Pro Medico
•
lipiec/sierpień 2017
16
stomatologia
,,Witamy w Wyższej Szkole Odwiertów!’’
usłyszałam na kilka dni przed rozpoczę-
ciem nauki na pierwszym roku, wówczas
Oddziału Stomatologii ŚlAM w Zabrzu
Rokitnicy. Studenci wyższych lat Wydziału
Lekarskiego kordialnie nas witali. Zaafero-
wana, nie zwróciłam uwagi, jak nazwane
zostały studia, które miałam wkrótce roz-
począć. Zaniepokoiłam się dopiero, kiedy
po jakimś czasie usłyszałam z ust przyszłe-
go lekarza, że studiuję w ni mniej, ni wię-
cej, tylko... w ,,Wyższej Szkole Zawodowej’’!
Utwierdzali mnie w tym przez wszystkie
lata studiów asystenci lekarskich przed-
miotów teoretycznych i klinicznych. Wciąż
słyszałam, że stomatolog, to taki... ,,sto-
matołek’’ (!), od którego zbyt wiele wiedzy
ogólnomedycznej nie ma co wymagać,
bo przecież nie uda mu się jej przyswoić,
a i po co mu ona, skoro i tak tylko będzie
patrzył w dziury w zębach i je łatał... Ot,
,,zębodłubkiem’’ miałam według nich
zostać i tyle! Czara goryczy przelała się
jednak, kiedy wcale nie tak dawno ode-
brano mi uzyskany wraz z zakończeniem
studiów tytuł lekarza stomatologa i zosta-
łam lekarzemdentystą! (na szczęście wciąż
jednak lekarzem...). A dentysta to jednak
mimo wszystko nie to, co stomatolog...
Bacznie obserwując środowisko i wzajem-
ne relacje dentystów z lekarzami, dostrze-
gam niemal na każdym kroku deprecjację
zawodu, który wykonuję, i ciągłą próbę
wymazania faktu, że nomenklaturalnie
wciąż zachowałam (jeszcze) tytuł lekarza.
I tylko wieloletni bezpośredni kontakt
ze stomatologią (nie dentystyką!) między-
narodową, pozwala mi mieć świadomość,
jak bardzo odbiega relacja, która ma miej-
sce w Polsce, od standardów obowiązują-
cych już od lat w cywilizowanych krajach
rozwiniętych w Europie i Ameryce Północ-
nej. Tam: ,
,stomatolog to brzmi dumnie!’’,
bo dentysta, ten faktycznie koncentruje
się głównie na dbaniu o zdrowe uzębie-
nie. W Polsce, dla wyjaśnienia, mamy póki
co do czynienia tylko z dentystami. Zawód
stomatologa (jako taki z nazwy) już nie
istnieje...
PĘPEK ŚWIATA (A RACZEJ ZDROWIA!)
W 2010 r. w Paryżu odbył się Kongres Fran-
cuskiego Towarzystwa Stomatologiczne-
go, którego motto brzmiało:
,,W centrum
życia''
. Podkreślano, że jama ustna stano-
wi cel zainteresowania szeregu dyscyplin
medycznych, nie tylko samej stomato-
logii. Ma przecież związek z problemami
kardiologicznymi, gastrologicznymi, dia-
betologicznymi, ginekologicznymi, neu-
rologicznymi, z depresją i jakością życia.
Stanowi wrota dla wielu patologii. Stąd
konkluzja, że stomatolog jest w samym
centrum zdrowotnego zainteresowania
swoich pacjentów, a to winno przekładać
się na organizowanie zdrowia publiczne-
go wokół gabinetu stomatologicznego.
Wzniosła idea Kongresu i podkreślanie
ogólnomedycznego aspektu zawodu sto-
matologa przekłada się już od lat na ści-
słą współpracę lekarzy i stomatologów
na całym cywilizowanym świecie. Coraz
liczniejsze badania naukowe potwier-
dzają relację między stanem zdrowia
zębów, dziąseł i błony śluzowej jamy
ustnej z innymi, odległymi narządami.
Nie trzeba już więc opierać się wyłącznie
na kilku tysiącach lat doświadczeń chiń-
skiej medycyny. Dzisiaj mamy dowody,
że to w gabinecie stomatologa można
dokonać wczesnej diagnostyki wielu cho-
rób (np. cukrzycy, patologii przewodu
pokarmowego, układu krwiotwórczego).
Nie jest już tajemnicą, że przewlekły proces
zapalny przyzębia wywiera wpływ na inne
procesy zapalne toczące się w organizmie
i stanowi niezależny czynnik ryzyka zawału
mięśnia sercowego, udaru mózgu, powo-
duje zaburzenia glikemii i zwiększa ryzyko
komplikacji cukrzycy. Upatruje się w nim
także powód przedwczesnych porodów
dzieci z niską masą urodzeniową. A ogni-
ska zapalne obecne w jamie ustnej mogą
być nawet śmiertelne (z powodu chociaż-
Paszkwil na dentystę
by wywołania zapalenia mięśnia sercowe-
go, uszkodzenia zastawek lub powstania
ropnia mózgu). Implikacja stanu uzębie-
nia w sposób żywienia (na korzyść diety
bogatej w węglowodany), a co za tym idzie
związek z nadwagą i otyłością, nikogo nie
dziwi. Pomoc dla onkologa? Przy wszyst-
kich skutkach ubocznych terapii (chemii
i naświetlania promieniami rtg) w obrębie
jamy ustnej, to właśnie my mamy możli-
wość skutecznego wsparcia chorego.
Kolejny argument przemawiający na korzyść
koncentracji zdrowia publicznego wokół
gabinetu stomatologicznego (nie denty-
stycznego!), to rodzinne, wielopokolenio-
we korzystanie z usług jednego specjalisty.
Zna on więc nie tylko sytuację rodzinną
pacjenta, jego status socjalny, ale także...
genetykę. I mimo że bywa odwiedzany
częściej z powodu bólu zęba, to nieraz także
i dla kontroli lub poprawy estetyki uzębienia,
co stawia stomatologa znacznie bliżej szansy
na wczesną diagnostykę schorzeń ogólnych,
niż lekarza rodzinnego, do którego pacjent
zagląda już z konkretnymi objawami ze stro-
ny chorych narządów.
LECZENIE PRZEZ ZASKOCZENIE
Już przed kilkunastu laty Uniwersytet
w Harvardzie zaczął zalecać przesunię-
cie ciężaru odpowiedzialności za walkę
Jama ustna stanowi cel zainteresowania
szeregu dyscyplin medycznych, nie tylko
samej stomatologii. To winno przekładać się
na organizowanie zdrowia publicznego
wokół gabinetu stomatologicznego.
Fot.: designed by Jannoon028 - Freepik.com
Nie tylko o tym, jak stomatolog może uratować finanse zdrowia publicznego...




