Pro Medico
•
luty 2017
30
podróże
Gdy pojawiła się możliwość zobaczenia
Meksyku na żywo, zdecydowałemsię bez
wahania. Miała to być wyprawa nurkowa
połączona ze zwiedzaniem, a jej głów-
nym punktem było nurkowanie na pół-
wyspie Jukatan.
Niezwykle fascynującym zjawiskiem, które
jest charakterystyczne dla tego regionu, jest
również mieszanie się wody słodkiej z wodą
słoną, zwane „halokliną”, które przypomina
rozpuszczanie się cukru w gorącej herbacie.
Nie byłem w stanie wyjść z podziwu, gdy
częśćmojego ciała stawała się falująca i traci-
ła kontury, a ręka, wktórej trzymałem latarkę
wrakową, stawała się obca i rozpływała się
w fantasmagorycznej czasoprzestrzeni.
Pływanie w haloklinie to prawdziwe wyzwa-
nie, wszystko faluje, nie widać wskazań
manometru, komputera, a jedynym punk-
temodniesienia jestmrugające światłoprze-
wodnika.
Pomimo niewyobrażalnego piękna ceno-
tów, nurkowanie w nich wymaga dużej
odpowiedzialności i doświadczenia. Miej-
scowy przewodnik z zestawem dwubutlo-
wym zabiera maksymalnie czterech nurków,
płynacych gęsiego z zapasem powietrza –
70 atmosfer przeznaczonych jest na penetra-
cję jaskiń, 70 atmosfer na powrót i 70 atmos-
fer jako zapas końcowy. Pod wodą widzimy
czasem drogowskazy z postacią kostuchy,
które w języku angielskim i hiszpańskim
wyraźnie nas informują, że dalsze samo-
dzielne wpływanie w system korytarzy grozi
śmiercią.
Trzeba mieć świadomość, że system roz-
gałęzień korytarzy odpowiada wielkością
powierzchni naszego kraju. W otwartym
akwenie przy braku powietrza czy awarii
sprzętu mamy szansę na szczęśliwe zakoń-
czenie nurkowania, w cenotach nawet
na głębokości dwóch metrów finał może
okazać się tragiczny.
Najgorsze uczucie w jaskini to fakt,
że pomimo posiadanych przeze mnie
uprawnień instruktorskich, moje życie zale-
ży od miejscowego przewodnika, od jego
doświadczenia,
znajomości
korytarzy
(o kompasie można zapomnieć), kondycji
fizycznej i mentalnej.
Większość korytarzy jest oporęczowana,
lecz linka czasami jest niewidoczna w mro-
ku lub haloklinie, zdarza się też czasem,
że nieostrożny płetwonurek zerwie porę-
czówkę płetwami.
Liczne zmiany kierunku i przemieszczanie
się wąskimi korytarzami powodują czasami
unoszenie się osadów wapiennych z dna
jaskini i wtedy przy takimbraku widoczności
pojawia się śmiertelnie niebezpieczeństwo.
Płetwonurek w cenotach powinien mieć
doskonałą pływalność, oszczędne ruchy
płetw i podwójne źródło światła (latar-
ka wrakowa z pojemnym akumulatorem
i zapasowa latarka tzw. backup).
Przed przybyciem do Playa del Carmen
dowiedzieliśmy się, że trzy dni wcześniej
w cenotach zginęła grupa trzech brazylij-
skich nurków, gdy ich przewodnik zgubił
drogę powrotną.
Myślałem, że tak obce środowisko wzbudzi
we mnie niepokój, jednak pomimo zagro-
żeń, to nieruchome i pozbawione światła
miejsce odprężyło mnie całkowicie i zanu-
rzyłem się w jego nieziemskim surrealizmie.
Uciekając na kilka godzin z naszego świata,
znalazłem się w zupełnie nowym, niepowta-
rzalnym świecie podziemi. W wiązce światła
latarek miałem wrażenie, jakbym odbywał
tajemniczą wyprawę na obcą planetę.
Wracając powoli z otchłani na powierznię,
na głębokości pięciu metrów zatrzymujemy
się i unosimy w wodzie, przez trzy minuty
swobodnie oddychając (tzw. przystanek
bezpieczeństwa – safety stop). Czas spędzo-
ny na tej głębokości usunie z naszych krwio-
obiegów nadmiar azotu, ktróry zgromadził
się tam podczas nurkowania, chroniąc nas
tym samym przed chorobą ketonową, która
w skrajnych przypadkach może spowodo-
wać śmierć nurka. Wynurzamy się szczęśli-
wie z wody. Nawet wtedy, gdy jeszcze przez
moment dryfuję na plecach, ciesząc się cie-
płym jukatańskim powietrzem, cenoty jawią
się jako pozaziemski świat.
Uśmiechamsię na samąmyśl, że tę cudowną
podwodną krainęmogłem zobaczyć na wła-
sne oczy.
Z reguły gdy ktoś zadaje pytanie, czy chcia-
łoby się wrócić do jakiegoś kraju, w któ-
rym się już było, bez wahania wymieniam
Meksyk. To kraj, który, oprócz całej barwnej
otoczki, ciekawej z punktu widzenia podróż-
nika lądowego, oferuje przede wszystkim
bajeczne nurkowania, a półwysep Jukatan
to po prostu obowiązkowy punkt na mapie
nurka podróżnika.
Wiem, że kiedyś tu wrócę.
Artur Kościelny
Zdjęcia podwodne:
Bartosz Cieślak
KlubNajlepszeNurkowania Łódź
Meksyk – nurkowanie w cenotach
część 2
Jak podczas wyprawy na obcą planetę...
System rozgałęzień korytarzy odpowiada wielkością powierzchni naszego kraju.




