Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  18 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 18 / 40 Next Page
Page Background

Pro Medico

kwiecień 2017

16

rozmowa

ciąg dalszy ze str. 15

by przyniosło to odpowiedni efekt. Stu-

dia dają podstawy do merytorycznego

postępowania, natomiast brakuje wiedzy

na temat skutecznej komunikacji. A życie

uczy, że tyle, ile osób – tyle sposobów

postępowania. Każdy młody lekarz próbu-

je radzić sobie na swój sposób, improwi-

zuje – po prostu. Zresztą, nawet badania

naukowe dowodzą, że uwaga pacjenta

jest w 70 proc. bardziej skupiona na posta-

ci lekarza i na tym, jak on się komuniku-

je, niż na treści, którą próbuje przekazać.

Widzimy, że jest to temat coraz bardziej

pożądany przez lekarzy, bo kursy z„komu-

nikacji z pacjentem dobrze poinformo-

wanym”, czy „profesjonalizmu i wizerunku

w pracy”organizowane przez ŚIL cieszą się

szybko rosnącą popularnością.

Jakiej komunikacji z pacjentem Pan się

nauczył przez te lata? Wypracował Pan

własną metodę skutecznej rozmowy?

Tak. Należy używać jak najprostszego

słownictwa, nie bać się powtarzać tych

samych stwierdzeń nawet kilka razy. Staty-

styczny pacjent, po opuszczeniu naszego

gabinetu, zapamiętuje 20-25 proc. treści,

którą mu przekazujemy. Poza tym powin-

niśmy być opanowani, nie dawać się spro-

wokować, nie komentować postępowania

innych osób. Pacjenci naładowani własny-

mi emocjami próbują dać upust nerwom

właśnie podczas kontaktu z personelem.

Warto wówczas wiedzieć, jak postępować.

Niezależnie od tego, czy pacjent jest miły,

czy niegrzeczny, czy nawet pijany – każ-

dego należy zaopatrywać tak samo. Ale

czasami trudno pohamować buzujące

emocje...

Zdarzyło się Panu kiedyś nie pohamo-

wać ich?

Tak. Powiedziałem o jedno słowo za dużo,

pacjent także – wywiązała się dyskusja.

Niepotrzebna. To moja osobista przegra-

na – nie potrafiłem zachować zimnej krwi.

Rozmowy bywają trudne, jeśli są przepro-

wadzane z kimś niestabilnym emocjonal-

nie lub pod wpływem alkoholu.

O tych ostatnich na SOR-ze nietrudno...

To prawda, zwłaszcza na ortopedii i ura-

zówce, gdzie pracuję. Ale nie wolno takich

pacjentów lekceważyć. Właśnie szczegól-

nie w ich przypadku należy zachować

ostrożność, bo alkohol potrafi masko-

wać dolegliwości oraz ich nasilenie. To,

że pacjent jest pod wpływem alkoholu

i nie współpracuje z lekarzem, to – nie-

stety – kłopot lekarza, z którym musi on

sobie poradzić.

Z czym jeszcze młody lekarz musi sobie

radzić na SOR-ze?

Na przykład z czymś tylko pozornie bła-

hym. Z niewyspaniem, brakiem możliwo-

ści odreagowania stresu... Po dyżurach

jesteśmy zmęczeni, przeciążeni psychicz-

nie – bardzo trudno jest zasnąć, zregene-

rować siły i uspokoić emocje. To ważny

problem w praktyce zawodowej młodych

lekarzy. Przez jakiś czas jest się w takiej

samonakręcającej się spirali, do tego

dochodzi poczucie wielkiej odpowie-

dzialności za decyzje, za bezpieczeństwo

i życie pacjentów, za siebie samego. Uwa-

runkowania prawne wokół zawodu leka-

rza w naszym kraju powodują, że każdy

pacjent jest przez nas postrzegany jako

potencjalne „zagrożenie” konsekwencja-

mi prawnymi, zawodowymi, finansowymi

i osobistymi. Dlatego, jeśli ktoś nie musi

pracować na tym przysłowiowym SOR-ze,

to woli tego nie robić i unika jak ognia.

Czego Pana nauczył SOR? Jakie

doświadczenie Pan zyskał?

Moim zdaniem, trudno być samodziel-

nym bez „szkoły życia”, jaką daje praca

na SOR. Nawet najlepiej zapamiętana

wiedza z podręcznika rozbija się o żywe-

go pacjenta, który nie choruje tak, jak

w książce, tylko tak, jak potrafi. Uwa-

żam, że każdy młody lekarz powinien

na początku swej drogi zawodowej praco-

wać na SOR. To uczy decyzyjności, brania

odpowiedzialności. SOR młodemu leka-

rzowi w praktyce zawodowej po prostu

jest potrzebny. SOR to korzyść, to nauka

dobrej organizacji pracy i emocji. Bez pra-

cy na SOR-ze z całą pewnością nie byłbym

dziś pewniejszy siebie i decyzje przycho-

dziłyby mi z większą trudnością.

Rozmawiała:

Aleksandra Wiśniowska-Śmiertka

SOR

to najlepsza szkoła zawodu

lekarze

Pionierski zabieg stosowany w jaskrze opornej na leczenie farma-

kologiczne przeprowadzono w Oddziale Klinicznym Okulistyki

Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym

w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, w Szpitalu Kole-

jowymw Katowicach.„Ta innowacyjna procedura wykorzystująca

energię ultradźwięków do zmniejszenia produkcji cieczy wod-

nistej wykonywana jest w znieczuleniu miejscowym w warun-

kach sali operacyjnej. (...) Dzięki komputeryzacji i miniaturyzacji,

zabieg trwa mniej niż pięć minut i jest komfortowy dla pacjenta.

Wymaga jednak wielu precyzyjnych pomiarów przy kwalifikacji

do zabiegu.”

Z sukcesów lekarzy ŚIL…

Pierwsze w Polsce zabiegi

ultradźwiękowej plastyki ciała

rzęskowego wykonali 15 marca br.

katowiccy okuliści pod kierownic-

twem prof. Edwarda Wylęgały

Neurochirurdzy z Wojewódzkie-

go Szpitala Specjalistycznego nr 4

w Bytomiu wzięli udział

w badaniach nad nową

metodą leczenia chorych,

cierpiących na kręgozmyk

„Autorska metoda leczenia kręgozmyku DrRB

(Distraction by rota-

tion, Reposition and Blockage)

Lechosława Ciupika

, naukowca

z Zielonej Góry, została dopracowanam.in. przez neurochirurgów

z Bytomia, pod przewodnictwem dr.

Jerzego Pieniążka

. Patent

jest rejestrowany i chroniony w kilkunastu krajach, m.in. w Sta-

nach Zjednoczonych, Izraelu, Turcji, Rosji, Kanadzie, Chinach.

Ogromny wkład w badania przedkliniczne nad SLIDEREM wnie-

śli neurochirurdzy z WSS nr 4 w Bytomiu. Tu oceniano efektyw-

ność leczniczą tej metody. Dr Jerzy Pieniążek przeprowadzał

pierwsze operacje z zastosowaniem SLIDERA.

Jest to najbardziej

fizjologiczna metoda ustawienia kręgów, umożliwia ich prawidło-

we ustawienie niemal w stu procentach z jednoczesną dystrakcją,

repozycją i końcowym ustabilizowaniem

. Bytomscy neurochirur-

dzy wykonali najwięcej na świecie operacji leczenia kręgozmyku

tą metodą.”

G.O.