29
Pro Medico
•
luty 2017
felieton
kultura
Popełniła błąd, a właściwie dwa. Zamiast od razu zająć się swoim
zdrowiem, a nie tylko zdrowiem kilkudziesięciu pacjentów dziennie,
tak długo lekceważyła objawy, aż sama trafiła do szpitala. Drugim
było niewykonanie telefonu do ludzi z roku ani do żadnego ze zna-
jomych lekarzy. Pomyślała o tym dopiero, kiedy ją już przyjmowano.
Powiedziała coś o tym, że też jest medykiem i pierwszy raz pacjentką
szpitalną, ale zamiast oczekiwanego
„pani doktor, witamy”,
czy cze-
goś w tym stylu, spotkało ją tylko wzruszenie ramion.
A potem było jeszcze gorzej. Położono ją na wieloosobowej sali.
Tu akurat odwrotnie, nie zdążyła podać gotowego tekstu, że
„pracu-
je na serach w Tesco”,
który zwykle wygłaszała na zorganizowanych
wycieczkach. Chore i ich rodziny dowiedziawszy się jakoś o jej pro-
fesji, bez ustanku domagały się interpretowania wyników, tłumacze-
nia, że skoro wujek Mietek na to umarł, to nie znaczy, że pani Hela
spod okna też niebawem zejdzie, oglądania liszaja na głowie wnu-
czusi i potwierdzania, że jedno jabłuszko przed operacją na pewno
nie zaszkodzi. Musiała też „brać na klatę” wszystkie żale i pretensje
do świata medycznego, z konkretnymi przykładami. Była tym zmę-
czona – i do diabła, w końcu też chora!
Wiedziała, że niedługo zwolni się miejsce w sali dwuosobowej,
poprosiła Profesora o przeniesienie. Odpowiedział następnego dnia,
tak, żeby każdy usłyszał:
„Droga pani, u nas nie ma przywilejów dla
kolegów, wszyscy jesteśmy równi”.
Omal nie dostał oklasków.
Przywilejów rzeczywiście dla niej nie było: na przykład takiego, żeby
któryś z lekarzy porozmawiał z nią, jak z równym, tzn. z kimś, kto też
skończył medycynę. Na zadane podczas obchodu pytanie – wątpli-
wość, usłyszała złośliwe:
„ooo, czyżbymiała pani z tego specjalizację?”
Historie prawdziwe
Wszyscy jesteśmy równi
Szurała w szlafroku po korytarzu wte i wewte, czatując z innymi szu-
rającymi, aż na chwilępojawi sięProfesor, żebydowiedzieć się czegoś
więcej. Na ogół niemiał dla niej czasu, jak i dla innych zresztą.Wizytę
w dyżurce odbyła tylko jedną, koledzy chyba nie mieli chęci posze-
rzania kręgu znajomych o lekarkę rodzinną z małej miejscowości,
przebywającą tamw charakterze przypadkumedycznego.
Minęły dwa miesiące. Wróciła do swojego świata. Pewnego dnia
pojechała dopracymęża, jest dyrektoremszkoły. Na schodachminę-
ła się z Profesorem.
–WidziałamX, był u ciebie?
– Tak, jego syn ma problemy, przyjechał załatwić mu parę wyjątków
od regulaminu. Wiesz jak tomotywował?
Cała była wielką ciekawością...
– Powiedział mi, że obaj piastujemy niezwykle ważne role w społeczeń-
stwie, nasze zawody dotykają istotnych stref życia, zdrowie i edukacja
to jedne z filarów, na których opiera się przyszłość narodu, powinniśmy
więcwspierać się i sobie pomagać.
– Pomogłeś?
–Oczywiście, jakwyglądałby świat bez solidarności?
GrażynaOgrodowska
„Dziś udział naszej publiczności będzie nie-
odzowny i nieoceniony”
– takm.in. zapowie-
dział prowadzący kolejną edycję Koncertu
wigilijno-noworocznego dr
Jan Kłopo-
towski
.
Koncert, zorganizowany przez Komisję ds.
Kultury ŚIL, tradycyjnie odbywa się w dniu
spotkania opłatkowego Lekarzy Senio-
rów Śląskiej Izby Lekarskiej, zaproszonych
do Domu Lekarza przez Komisję ds. Eme-
rytów i Rencistów. Chór CAMES pod batutą
Doroty Dziełak-Szczepan
przypomniał
najpiękniejsze, nie tylko polskie, kolędy.
Koncert dopełnił literacką formą dr
Stefan
August
, poeta znany także poza środowi-
skiiem lekarskim. Publiczność miała okazję
wsłuchać się we wspaniałe wykonanie (przy
akompaniamencie
Romualda Gwizdonia
)
naszego Chóru, a także poznać okoliczno-
ści powstania każdego z utworów. Narrator
koncertu, dr Kłopotowski, znawca i miłośnik
muzyki, podzielił się też anegdotami związa-
Przeżyjmy to raz jeszcze...
nymi z historią kolęd i pastorałek, ichmuzycz-
ną charakterystyką. Wspólne kolędowanie
publiczności i wykonawców dostarczyło
niezpomnianych wruszeń. W ten piękny wie-
czór nie zabrakło refleksji o znaczącej dacie
i rocznicy 13 grudnia. Koncert zakończyło
uroczyste wykonanie przez wszystkich zgro-
madzonych kolędy„
Bóg się rodzi,moc truchle-
je”
, którą niegdyś w Polsce śpiewano zamiast
zakazanego Hymnu.
GrażynaOgrodowska
Koncert wigilijno-noworoczny: wspólne kolędowanie w Domu Lekarza, 13 grudnia 2016 r.
Fot.: Grażyna Ogrodowska




