Pro Medico
•
maj 2016
26
felieton
Nagle urwały się zażyłe kontakty po-
między zaprzyjaźnionymi małżeństwa-
mi: koniec z imprezami, degustacją win,
wspólnymi wyjazdami na narty, z celebro-
wanymi urodzinami, imieninami, grillami...
– Co to się stało, kochana, że od miesięcy
nie dzwonicie, nie przyjeżdżacie do nas?
– Noo, wiesz... Po ostatnich waszych od-
wiedzinach zginęła moja biżuteria...
– I ty myślisz, że ja ci ukradłam???
– Nie, no skąd... Była w innej kasetce! No,
ale wiesz... Niesmak pozostał...
Podobna atmosfera nieufności i niewia-
ry, że warunki wykonywania zawodu
zmienią się na lepsze, panuje w naszym
środowisku. W okresie ośmiu lat zmienia-
ło się kierownictwo resortu, lecz nadal
punkt widzenia problemów zależy od
punktu siedzenia. Inaczej wygląda opieka
zdrowotna zza lekarskiego biurka w pro-
wincjonalnej poradni, a obserwacje tam
zebrane skutkowały szeregiem przepi-
sów nakładających na lekarzy drakońskie
kary pieniężne. Osobiście nie wierzę, że
wszyscy lekarze w świętokrzyskiem mają
szemrane kontakty z farmaceutami i do-
rabiają na fikcyjnych receptach, ale takie
wnioski nasuwały się po lekturze tzw.
ustawy refundacyjnej. Pani minister nazy-
wała to „uszczelnianiem systemu”. Ustawa
refundacyjna przysporzyła NFZ kwotę
3 mld zł, która to powinna być zwrócona
obywatelom, jako że Fundusz jest orga-
nizacją non profit. Równocześnie trwają
postępowania kontrolne przeciwko leka-
rzom wystawiającym recepty i sypią się
wielotysięczne kary. Dobrodziejstwa, któ-
re miały płynąć z aktów prawnych wdro-
żonych w życie w okresie ostatnich ośmiu
lat, miały poprawić opiekę zdrowotną,
a faktycznie miały podreperować skromne
fundusze przeznaczone na zdrowie oby-
wateli poprzez ograniczanie dostępu do
diagnostyki i leczenia.
Lekarze poczuwają się do apolityczności
przy wykonywaniu zawodu, ale badania
ankietowe mogą wskazać, że wskutek
przedmiotowego traktowania, czy wręcz
lekceważenia lekarzy przez poprzednie
ekipy rządowe, doszło do alokacji elekto-
ratu. Z pewnością złożyło się na to wiele
przyczyn. Ostatnie podwyżki pensji leka-
rzy zatrudnionych w publicznych zakła-
dach miały miejsce w 2007/2008 roku.
Obecnie samorząd lekarski dokonuje
analizy, jak przedstawia się status mate-
rialny lekarzy, którzy uparcie trzymają się
pełnoetatowego zatrudnienia „na pań-
stwowym”. Wynagrodzenie miesięczne
specjalisty jest o kilkaset złotych niższe od
średniej krajowej.
Do przedwojennego domu rodzinnego,
czyli do Pałacu Radziwiłłów na ul. Miodo-
wej w Warszawie (gmach Ministerstwa
Zdrowia) wprowadził się lekarz, który ma
rozeznanie, jak funkcjonuje służba zdro-
wia i jak powinna funkcjonować. Nowego
lokatora czeka heroiczna praca w obejściu
Augiasza, które dzierżawiło poprzednich
trzech ministrów. Naczelna Rada Lekarska
przekazała w formie 25 postulatów propo-
zycje zmian systemu opieki zdrowotnej,
zasad wykonywania zawodu i kształcenia
lekarzy. Pomimo niekwestionowanych
kompetencji doktora Radziwiłła do spra-
wowania urzędniczego stanowiska mini-
stra zdrowia, jego skuteczność może być
ograniczona, bo w systemie nie przybę-
dzie pieniędzy. Dotychczas minister Ra-
dziwiłł uporał się z przepisem mówiącym
o obowiązkowym wniosku lekarzy do NFZ
na wyrażenie zgody na wystawianie re-
cept, poczynił kroki w przywróceniu staży
podyplomowych, realizuje ustawę 75+.
