19
Pro Medico
•
czerwiec/lipiec 2016
uzależnienia
Analiza tego, co się straciło?
Tak. I poczucie winy, wyrzuty sumienia, gi-
gantyczny żal, tęsknota. W trakcie terapii
noce są niestety długie.
Jak je przetrwać? Jak Pan je przetrwał?
Trzeba je przetrzymać, nie ma jednego
sposobu. Moje uzależnienie nie powstało
w ciągu sekundy, w związku z czym wyjście
z niego też nie trwa krótko. Nie ma wspania-
łej pigułki, jednej recepty czy dobrej rady.
To bardzo indywidualna sprawa. Próbo-
wałem zająć sobie czas, czymkolwiek i jak-
kolwiek potrafiłem. Sprawić, aby myśli nie
„gotowały” się w mojej głowie. To mogą być
zwykłe rzeczy, często proste, banalne. Książ-
ka, muzyka, sport.
Kiedy było lepiej?
Jak dotarło do mnie to, co się dzieje, kiedy
„zeszła ze mnie” presja prawna i kiedy do-
strzegłem, że nie jestem z tym problemem
sam. Pomogła mi świadomość, że nie tyl-
ko ja przez to przechodzę, że ktoś czuje
to samo, że jest nas wielu.
Co stracił Pan przez nałóg?
Ludzi. To był długi proces odwracania się
ode mnie. Kiedy ja wybierałem butelkę,
wszyscy zostawali z tyłu, niewarci wówczas
mojej uwagi, bo cała moja energia skupia-
ła się na pozyskaniu alkoholu. Często nie
chcieli mieć już ze mną kontaktu. Ile razy
można kogoś odrzucić, żeby wciąż wracał
i podnosił, podawał rękę?
Chyba wiele razymożna... Do skutku?
Skutku nie było. Wtedy nie przeżywałem
tego, te uczucia i emocje do mnie nie do-
cierały, górę zawsze brała chęć napicia się,
która zaburzała ogląd świata. Ja dosłownie
stawałem się kimś innym. Alkohol to taki
przeciwnik, który pierwszy cios zadaje za-
wsze wprost, ale kolejny z opóźnieniem.
Pod jego wpływem podejmujemy decyzje
i ponosimy ich bezpośrednie konsekwencje,
a później przychodzą pośrednie skutki tych
decyzji. Utrata zaufania, czujność, kontrola.
W umyśle osoby uzależnionej tworzą się
iluzje, ciągle wracają myśli, że „ktoś mnie
śledzi”, „ktoś znowu się mnie czepia”, „ktoś
czegoś ode mnie chce”. Aby to łagodzić, sta-
rałem się „wkupić” w czyjeś łaski i zaskarbić
resztki zaufania tylko po to, by kolejnego
dnia móc znowu pójść na całość. Tak po-
wstaje ta spirala.
Czy w Pana obecnej pracy jest ta czuj-
ność i kontrola, czy ktoś wie o Pana
przeszłości?
Są osoby, które znają moją historię, lecz się
z nią nie obnoszę. Kontroli nie odczułem, ale
też staram się nie dawać do niej powodów.
Podzielił się Pan tą informacją z obawy,
że te osoby dowiedzą się od kogoś i stra-
cą do Pana zaufanie?
Też, ale bardziej wynikało to z mojej we-
wnętrznej potrzeby. Było to pokłosie mo-
jej terapii, pracy nad sobą. Czułem, że inni
są w stosunku do mnie w porządku, a ja nie
powiedziałem im prawdy o sobie. Zrobiłem
to po kilkumiesiącach pracy na oddziale.
Nie było w tym żadnej asekuracji? Wy-
brał Pan moment, jak rozumiem, po cza-
sie, w którym pokazał, że jest dobrym
lekarzem i sumiennym pracownikiem,
żemożna Panu zaufać...
Trochę pewnie tak, ale to nie leżało w mo-
jej zasadniczej intencji. Nie znałem reakcji
innych, przecież nie co dzień słyszy się takie
wyznania. Nie wiedziałem, jak zareagują,
trochę się obawiałem.
Nic się nie zmieniło od tamtej rozmowy?
Mogę śmiało powiedzieć, że nie.
Czy ma Pan w sobie poczucie strachu,
niepewności,„życia na bombie”?
Nie. Nie chcę takmyśleć. Porównamtow ten
sposób: większość z nas miała wypadek,
stłuczkę samochodową. Zaraz po takiej
stłuczce jeździmy dość czujnie, rozgląda-
my się, a po pewnym czasie przechodzimy
do normalności. To właśnie funkcjonując
z alkoholem żyłem jak na bombie, byłem
stale w napięciu, stresie, z możliwością wy-
buchu w każdej chwili i każdej sytuacji.
