27
Pro Medico
•
wrzesień 2017
felieton
ciąg dalszy na str. 24
lekarskie pasje
Dr Marek Jarolim:
–
Podróże to moja pasja życiowa, w cza-
sie studiów z powodu stanu wojennego
realizowana w granicach Polski (jestem
z rocznika akademickiego 1981-1987),
gdyż straż graniczna i milicja przepę-
dzały nas nawet ze strefy nadgranicznej
w górach, a pływanie na Mazurach to był
ciąg kontroli. Dopiero po roku 90 możliwe
się stały wyjazdy za granicę, początkowo
w Europie, z czasem, gdy warunki finan-
sowe na to pozwoliły, po całym świecie.
Szczęśliwie moja Żona podziela to zain-
teresowanie, jeździmy razem, a tego,
co zobaczyliśmy, nikt nam nie odbierze.
Aby podróże nie były tylko przekazem
ustnym, dokumentuje się je zdjęciami.
Często wspaniałe, wysmakowane, wybra-
ne spośród setek, są wartością nieprze-
mijającą, jednak ich ułomnością jest brak
swoistego ducha, który zapewnia przekaz
filmowy, gdzie do ruchomego obrazu
Lekarze i ich pasje
Wielu lekarzy realizuje pasje poprzez podróże, niewielu jednak kręci potem filmy…
Najbliższe
spotkanie
podróżnicze (poświęco-
ne Chinom) odbędzie
się w „Dolinie Innowa-
cji” 23 września o godz.
18.00. Zostanie poprze-
dzone aukcją obrazów
na rzecz Schroniska dla
zwierząt w Tarnowskich
Górach.
Do aukcji włączyła się
Komisja Kultury Śląskiej
Izby Lekarskiej, prze-
kazując jeden z obra-
zów autorstwa znane-
go i cenionego artysty
lekarza, dr.
Stanisława
Mysiaka
.
Serdecznie zapraszamy!
StanisławMysiak. „Nasturcje”.
dości dbałbym o zdrowie i nie pracował
350 godzin w kilku miejscach. Lekarze
nie dbają o zdrowie (swoje), bo jakoś głu-
pio wziąć L-4 na grypę, gdy w poczekalni
czeka tłum, rozsypie się grafik dyżurów,
a kolejka do planowych zabiegów się
wydłuży.
Ważny problem psychospołeczny – wie-
loetatowość – dotyczy większości lekarzy
i łączy się z nadumieralnością w naszym
zawodzie. W sposób naukowy zajął się
tym tematem nasz kolega – dr
Klaudiusz
Komor
w rozprawie: „
Wpływ wykonywa-
nia zawodu lekarza na długość życia…”
– do której odsyłam zainteresowanych.
Dramatycznie krótko żyje statystyczna
lekarka w porównaniu z rówieśniczkami.
W naszym odczuciu najbardziej stresu-
jąca jest anestezjologia z obciążeniami
psychicznymi i fizycznymi, co znajduje
potwierdzenie w doktoracie. Wprawdzie
mężczyźni lekarze żyją tak długo, jak śred-
nia populacji, ale „co to, k…, za życie?”,
skoro po siedemdziesiątce trzeba opero-
wać i dorabiać grosze w poradni.
Aby skłonić pracownika do wytężonej pra-
cy, stosuje się dwie metody: albo zapłacić
bardzo dobrze, albo... nie płacić wcale.
Ta druga odnosi się do lekarzy, bo taka jest
filozofia i taktyka pracodawców w służbie
zdrowia, a także założenia systemowe.
Rządzący nie przyjmują do wiadomości,
że niedobór lekarzy w naszym kraju osią-
gnął katastrofalny poziom. Efekt głodo-
wych pensji powoduje wprowadzenie
w życie przymusu pracy w kilku miejscach.
Braki kadrowe i ekstremalne przepraco-
wanie lekarzy powodują ryzyko działań
nieprofesjonalnych, z narażeniem zdrowia
pacjentów. Tylko nasza grupa zawodowa
się na to zgadza.
Przypomina to zabawę jo-jo. Gdyby ktoś
nie wiedział, na czym polega, to wyjaśnię,
że jest to szpula i sznurek. Tak więc lekarze
biegają wewnątrz, jak chomik w kołowrot-
ku i... system ochrony zdrowia się kręci.
Drugi element to sznurek, do którego
przy pomocy niskich pensji pracodawcy
przywiązują lekarzy. Mistrzostwo polega
na poluzowaniu sznurka w odpowiednim
momencie, gdyż – w przeciwnym razie –
albo sznurek się urwie, albo interes prze-
stanie się kręcić. Wtedy można pożegnać
się z dyrektorskim stołkiem na każdym
szczeblu służby zdrowia. Ostatnio sznu-
rek popuszczono lekarzom po strajkach
i masowych protestach w 2007 r., co ozna-
czało wzrost płac. Od tego czasu wszystkie
inne grupy zawodowe miały zagwaran-
towane kilkuprocentowe podwyżki przez
dziesięć lat, co sumarycznie dało istotny
i odczuwalny wzrost pensji. A wynagro-
dzenie lekarzy jest
constans
. Wiara rzą-
dzących w funkcjonowanie systemu bez
dopływu pieniędzy jest niezachwiana:
system jakoś działa i obiecane podwyżki
dotyczą odległej przyszłości. Nie należy
oczekiwać, że rządzący i pracodawcy pod-
wyższą wynagrodzenia lekarzy w przypły-
wie rozsądku i dobrej woli. Wiceminister
zdrowia nawet wykluczył możliwość pod-
wyżek, chociaż średnia specjalisty jest niż-
sza od średniej krajowej o kilkaset złotych.
Tylko zdecydowana i zorganizowana
postawa środowiska może coś zmienić
.
Na szczęście zabawa w jo-jo nie wcią-
ga młodych lekarzy, którzy chcą widzieć
optymistyczną perspektywę i nie powinni
się zgadzać na łatanie dziur kadrowych
w różnych miejscach systemu, aby uciułać
godziwą pensję kosztem zdrowia i jakości
życia pozazawodowego. Nierespektowa-
nie dopuszczalnego czasu pracy lekarzy
(przez inspekcję pracy i NFZ) rozwiązuje
problem rażącego braku kadr, a zdrowie
lekarzy wydaje się być nieistotne. Bierność
całego środowiska (jakoś sobie dorobię!)
jest nie do akceptowania, bo wychodzi
na to, że lekarz to
patient
(czyli – cierpli-
wy), natomiast bardzo niecierpliwi stają
się pacjenci oczekujący na poprawę funk-
cjonowania służby zdrowia.
M. Rohatynski
Mistrzostwo polega na poluzowaniu sznurka
w odpowiednim momencie, gdyż albo sznurek
się urwie, albo interes przestanie się kręcić.
fot.: StanisławMysiak