Obiecał modyfikację karty DILO, ustawy
refundacyjnej, zmniejszenie biurokracji,
zmiany w elektronicznej dokumentacji
i w ustawie o prawach pacjenta. Powo-
łane zespoły ministerialne pracują nad
zmianami systemowymi, finansowania
świadczeń, wykonywania działalności
leczniczej, trybu odszkodowawczego,
kształcenia podyplomowego, likwidacją
NFZ. Trzymamy kciuki.
…cum grano salis
W kamasze!
Jak wiadomo, na zdrowiu znają się wszy-
scy. Nawet wicepremier Jarosław Gowin
ma panaceum na epidemię lekarskiej emi-
gracji i brak specjalistów: lekarze muszą
w kraju odpracować koszt studiów, który
oszacował na 500 tys. zł. Gdyby z rezy-
denckiej pensji (2,2 tys. zł) lekarz spłacał
połowę, to już za 40 lat, czyli na emery-
turze, można mu zezwolić na wyjazd za
granicę.
Podobną receptę na niedobór lekarzy
specjalistów ma Rzecznik Praw Pacjen-
ta: po zakończeniu rezydentury powin-
ni być zobowiązani do pracy w Polsce
przez określony czas.
„Biorąc pod uwagę,
że szkolenie lekarzy w ramach rezydentur
jest finansowane ze środków budżetowych,
a część wykwalifikowanej kadry medycznej
emigruje po zakończeniu szkoleń do krajów,
w których zawód lekarza jest lepiej opła-
cany”
– argumentuje w liście do ministra
zdrowia. Jest to kolejna wypowiedź pani
minister, która przekonuje mnie o tym, że
czasami lepiej pozostać w kuchni i obierać
ziemniaki, niż zajmować się walką o prawa
pacjentów. Przeciwko rozwiązaniu pro-
ponowanym przez panią rzecznik zdecy-
dowanie zaprotestował prezes Naczelnej
Rady Lekarskiej.
Powyższy pomysł na poprawę dostępno-
ści do lekarzy nie jest nowy. Już w cza-
sach rozbuchanego socjalizmu musiałem
przed wyjazdem na urlop podpisać we-
ksel pokrywający koszt studiów na wy-
dziale lekarskim. Ale dzisiaj sytuacja leka-
rzy jest tak samo groźna. Jeżeli propozycje
ograniczenia obywatelskiej wolności pa-
dają ze strony rządowej, to należy się spo-
dziewać analogicznych prób rozwiązania
problemu: dominująca siła przewodnia
narodu, przedstawiciele suwerena – po-
dejmą ofensywę legislacyjną i uchwalą, co
należy dla bezpieczeństwa zdrowotnego
obywateli. Lekarz będzie administracyj-
nie przypisany do ZOZ-u, jak 200 lat temu,
chłop do ziemi. Skutek takich przepisów
może być odwrotny. Wprawdzie uniemoż-
liwi specjalistom wyjazd zarobkowy, ale
będą wyjeżdżać za granicę młodzi, przed
studiami medycznymi i tam, gdzie jest
możliwość specjalizowania się w wybra-
nej dziedzinie, a nie zgodnie z limitami
rezydentur.
Zgłaszane intencje rządzących kładą się
cieniem na perspektywach normalnego
i godnego życia rodzin lekarskich. W Pol-
sce już teraz brakuje chirurgów.
Pamiętaj: ostatni gasi lampę bezcieniową
nad stołem operacyjnym!
Rohatynski
Pomimo niekwestionowanych kompetencji
doktora Radziwiłła do sprawowania
urzędniczego stanowiska ministra zdrowia,
jego skuteczność może być ograniczona,
bo w systemie nie przybędzie pieniędzy.




