Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  21 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 21 / 40 Next Page
Page Background

19

Pro Medico

lipiec/sierpień 2017

tak było...

że „samo przejdzie”, trochę się też wstydzili

wzywać karetkę kardiologiczną. Potem to się

na szczęście zmieniło...

POCZĄTKI HEMODYNAMIKI

W ZABRZU

W 77 r. już zacząłem pierwsze zabiegi, ale

były to zabiegi dotyczące cewnikowania

prawego serca, pomiary ciśnień, obję-

tości wyrzutowej lewej komory. 4 lipca

1977 r. wykonano pierwszy zabieg doty-

czący angiografii tętnic wieńcowych przy

wydatnej pomocy dr.

Phillipa Littleforda

z Ośrodka w Orlando, Floryda, USA.

Tak się złożyło, że w 1984 r. zmieniłem pra-

cę. Doc. Pasyk po swoim powrocie z USA

otrzymał propozycję od ówczesnego rek-

tora, prof.

Franciszka Kokota

, utworzenia

Wojewódzkiego Ośrodka Kardiologiczne-

go „bis”, w nowej siedzibie, przy ul. Szpi-

talnej 2. To był całkiem surowy budynek,

pamiętam, jak chodziłem tam po piasku.

Razem z dr dr

Zbigniewem Majchrem

,

Władysławem Plutą

,

Zenonem Micha-

łowskim

,

Janem Przybylskim

,

Pawłem

Kopciem

,

Krzysztofem Barą

(jest dziś

w Niemczech) tworzyliśmy ten Ośrodek

od nowa, uczyłem też personel od pod-

staw sztuki hemodynamiki. W 1985 r.

została uruchomiona pracownia hemody-

namiki, wyposażona w najnowocześniej-

szy sprzęt w Polsce. W 1985 r. zaczęliśmy

u pacjentów z zawałem serca podawać

trombolizę, czyli leki trombolityczne,

które miały za zadanie rozpuścić zakrzep

będący przyczyną zamknięcia tętnicy

wieńcowej. Początkowo stosowaliśmy

trombolizę obwodową dożylnie, a po uru-

chomieniu pracowni, po koronarografii

podawaliśmy ją bezpośrednio do tętnicy

lewej lub prawej, w zależności od tego,

która była odpowiedzialna za zawał.

W listopadzie 1985 r. przyjechał ze Stanów

dr

WaldemarWajszczuk

(

nota bene

szwa-

gier prof.

Religi

) i wykonał z nami pierw-

sze zabiegi przezskórnej plastyki tętnic

wieńcowych. Baliśmy się wtedy ogromnie,

ręce i nogi nam dygotały, bo to nie był,

jak dzisiaj, sprzęt gotowy, trzeba było go

samemu składać, np. strzykawka składała

się z tłoka, szklanego cylindra, metalowej

obudowy, sprzęt był wielokrotnego użyt-

ku, wiele razy resterylizowany.

Potem zaczęliśmy, z moim nieżyjącym już,

niestety, młodszym Kolegą

Bogusiem

Borkowskim

, sami wykonywać zabiegi

poszerzania tętnic wieńcowych – począt-

kowo u chorych z ich zwężeniemw ocenie

angiograficznej, a następnie u chorych

z zawałem mięśnia sercowego. Zabiegi

były wykonywane w godzinach od 8.00

do 13.00, ponieważ pracownie hemody-

namiczne, jako pracownie radiologiczne,

były czynne tylko pięć godzin.

Szybko do zespołu wykonującego zabie-

gi PTCA dołączyli

Krzysztof Bara

,

Paweł

Kopeć

i

Paweł Buszman

, a następnie

Sylwia Puchrowicz

i

Hubert Krupa

,

Arkadiusz Derkacz

,

Roman Twardow-

ski

,

Klaudiusz Kokot

. W pierwszej fazie

wszystkie zabiegi angioplastyki wykony-

wane były w zabezpieczeniu kardiochirur-

gicznym. Z biegiem czasu nasze zabiegi

w Pracowni Hemodynamiki były dla kar-

diochirurgów bardziej, w pozytywnym

tego słowa znaczeniu, przewidywalne

i te nadzory były coraz luźniejsze. Było

to w pewnym sensie hartowanie zespołu

hemodynamiki.

