Pro Medico
•
sierpień/wrzesień 2016
22
rozmowa
stomatologia
POTĘGA UŚMIECHU
Potęga uśmiechu sięga swoją historią
daleko, aż ku starożytności. Od zawsze
był zwierciadłem naszej duszy, niewer-
balnym sposobem komunikowania się,
wyrażania naszych emocji. Uśmiech sy-
gnalizuje otoczeniu, że jesteśmy życzliwi,
przyjaźni, otwarci, zadowoleni, zdrowi.
Wystarczy rzut oka na kreskówki Walta Di-
sneya. Śpiąca Królewna o olśniewającym
uśmiechu to uosobienie dobra, mądrości
i młodości, jej uśmiech świadczy o radości
i pozytywnym myśleniu. Przeciwnie – sta-
rucha Czarownica, z resztkowym uzębie-
niem: pełna pogardy, ironii, podstępu,
uosobienie zła, starości i porażki. Pytanie
czy warto się uśmiechać, staje się dzisiaj
czysto retoryczne. Szczególnie w epoce,
dla której kult piękna, sukcesu i młodości
stał się prawdziwą obsesją i kiedy w na-
szym kręgu kulturowym oznaką młodości
i atrakcyjności są zadbane, równe, białe,
lśniące zęby.
To właśnie uśmiechnięci optymiści
są zdrowsi, więcej zarabiają, cieszą się
długotrwałymi, szczęśliwymi związkami,
dłużej żyją. Ich uśmiech sprzyja przecież
sukcesowi w pracy. Amerykanie mawiają,
że wart jest miliony... Częściej bowiem niż
przypuszczamy przekłada się na zarobki.
Ludzie często śmiejący się i z poczuciem
Przychodzi do nas człowiek...
ciąg dalszy ze str. 21
Internet, telewizję. Mają gotową formułę
leczenia. Trzeba z tą „wiedzą” postępować
delikatnie i taktownie. Przekonać do za-
ufania lekarzowi.
Dwa lata temu Ministerstwo Zdrowia
wystosowało kampanię adresowaną
do lekarzy, której celembyło zachęcenie
do szerszego stosowania opioidowych
leków przeciwbólowych. Próbowano
w ten sposób zmienić obawy lekarzy
przed wywołaniem jatrogennego uza-
leżnienia. Jak dziś oceniłby Pan tę sytu-
ację? Przeciwbólowe leki narkotyczne
wciąż są przepisywane niechętnie?
Te leki z pewnością powinny być stoso-
wane, ale w opiece nad pacjentem szcze-
gólnym. Wówczas, gdy ból ma genezę
w nieuchronności i nieodwracalności cho-
roby onkologicznej. Stosujemy opioidy,
ale rzadko. W okresie kilku miesięcy może
jest to jeden przypadek. Jeśli leki podawa-
ne zgodnie ze standardem certyfikatu nie
zdają egzaminu, a w oczach pacjenta wi-
dzę cierpienie i brak reakcji na leczenie –
wówczas nie waham się. Ale pamiętajmy,
że mamy do dyspozycji wiele leków prze-
ciwbólowych o różnymmechanizmie i sile
działania, opioidy uważam za uzasadnio-
ne dla wąskiej grupy pacjentów, w bardzo
zaawansowanym stadium choroby.
Czy miał Pan do czynienia z bólem psy-
chogennym?
Myślę, że tak. To trudne. Czuję się wówczas
najbardziej bezradny. Ktoś, kto na co dzień
zajmuje się chorobami organicznymi,
może mieć niemały kłopot z wejściem
w skórę psychologa/psychiatry. Uważam,
że my – specjaliści w dyscyplinach zabie-
gowych – nie do końca jesteśmy przy-
gotowani na leczenie takiego pacjenta.
Na szczęście mamy w szpitalu zespół psy-
chologów klinicznych. To jest genialne roz-
wiązanie. Z ich pomocy i doświadczenia
korzystamy wielokrotnie. To działa. Myślę,
że każdemu z nas taka pomoc od czasu
do czasu jest potrzebna.
