Pro Medico
•
październik 2014
16
rozmowa
Aleksandra Wiśniowska: Zapytam naj-
prościej, jakmożna: jakie to uczucie znać
świętego człowieka?
Prof. Jan Wodniecki:
– (
śmiech
) To bardzo
trudne pytanie! Chyba za bardzo jesteśmy
przyzwyczajeni myśleć o świętości istnieją-
cej gdzieś tam daleko w chmurach, „w nie-
bie”. Tymczasem Karol Wojtyła był zwykłym
człowiekiem, takim jak każdy z nas. Znałem
Go od wielu lat jako człowieka z pewnością
spełniającego kryteria świętości. Mój po-
gląd na Jego osobę po ogłoszeniu Go świę-
tym w ogóle się nie zmienił. Był świętym
namiarę obecnych czasów.To nie był święty
pełen patosu.
– Pamięta Pan okoliczności, wktórych się
poznaliście?
– Tak, był rok 1960, studiowałem wówczas
medycynę na Akademii w Krakowie. Ko-
leżanka z grupy zaproponowała mi udział
w wycieczce kajakowej. I tak się zaczęło.
Pierwszemu spotkaniu biskupa Wojtyły
towarzyszyła śmieszna okoliczność. Pamię-
tam, jak z przyjacielem – przed wspomnia-
ną wycieczką – mieliśmy zanieść wielki,
ciężki, składany, gumowy kajak. Nie wie-
działem dokąd idę ani do kogo. Okazało się,
że targaliśmy ten kajak na ulicę Kanoniczą,
wnieśliśmy go do jakiegoś domu, a z piętra
zszedł… ksiądz. Zdziwiłem się nieco, potem
nastąpił ciąg dalszy.
– Jakie było Pana pierwsze wrażenie
z tego spotkania?
– Zupełnie normalne, zwyczajne. Poznany
ksiądz – jak się okazało już biskup – niczym
się odnas nie różnił, poprostunosił sutannę.
– Ale podczas wycieczki miał Pan okazję
poznać Go nieco bliżej…
– Tak, pogłębianie tej znajomości postępo-
wało powoli. W spływie kajakowym na Od-
rze uczestniczyło około dwudziestu osób,
więc był czas i okoliczności do rozmów.
Uczestniczyliśmy w codziennych mszach
świętych odprawianych na łonie przyrody,
słuchaliśmy krótkich homilii, a wieczorami
przy ognisku, poza śpiewami toczyły się roz-
mowy i dyskusje.
–Wyróżniał się spośródWas?
– Zdecydowanie tak. Był już wtedy wybitny
– mieliśmy tego świadomość. Obserwowa-
liśmy Jego zarówno „normalność”, jak i coś
wybiegającego poza nią. Z jednej strony
codzienność pozbawiona dystansu i wyż-
szości, z drugiej niezwykła autentyczność
we wszystkim, comówił i robił.
– Czuł Pan już wtedy, że czeka Go wielka
życiowamisja?
– Wiedziałem, że jest to ktoś niezwykły, od-
znaczał się charyzmą ułatwiającą Mu spra-
wowanie przywództwa duchowego, ale
nie miałem wówczas przeczucia co do Jego
drogi w przyszłości. Jednak w naszej grupie
byli tacy, którzy wyczuwali, że czeka Go coś
szczególnego.
– Jak wyglądały spotkania w grupie sku-
pionej wokół KarolaWojtyły?
– Spędzaliśmy czas w bardzo zróżnicowa-
nym gronie. Ludzie przychodzili i odcho-
dzili. Dla mnie to była taka życiowa lek-
cja. W czasie drugiej wycieczki poznałem
osobę, z którą związałem się na całe życie.
Byłem wtedy człowiekiem młodym, studiu-
jącym, pełnym ideałów, nieco zagubionym
w życiu, szukającym swej drogi. Spotkania
z Karolem Wojtyłą pomogły mi się ukształ-
tować. Dla mnie bardzo ważne były takie
wartości jak uczciwość i zwykła przyzwo-
itość, którym wierny był ówczesny biskup.
Poznawaliśmy się wzajemnie najpierw
podczas wypraw kajakowych i górskich,
słuchając Jego rekolekcji dla młodzieży aka-
demickiej w Krakowie, a później już podczas
prywatnych spotkań i wizyt w Polsce oraz
w Watykanie. Każdy, kto chciał, mógł z Nim
na wycieczce indywidualnie porozmawiać
– wypłynąć razem na jezioro kajakiem czy
w spokojnym, ustronnym miejscu zwierzyć
się. Sam toczyłem takie rozmowy, niektó-
rych już nie pamiętam, a o innych nie będę
publicznie opowiadał (
śmiech
).
Z chwilą rozpoczęcia pontyfikatu sytuacja
nieco się zmieniła, ale Karol Wojtyła – Pa-
pież bardzo dbał o utrzymanie więzi między
nami, zależało mu na tych znajomościach
i dawał nam to odczuć. Potrzebował kontak-
tu z ludźmi, z którymi upływałamumłodość,
i z którymi wypoczywał.
– Podczas spotkań w Watykanie –
o co pytał, co najbardziej Go intereso-
wało?
– Pierwszy raz wWatykanie odwiedziliśmy
Go z żoną w roku 1980, z okazji 15-lecia
naszego małżeństwa. Utrzymywaliśmy bli-
skie kontakty jeszcze w Krakowie – błogo-
sławił nasz ślub, chrzcił nasze dzieci, żegnał
naszych zmarłych, był jakby członkiem
rodziny. Podczas wielu kolejnych spotkań
wWatykanie głównie wspominaliśmy, miał
świetną pamięć. Pytał o rodzinę, wspól-
nych znajomych... Ale ciekaw był także
sytuacji w Polsce. W tym okresie opowia-
daliśmy mu o kraju, niewiele komentował,
zawsze słuchał.
– Miał Pan kiedyś okazję do rozmowy
omedycynie, o jej aspektach etycznych?
– Oczywiście, że tak. Chciałbym podkreślić,
że w grupie, w której się spotykaliśmy, byli
przedstawiciele różnych zawodów i wy-
kształcenia – lekarze, późniejszy senator,
inżynierowie, muzycy, profesorowie wyż-
szych uczelni, a także panie pielęgniarki.
Rozmowy na tematy medyczne wypływa-
ły w różnych sytuacjach. W późniejszym
okresie nieraz zadawał pytania o sytuację
ochrony zdrowia w Polsce – opowiadałem,
jak te realia wyglądały.
– Jak dziś – Pana zdaniem – mógłby się
odnieść do klauzuli sumienia?
– Klauzula sumienia zawiera szereg takich
12 października 2014 r – XIV Dzień Papieski: „Jan Paweł II – Świętymi Bądźcie”
Niczym się od nas
nie różnił, po prostu
nosił sutannę...
Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Janem Wodnieckim
(członkiem Prezydium ORL w Katowicach I kadencji)
związanym ze „Środowiskiem” – grupą przyjaciół
Karola Wojtyły.
fot.: Aleksandra Wiśniowska