Należy w tym miejscu serdecznie podzię-

kować profesorom

Zbigniewowi Relidze

,

Andrzejowi Bochenkowi

i

Marianowi

Zembali

, wraz z zespołem kardiochirur-

gów i anestezjologów, za wsparcie, para-

sol ochronny, w tym jakże trudnym okre-

sie dla początkujących hemodynamistów

w nowatorskich dla wszystkich zabiegach.

Należy również pamiętać, że równolegle

z rozwojemmetod przezskórnych dokonał

się gwałtowny postęp w zakresie kardio-

chirurgicznych technik reperfuzji. Marian

Zembala i Zbigniew Religa przeprowadzili

pierwsze zabiegi pomostowania aortal-

no-wieńcowego u chorych w ostrej fazie

zawału serca, w tym także ze wstrząsem

kardiogennym oraz po wcześniejszym,

nieskutecznym leczeniu fibrynolitycznym.

PANOWIE CZY MOGĘ JUŻ

WSTAĆ ZE STOŁU?

Jak wspomniałem, pracownia hemody-

namiki była wówczas czynna od 8.00

do 13.00. Chory po 13.00 mógł być leczo-

ny tylko zachowawczo. Pamiętam, to było

po moim powrocie ze stażu szkolenio-

wego w Deborah Heart and Lung Center

w Brown Mills USA z zakresu kardiologii

inwazyjnej w USA. Była godzina 16.00,

ja miałem dyżur w WOK, a dr Borkow-

ski miał dyżur w karetce kardiologicznej.

Przywiózł mi pacjenta z Zabrza, może

54-56 lat, miał zawał mięśnia sercowego

ściany dolnej.

Bogdan mówi:

– Andrzej kładziemy go

na erkę, podajemy trombolizę dożylną.

– Nie Bogdan, wieziemy go do pracowni

hemodynamiki, robimy udrożnienie.

– Ale jest przecież zamknięta!

– To ją otworzymy!

Pamiętam, użyłem

takiego zwrotu:

– Bogdan, ty nie opowiadaj o tym, jaki jesteś

przystojny, tylko się zabieraj do roboty!

Uruchomiliśmy tę pracownię, udrożnili-

śmy tętnice, ten całkiem młody jeszcze

chory miał ogromne bóle, a po zabiegu

powiedział:

Panowie, dobrze się czuję, prze-

stało mnie boleć. Czy mogę już wstać z tego

stołu?

To był wyłom. Rano na odprawie

prof. Pasyk powiedział parę przykrych

słów, że nie zadzwoniłem do niego, nie

skonsultowałem się, ja się z kolei tłuma-

czyłem, że po prostu zapomniałem, to były

ogromne emocje, cały czas pilnowałem

tego chorego. Podjęliśmy ogromne ryzy-

ko, do południa można było zapytać szefa,

po południu to była już nasza jednost-

kowa odpowiedzialność. Ale potem szef

powiedział, że już dawno powinienem był

to robić i – od jutra zaczynamy ostre dyżu-

ry zawałowe: lekarz, technik, pielęgniarka.

Tak to się zaczęło.

W 1987 roku technikę angioplastyki

wieńcowej wprowadzono do rutynowe-

go leczenia zawału serca w trybie dyżu-

rowym. Do Kliniki dołączyli nowi młodzi

lekarze:

Mariusz Gąsior

(1988),

Zbigniew

Kalarus

(1988),

Tomasz Wąs

(1988),

Rafał Wojnar

(1988),

Janusz Szkodziń-

ski

(1989),

Piotr Chodór

(1989),

Andrzej

Wester

(1990),

Andrzej Wnęk

(1990),

Marek Kondys

i

Janusz Prokopczuk

(1991). I to właśnie oni powoli zaczęli

przejmować obowiązki rodzącej się kar-

diologii inwazyjnej w naszym Ośrodku.

notowała Grażyna Ogrodowska

Zespół Pracowni Hemodynamiki z dyr. WOK prof. Stanisławem Pasykiem.

fot. z Archiwum Autora