21
Pro Medico
•
maj 2016
refleksje
Od kilkunastu miesięcy funkcjonuje w Pol-
sce dyrektywa transgraniczna. W końcu!
Jak dobrze! Nareszcie! Tego typu myśli
przychodzą mi do głowy.
Jest to jedna z korzystniejszych umów
dla pacjentów, którzy potrzebują lecze-
nia o ograniczonej dostępności lub też
niestosowanego w naszym kraju. Dodat-
kowo to dobra informacja dla wszystkich
pacjentów, którzy, znajdując możliwość
pomocy medycznej za granicą, mieli do
„pokonania“ rzeszę polskich urzędników,
pracowników NFZ, co powodowało, iż
pomoc przychodziła niekiedy zbyt późno.
Dobrze, że w ogóle przychodziła, niekiedy
pacjenci byli informowani, że mogą uzy-
skać niezbędne leczenie tylko w Polsce,
ale dopiero za parę lat.
Spójrzmy na dyrektywę transgraniczną od
strony usunięcia zaćmy, czyli najczęściej
wykonywanej procedury okulistycznej.
Kiedy pacjent decyduje się na usunięcie
zaćmy w ramach prywatnych usług, za-
bieg ten może być wykonany praktycz-
nie z dnia na dzień. W dobrym ośrodku
„prywatnym“ pacjent otrzymuje produkt
najlepszej jakości, dostosowany do jego
potrzeb, korygujący większość wad ope-
rowanego oka. Jeżeli pacjent nie może
pozwolić sobie na opłacenie usług pry-
watnych, na zabieg usunięcia zaćmy musi
czekać w kolejce NFZ-towskiej nawet kilka
lat. Przed wykonaniem zabiegu nikt go
nie zapyta, jak chciałby widzieć po ope-
racji. Nawet w najlepszej „państwowej“
klinice okulistycznej, pacjent, jeżeli nie
trafi do jakiegoś programu badawczego,
otrzymuje produkt podstawowej jakości,
mieszczący się „cenowo“ w finansowych
widełkach wyznaczonych przez ministe-
rialnych ekspertów. NFZ-towski pacjent
nie ma możliwości dopłaty do produktu
wyższej jakości.
Co więcej, ośrodki medyczne posiadające
umowę z NFZ mają zakaz pobierania do-
datkowych opłat za produkt lepszej jako-
ści pod groźbą utraty kontraktu. Niekiedy
koszt samej soczewki klasy„premium“ po-
zwalającej na dobre widzenie do dali i do
czytania bez potrzeby noszenia okularów
i dodatkowo korygującej astygmatyzm
oka niejednokrotnie przekracza całkowitą
kwotę wyznaczoną przez ekspertów NFZ
na wykonanie zabiegu usunięcia zaćmy.
Oczywiście to wszystko w imię politycznej
równości międzyludzkiej, czyli polskiej
zasady wszystkim „po równo“, choćby to
było najtańsze i najniższej jakości.
W tym samym czasie u naszych sąsiadów
– Niemców, Czechów, nie ma kolejek na
zabiegi usunięcia zaćmy. Dodatkowo pa-
cjenci mogą dopłacać do lepszej jakości
produktów, wykonując zabiegi w ramach
swojego ubezpieczenia, w wybranym
przez siebie ośrodku.
Usunięcie zaćmy w Polsce a dyrektywa transgraniczna
Okiem okulisty „z rejonu“
Spójrzmy na dyrektywę transgraniczną od strony usunięcia zaćmy, czyli najczę-
ściej wykonywanej procedury okulistycznej. Pomimo iż nie jesteśmy zamożnym
krajem, to jednak „lekką ręką“ zezwala się na wypływ pieniędzy za granicę.
Coraz więcej pacjentów korzysta z możli-
wości dyrektywy transgranicznej.
Dlaczego pacjenci decydują się na usunię-
cie zaćmy za granicą, głównie w Czechach
i Niemczech?