Przychodzą jeszczemyśli o alkoholu?
Czasem. Ale są to takie myśli, że on – alko-
hol – jest mi po prostu niepotrzebny. To nie
jest warunek
sine qua non
życia. Postawiłem
wszystko na jedną kartę i – póki co – mi się
to najzwyczajniej opłaca.
Chodzi Pan czasem ze znajomymi
na piwo?
Nie, ale to bardziej wynika z braku czasu
i zmęczenia. Spotkania ze znajomymi tak,
ale bardziej w domu, kameralne grono kil-
ku osób, w których towarzystwie czuję się
dobrze. Nie lubię zatłoczonych miejsc, już
naimprezowałem się w życiu wystarczająco.
Padają pytania„czemu nie pijesz”?
Pewnie. Wtedy odpowiadam „a po co?”. Jak
ktoś dopytuje i nie jest w stanie przyjąć mo-
jej odmowy, to uznaję, że nie jest to problem
po mojej stronie, bo to jest kwestia mojego
wyboru, którego dokonałem. Nikt też na siłę
niemusi spędzać zemną czasu, jeśli tego nie
akceptuje. Niemówię o tymwprost, bo uwa-
żam, że tomoja prywatna sprawa. Nie przed-
stawiam się, mówiąc „cześć mam na imię
i mój rozmiar buta to”i nie czuję też potrzeby
mówienia o chorobie uzależnieniowej.
Pana zdaniem temat uzależnienia w śro-
dowisku lekarskim jest wciąż społecznym
tabu?
Z uzależnieniami w ogóle jest tak, jak z cho-
robą nowotworową jeszcze 15, 20 lat temu.
Albo
coming out’em
osób publicznych –
jeszcze do niedawna nie do pomyślenia
w świadomości społecznej. Dlatego właśnie
zdecydowałem się na tę rozmowę, jeśli choć
jednej osobie to da chociaż do myślenia,
to już dla mnie coś... Wyjście z uzależnienia
to długa droga, ale nie jest skazana na niepo-
wodzenie i to należy uświadamiać i powta-
rzać. Ja sam nadal kontynuuję terapię. Teraz
jest ona dla mnie poznawaniem siebie, a nie
tylko leczeniem uzależnienia. Coś, czego nie
da się, moim zdaniem, robić oddzielnie. Bar-
dziej pracuję nad konstrukcją swojej osoby.
Szukam odpowiedzi na pytanie, jaki jestem,
z czegowynikająmoje słabości, dlaczegodo-
padł mnie ten„czarny scenariusz”.
Daje Pan sobie teraz prawo do błędów?
I widzi, że życie składa się z drobiazgów?
Tak, teraz tak. Prawo do błędów daję sobie
rzadko, ale jednak już daję. Mam wyższe
poczucie wartości jako człowiek, a nie jako
lekarz.
„Uzależnienie nauczyłomnie, że...”?
Nałóg jest chorobą, a lekarze też chorują.
Rozmawiała JoannaWójcik
sobota 24 września 2016 r. od 10.00 do 17.00
Święty Jacek serdecznie zaprasza Lekarzy (nie tylko Radiologów) Techników,
Pielęgniarki, Personel pomocniczy, Studentów – z Rodzinami i Przyjaciółmi
na VI Spotkanie z cyklu
Zbyt zajęci, by się... nie modlić
do Sanatorium„Sebastianeum Silesiacum” – kompleksu pałacowo-parkowego.
Obecność nie wymaga wcześniejszego zgłoszenia, jednak ze względu
na planowane ilości obiadów będzie bardzo mile widziane.
Okolica sprzyja spacerom i wycieczkom rowerowym, pobyt można wydłużyć.
Zgłoszenie udziału i zamówienie obiadu na sobotę:
(proszę o umieszczenie w temacie słów„Rekolekcje” lub„Kamień Śląski”)
lub tel. w dni powszednie w godz. 8.00 do 15.00, tel. 32 370 42 48,
fax 32 370 42 47 (najlepiej do 20 września 2016 r.)
Wcześniejsza rezerwacja noclegów z piątku na sobotę i/lub soboty na niedzielę
we własnym zakresie,
pod miejscowym numerem telefonu 77 4519277 lub 77 4519237,
e-mail:
i.schynol@sebastianeum.pl;
www.kamien.bizREKOLEKCJE – zaproszenie na spotkanie w Kamieniu Śląskim
Zapraszamy!
Tomasz Legaszewski
Komunikat




