Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  26 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 26 / 40 Next Page
Page Background

Pro Medico

październik 2015

24

felieton

ciąg dalszy ze str. 23

i pytania figlarnie zmienia. Czasem skradnie im tylko przecinek,

czasem szyk przemieni. Bywa jednak i tak, że z całą mocą uderzy

i przekręci nazwisko zacnego doktora twórcy metody tak znacz-

nie, że nawet wszechwiedzący internet z całą swą mocą oblicze-

niową nie jest w stanie pojąć, co też poeta miał na myśli... Tak to

z mozołem straszliwym spisują na fali emocji nieszczęśnicy pyta-

nia, które spędzają następnie sen z powiek przetrząsającym setki

terabajtów danych na dyskach twardych przekazywanych z rąk

zwycięzców, na ręce walczących. I tak się to toczy.

Ile razy wracam pamięcią do tych bezsennych nocy, tyle razy za-

daję sobie pytanie: czy nie dość jest wiedzy w polskich podręcz-

nikach, aby sięgać do czeluści amerykańskiego internetu? Czy

lepszym doktorem będzie ten, kto bezbłędnie spamięta, dajmy

na to, stężenia leków, których nigdy nie poda lub procentową

zapadalność na chorobę, którą ze świetnymi wynikami leczył na

długo nim przystąpił do egzaminu? Nikt nigdy na te pytania od-

powiedzi nie udzieli.

Życie upływa wśród tych wszystkich ciekawostek, aż pewnego

dnia – zwykle dokładnie na dwa tygodnie przed terminem egza-

minu – do drzwi puka listonosz. Raz, o dziwo. Wręcza odwodnio-

nemu doktorowi o czerwonych oczach kopertę poleconą. Na niej

logo CEM. Na ten widok następuje wyrzut adrenaliny. Oczy ro-

bią się mniej czerwone, serce, ku własnemu zaskoczeniu, jeszcze

przyspiesza, wentylacja – paradoksalnie – ustaje. Koperta roze-

rwana. CEM przemówił. A co powiedział? Ano, że póki co, znowu

nam się udało. Mimo to, żeby nadziei sobie nie robić, bo sala mo-

nitorowana, bo nie wolno tego, tamtego. Za to wyrzucą, za tamto

skreślą. Jednak na samym końcu tych drobnostek jedna uderza-

jąca informacja. Otóż koszty parkingu nie zostaną nam zwrócone.

No bo jak to tak? Rozpasane doktory, którym jak świat światem

wszystko przez te parę lat specjalizacji podawano na tacy, mają

teraz jeszcze nie płacić za parking? W centrum Warszawy? Tyle

godzin? No i jak na nieszczęście, rozchwiana psychika i tego pa-

miętnego dnia spokoju nie zaznała. Płacz i zgrzytanie zębów.

Dziwny to czas.

Kolejne etapy szkolenia medycznego są mniej

lub bardziej szczęśliwie pomyślane – jak w życiu. Równocześnie

jednak, jak w życiu właśnie, oczekiwałbym nieco więcej praktycz-

nego podejścia do problemów, które, przy odrobinie wysiłku,

da się jeżeli nie zlikwidować, to przynajmniej zniwelować. Życie

samo w sobie jest trudne, przygotowanie do egzaminu utrudnia

je na tyle, że do niewyobrażalnych rozmiarów urastają problemy

natury logistyczno-administracyjnej. Człowiek natomiast w ta-

kim czasie, skupiony na rzeczach faktycznie ważnych, traci zdol-

ność radzenia sobie z sytuacjami, które normalnie nie sprawiają

mu większych problemów. Mając to w pamięci oraz wiedząc, że

całe to przedsięwzięcie organizowane jest przez naszych Kole-

gów po fachu, chce się, niestety, parafrazując, rzec: doktor dokto-

rowi zgotował ten los.

Michał Jaśnikowski (Vect0r)

Z

PES

ymizmem w przyszłość...

kultura

Poetą się bywa...

pośrodku nocy

poczułem dotyk gwiazdy

jak muśnięcie

skrzydeł motyla

spojrzałem w niebo

ku bezkresnej przestrzeni

byłem sam

***

Człowiek

Poeci mówią czasem o sobie

Że poetą się nie jest

Poetą się bywa

I tak to pewnie jest

Bo być poetą ciągle

Zawsze

„Z tą medycyną to rzeczywiście krewa, ale musisz ją ukończyć. Boy, Duchanel,

Wieniawa-Długoszowski – wszyscy byli lekarzami! ” – tak do pisania poezji zachę-

cał go sam Jarosław Iwaszkiewicz, z którym zaczął korespondencję jeszcze jako

student medycyny.

Dr n. med. Eugeniusz Depta, specjalistame-

dycyny przemysłowej i organizacji ochrony

zdrowia, członek Unii Polskich Pisarzy Leka-

rzy i Komisji ds. Kultury ORL, autor tomików

poetyckich: „Spełnienie” (1997), „Limeryki

inne wierszyki” (1998), „W stronę świata”

(2001), „Na rozdrożu” (2004) „Zrozumiałem”

(2011), publikuje w pismach literackich

i społeczno-kulturalnych. Wielokrotnie wy-

różniany, np. w II Ogólnopolskim Konkursie

Literackim im. St. Leca w Nowym Targu

w 2000 r. Podczas XXX Okręgowego Zjazdu

Lekarzy w Katowicach w 2011 r. dr Depta

otrzymał medal ŚIL„Za wybitne osiągnięcia

pozamedyczne”.

Od świtu do nocy

Codziennie

To tak jak być posągiem

Któremu należy się cześć

I tyle

A poeta

To przecież człowiek

Właśnie

Człowiekiem się jest

Czy się nim bywa

***

Fraszki

Wiosna, lato, jesień, zima,

a reformy jakoś ni ma.

Przyszedł pacjent do doktora

bo go brzuch boli od wczoraj.

A pan doktor odpowiada,

że kontraktu nie posiada.

*

Sąd

Sąd jak wiemy, nierychliwy.

Żeby chociaż sprawiedliwy.

*

Mamy już powyżej uszu

tych ogromnych sum z Funduszu.

Od redakcji: Dobrej poezji nigdy nie za wie-

le... W 223 numerze „Pro Medico” polecaliśmy

wiersze dr. Eugeniusza Depty w internetowym,

czerwcowo-lipcowym wydaniu pisma, ale

opublikowaliśmy tam fraszki dr. Stefana Au-

gusta. Przepraszamy Autorów i Czytelników.