Ponieważ, jako pacjenci chronieni przez
dyrektywę transgraniczną, uzyskują przy-
wileje lecznicze niedostępne dla nich
samych w Polsce: możliwość wyboru
ośrodka, w którym chcą wykonać zabieg,
krótki, kilkudniowy lub tygodniowy ter-
min oczekiwania na wykonanie zabiegu,
możliwość dopłaty do lepszego produktu,
pomimo operacji wykonywanej w ramach
posiadanego polskiego ubezpieczenia.
Mają zagwarantowaną prawem pacjenta
możliwość połączenia leczenia w ramach
własnego ubezpieczenia z finansowa-
niem„z własnej kieszeni“. Powołując się na
informacje zebrane przez pracowników
firmy Alcon, producenta urządzeń oraz
produktów okulistycznych, w roku 2015
w ramach dyrektywy transgranicznej NFZ
zapłacił zagranicznym ośrodkom za około
4300 zabiegów usuniecia zaćmy. To daje
kwotę ponad 10 mln zł.
W skali kraju kwota ta nie jest zbyt duża,
ale jako kierownik ośrodka medycznego,
chętnie bym ją przyjął ze wszystkimi po-
datkowymi nastęstwami.
Myślę, że nie tylko ja...
Najwięcej procedur usunięcia zaćmy za
granicą wykonano u pacjentów z woj.
śląskiego w liczbie 1273, dolnośląskie-
go – 1206 oraz opolskiego – 424 zabie-
gi. Wszystkie te procedury z powodze-
niemmogły być wykonane w ośrodkach
w Polsce.
Jak to się ma do ekonomii? Podobno rząd
przeznaczył na leczenie naszych rodaków
za granicą około 1 mld zł. Gdyby ta kwo-
ta została całkowicie wydatkowana na
to leczenie, to łatwo sobie wyobrazić, jak
olbrzymia powstałaby strata dla polskiej
gospodarki.
Pomimo iż nie jesteśmy zamożnym kra-
jem, to jednak „lekką ręką“ zezwala się na
wypływ pieniędzy za granicę. Mam na-
dzieję, że z uwagi na taką rozrzutność pie-
niędzy pochodzących z naszych wspólnie
płaconych podatków„wypłyną“ z naszego
kraju ci wszyscy, którzy na to pozwalają.
Nasuwa sięwielepytań iwątpliwości. Dlacze-
go nie zostały zmienione przepisy dotyczące
usunięcia zaćmywPolsceprzedwprowadze-
niemdyrektywy transgranicznej?
Komu na tym zależy, żeby wiele milionów
złotych nie pozostało w naszym kraju?
Albo inaczej, komu na tym zależy, żeby na-
dal kontrakty otrzymywały jednostki me-
dyczne, które wybiera NFZ, a nie pacjent.
Zabieg usunięcia zaćmy jest procedu-
rą, którą większość ośrodków w Polsce
wykonuje w bardzo dobrym standar-
dzie
. Niestety, jak dotychczas te wysokie
standardy znacznie obniżają nieprzyjazne
dla pacjenta przepisy NFZ, ograniczając
w znacznym stopniu dostęp pacjenta do
lepszej jakości świadczeń medycznych
wykonywanych w ramach posiadanego
ubezpieczenia zdrowotnego. A wystarczy-
łoby jedynie znieść NFZ-etowski zakaz do-
płat z„własnej kieszeni“ pacjenta do usług
lepszej jakości w wybranym przez pacjen-
ta (a nie NFZ) ośrodku. A może jednak ła-
twiej by było wprowadzić konkurencję dla
NFZ? To zawsze poprawiało jakość usług.
Dr n. med. AdamCywiński
Kierownik
Śląskiego Ośrodka Leczenia
Chorób Oczu,
Żory
Coraz więcej pacjentów korzysta
z możliwości dyrektywy transgranicznej.
Dlaczego pacjenci decydują się na
usunięcie zaćmy za granicą,
głównie w Czechach i Niemczech?




