Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  21 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 21 / 40 Next Page
Page Background

19

Pro Medico

czerwiec/lipiec 2016

uzależnienia

Analiza tego, co się straciło?

Tak. I poczucie winy, wyrzuty sumienia, gi-

gantyczny żal, tęsknota. W trakcie terapii

noce są niestety długie.

Jak je przetrwać? Jak Pan je przetrwał?

Trzeba je przetrzymać, nie ma jednego

sposobu. Moje uzależnienie nie powstało

w ciągu sekundy, w związku z czym wyjście

z niego też nie trwa krótko. Nie ma wspania-

łej pigułki, jednej recepty czy dobrej rady.

To bardzo indywidualna sprawa. Próbo-

wałem zająć sobie czas, czymkolwiek i jak-

kolwiek potrafiłem. Sprawić, aby myśli nie

„gotowały” się w mojej głowie. To mogą być

zwykłe rzeczy, często proste, banalne. Książ-

ka, muzyka, sport.

Kiedy było lepiej?

Jak dotarło do mnie to, co się dzieje, kiedy

„zeszła ze mnie” presja prawna i kiedy do-

strzegłem, że nie jestem z tym problemem

sam. Pomogła mi świadomość, że nie tyl-

ko ja przez to przechodzę, że ktoś czuje

to samo, że jest nas wielu.

Co stracił Pan przez nałóg?

Ludzi. To był długi proces odwracania się

ode mnie. Kiedy ja wybierałem butelkę,

wszyscy zostawali z tyłu, niewarci wówczas

mojej uwagi, bo cała moja energia skupia-

ła się na pozyskaniu alkoholu. Często nie

chcieli mieć już ze mną kontaktu. Ile razy

można kogoś odrzucić, żeby wciąż wracał

i podnosił, podawał rękę?

Chyba wiele razymożna... Do skutku?

Skutku nie było. Wtedy nie przeżywałem

tego, te uczucia i emocje do mnie nie do-

cierały, górę zawsze brała chęć napicia się,

która zaburzała ogląd świata. Ja dosłownie

stawałem się kimś innym. Alkohol to taki

przeciwnik, który pierwszy cios zadaje za-

wsze wprost, ale kolejny z opóźnieniem.

Pod jego wpływem podejmujemy decyzje

i ponosimy ich bezpośrednie konsekwencje,

a później przychodzą pośrednie skutki tych

decyzji. Utrata zaufania, czujność, kontrola.

W umyśle osoby uzależnionej tworzą się

iluzje, ciągle wracają myśli, że „ktoś mnie

śledzi”, „ktoś znowu się mnie czepia”, „ktoś

czegoś ode mnie chce”. Aby to łagodzić, sta-

rałem się „wkupić” w czyjeś łaski i zaskarbić

resztki zaufania tylko po to, by kolejnego

dnia móc znowu pójść na całość. Tak po-

wstaje ta spirala.

Czy w Pana obecnej pracy jest ta czuj-

ność i kontrola, czy ktoś wie o Pana

przeszłości?

Są osoby, które znają moją historię, lecz się

z nią nie obnoszę. Kontroli nie odczułem, ale

też staram się nie dawać do niej powodów.

Podzielił się Pan tą informacją z obawy,

że te osoby dowiedzą się od kogoś i stra-

cą do Pana zaufanie?

Też, ale bardziej wynikało to z mojej we-

wnętrznej potrzeby. Było to pokłosie mo-

jej terapii, pracy nad sobą. Czułem, że inni

są w stosunku do mnie w porządku, a ja nie

powiedziałem im prawdy o sobie. Zrobiłem

to po kilkumiesiącach pracy na oddziale.

Nie było w tym żadnej asekuracji? Wy-

brał Pan moment, jak rozumiem, po cza-

sie, w którym pokazał, że jest dobrym

lekarzem i sumiennym pracownikiem,

żemożna Panu zaufać...

Trochę pewnie tak, ale to nie leżało w mo-

jej zasadniczej intencji. Nie znałem reakcji

innych, przecież nie co dzień słyszy się takie

wyznania. Nie wiedziałem, jak zareagują,

trochę się obawiałem.

Nic się nie zmieniło od tamtej rozmowy?

Mogę śmiało powiedzieć, że nie.

Czy ma Pan w sobie poczucie strachu,

niepewności,„życia na bombie”?

Nie. Nie chcę takmyśleć. Porównamtow ten

sposób: większość z nas miała wypadek,

stłuczkę samochodową. Zaraz po takiej

stłuczce jeździmy dość czujnie, rozgląda-

my się, a po pewnym czasie przechodzimy

do normalności. To właśnie funkcjonując

z alkoholem żyłem jak na bombie, byłem

stale w napięciu, stresie, z możliwością wy-

buchu w każdej chwili i każdej sytuacji.