Zwłaszcza wtedy, gdy leczy się pacjen-
tów, którym pomóc już nie można...
Im jestem starszy i bardziej przyglądam
się temu, co robię w zawodzie, tym więk-
szy dostrzegam sens, sens operowania
tych nawet najbardziej zaawansowanych
nowotworów. Bo co innego nam zostało,
jak nie leczyć?
O Królewnie Śnieżce, szczerbatej Czarownicy,
Mona Lisie i Julii Roberts...
...czyli o tym, że kariera i jakość życia mają też związek z dziurą w zębie
humoru są bardziej kreatywni i mają
lepsze relacje z innymi osobami w pracy.
96% amerykańskich szefów firm bardziej
im wierzy i chętniej zatrudnia. W Europie
Zachodniej pracodawcy coraz częściej
organizują dla pracowników kursy rozwi-
jające poczucie humoru i nawyk częstego
śmiechu. Śmiech to wszak także zdrowie...
poprawia krwioobieg, przyspiesza bicie
serca i krążenie krwi, dzięki czemu orga-
nizm otrzymuje więcej tlenu. Aktywizuje
nie tylko mięśnie brzucha, ale i twarzy.
Nic nie stoi więc na przeszkodzie, by zało-
żyć, że gdyby Leonardo da Vinci żył w XXI
wieku, otrzymując zlecenie namalowa-
nia portretu współczesnej mu Włoszki,
musiałby zweryfikować swoją koncepcję
obrazu i pryzmatem wymagań naszej
epoki przedstawić ją... z uśmiechem Julii
Roberts.
IDEAŁ VS REALIA
A przecież w polskim «realu»: na ulicy,
w biurze, na szkolnym podwórku, w ko-
lejce do kasy z zakupami wcale nie jest
nam do śmiechu... Liczne patologie jamy
ustnej w naszym społeczeństwie mają
znaczący i bezpośredni wpływ na życie
dotkniętej nimi osoby. Niestety w Polsce
mówi się jeszcze bardzo rzadko o wskaź-
nikach jakości życia, szczególnie w kon-
tekście stomatologicznym.
Znaczenie jamy ustnej, dolnej części
twarzy, czerwieni wargowej w rozwoju
dziecka, a później nastolatka, w sensie
psychosocjologicznym jest bardzo duże.
Niestety, do jakiego stopnia konsekwen-
cje patologii jamy ustnej spotykane u ma-
łoletnich rzutują na ich zachowanie się już
jako osób dorosłych, nie wiemy. Nie wie-
my też, jak w związku z tym rozwija się ich
świadomość prozdrowotna. Jakie sfery
życia ulegają ograniczeniom, jak reaguje
na nie rodzina i najbliżsi oraz rówieśnicy?
Pewni jesteśmy jednego: kontakt ze sto-
matologiem w dzieciństwie pamięta każ-
dy przez całe życie!
Problemy stomatologiczne dzieci bywają
przyczyną nieobecności w szkole, na za-
jęciach. Patologie jamy ustnej wpływają
na sposób oddychania, mówienia. Stają
się często przedmiotem żartów i złośliwo-
ści otoczenia. Nieestetyczny wygląd zę-
bów, wady zgryzu, ubytki próchnicze, nie-
świeży oddech i inne, mogą ograniczać
u niektórych dzieci swobodny uśmiech,
nawiązywanie kontaktów z rówieśnikami,
wspólną zabawę. Dzieci z nieleczonymi
zębami mają problem ze spożywaniem
gorących, zimnych pokarmów, żuciem
tych twardszych. Wpływa to w dużym
stopniu też na ich relacje rodzinne. Zgła-
szane przez dzieci i nastolatki dolegliwo-
ści bólowe w obrębie jamy ustnej mogą
powodować, że są zdenerwowane, sfru-




