekarze dentyści zamieszkali, bądź zatrudnieni
na terenie województwa śląskiego. Kursy są bezpłatne.
Projekt rozpoczął się 1 kwietnia 2013 r.
Szczegółowe informacje są dostępne na stronie internetowej
Śląskiej Izby Lekarskiej:
www.izba-lekarska.org.pl/prodoctore