Przychodzą jeszczemyśli o alkoholu?

Czasem. Ale są to takie myśli, że on – alko-

hol – jest mi po prostu niepotrzebny. To nie

jest warunek

sine qua non

życia. Postawiłem

wszystko na jedną kartę i – póki co – mi się

to najzwyczajniej opłaca.

Chodzi Pan czasem ze znajomymi

na piwo?

Nie, ale to bardziej wynika z braku czasu

i zmęczenia. Spotkania ze znajomymi tak,

ale bardziej w domu, kameralne grono kil-

ku osób, w których towarzystwie czuję się

dobrze. Nie lubię zatłoczonych miejsc, już

naimprezowałem się w życiu wystarczająco.

Padają pytania„czemu nie pijesz”?

Pewnie. Wtedy odpowiadam „a po co?”. Jak

ktoś dopytuje i nie jest w stanie przyjąć mo-

jej odmowy, to uznaję, że nie jest to problem

po mojej stronie, bo to jest kwestia mojego

wyboru, którego dokonałem. Nikt też na siłę

niemusi spędzać zemną czasu, jeśli tego nie

akceptuje. Niemówię o tymwprost, bo uwa-

żam, że tomoja prywatna sprawa. Nie przed-

stawiam się, mówiąc „cześć mam na imię

i mój rozmiar buta to”i nie czuję też potrzeby

mówienia o chorobie uzależnieniowej.

Pana zdaniem temat uzależnienia w śro-

dowisku lekarskim jest wciąż społecznym

tabu?

Z uzależnieniami w ogóle jest tak, jak z cho-

robą nowotworową jeszcze 15, 20 lat temu.

Albo

coming out’em

osób publicznych –

jeszcze do niedawna nie do pomyślenia

w świadomości społecznej. Dlatego właśnie

zdecydowałem się na tę rozmowę, jeśli choć

jednej osobie to da chociaż do myślenia,

to już dla mnie coś... Wyjście z uzależnienia

to długa droga, ale nie jest skazana na niepo-

wodzenie i to należy uświadamiać i powta-

rzać. Ja sam nadal kontynuuję terapię. Teraz

jest ona dla mnie poznawaniem siebie, a nie

tylko leczeniem uzależnienia. Coś, czego nie

da się, moim zdaniem, robić oddzielnie. Bar-

dziej pracuję nad konstrukcją swojej osoby.

Szukam odpowiedzi na pytanie, jaki jestem,

z czegowynikająmoje słabości, dlaczegodo-

padł mnie ten„czarny scenariusz”.

Daje Pan sobie teraz prawo do błędów?

I widzi, że życie składa się z drobiazgów?

Tak, teraz tak. Prawo do błędów daję sobie

rzadko, ale jednak już daję. Mam wyższe

poczucie wartości jako człowiek, a nie jako

lekarz.

„Uzależnienie nauczyłomnie, że...”?

Nałóg jest chorobą, a lekarze też chorują.

Rozmawiała JoannaWójcik

sobota 24 września 2016 r. od 10.00 do 17.00

Święty Jacek serdecznie zaprasza Lekarzy (nie tylko Radiologów) Techników,

Pielęgniarki, Personel pomocniczy, Studentów – z Rodzinami i Przyjaciółmi

na VI Spotkanie z cyklu

Zbyt zajęci, by się... nie modlić

do Sanatorium„Sebastianeum Silesiacum” – kompleksu pałacowo-parkowego.

Obecność nie wymaga wcześniejszego zgłoszenia, jednak ze względu

na planowane ilości obiadów będzie bardzo mile widziane.

Okolica sprzyja spacerom i wycieczkom rowerowym, pobyt można wydłużyć.

Zgłoszenie udziału i zamówienie obiadu na sobotę:

e-mail

radiologia@szpital.zabrze.pl

(proszę o umieszczenie w temacie słów„Rekolekcje” lub„Kamień Śląski”)

lub tel. w dni powszednie w godz. 8.00 do 15.00, tel. 32 370 42 48,

fax 32 370 42 47 (najlepiej do 20 września 2016 r.)

Wcześniejsza rezerwacja noclegów z piątku na sobotę i/lub soboty na niedzielę

we własnym zakresie,

pod miejscowym numerem telefonu 77 4519277 lub 77 4519237,

e-mail:

i.schynol@sebastianeum.pl

;

www.kamien.biz

REKOLEKCJE – zaproszenie na spotkanie w Kamieniu Śląskim

Zapraszamy!

Tomasz Legaszewski

Komunikat