Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  15 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 15 / 40 Next Page
Page Background

13

Pro Medico

kwiecień 2015

wywiad

ciąg dalszy na str. 14

Jest Pan Doktor specjalistą medycyny paliatywnej, ale także

chorób zakaźnych. Czy wieloletnie doświadczenie lekarza cho-

rób zakaźnychmoże być przydatnewopiece paliatywnej?

Zdecydowanie. Problematyka HIV i AIDS jest już dzisiaj inna niż jesz-

cze kilkanaście lat temu, ponieważ choroba ta stała się przewlekłą,

co jest kwestią zasadniczą. Zarażenie wirusem HIV nie jest wyrokiem

śmierci. Pacjenci mogą funkcjonować i żyć, ale mimo wszystko zda-

rzają się takie sytuacje, w których chory, ze względu na pewne spra-

wy towarzyszące zakażeniu, wymaga opieki szczególnie intensywnej

i trafia do zakładu opieki paliatywnej.

Medycyna paliatywna wiąże się z obecnością przy pacjentach

nieuleczalnie chorych. Jakie rodzi to obciążenia psychiczne dla

lekarza?

Lekarz medycyny paliatywnej dostępuje zaszczytu wejścia w rodzi-

nę chorego, ma z nią bardzo bliski kontakt i to właśnie powoduje,

że powstają obciążenia po stronie lekarza i personelu medycznego.

Zaprzyjaźniamy się z chorym i jego rodziną, poznajemy wiele spraw,

których zapewne byśmy nie poznali, gdyby ta osoba była pacjentem

oddziału szpitalnego. Często odejście pacjenta odbieramy jako odej-

ście kogoś dla nas bliskiego.

Czy system kształcenia medycznego powinien przygotowywać

do śmierci, oswajać z nią, uczyć kontaktów z rodziną pogrążoną

wżałobie?

W czasach moich studiów nie było przedmiotu medycyna paliatyw-

na.To były czasy, kiedy ta dyscyplina byławPolscewpowijakach, nikt

na uczelni nie przygotowywał studentów do towarzyszenia osobom

umierającym. Wmyśl łacińskiego powiedzenia

mors certa hora incer-

ta

– śmierć pewna, godzina niepewna, śmierć jest wpisana w życie

ludzkie jako coś oczywistego, jednak dzisiaj przygotowanie do obco-

wania ze śmiercią wydaje się niezbędną koniecznością.

Czymjest godna śmierć? Czypojęcie

arsmoriendi

(sztukadobre-

go umierania) wpisuje się w ruch hospicyjny, czy jest to zasada

uniwersalna?

Zdecydowanie się wpasowuje. Godna śmierć następuje w momen-

cie, gdy warunki odchodzenia chorego są dobre. Na podstawie mo-

ich obserwacji mogę stwierdzić, że dla chorego najlepsze jest, jeśli

odchodzi we własnym domu, wśród swoich bliskich. Ważne jest też

to, aby chory był zabezpieczony, jeśli chodzi o zwalczanie objawów,

które towarzyszą odchodzeniu. Ważne jest także, aby chory nie był

poddawany uporczywej terapii. Rodzina pacjenta czasem domaga

się tego, aby zrobić wszystko, co się da, a to czasem bywa zbyt du-

żym obciążeniem dla chorego. Rodzina często nie widzi, że chory

potrzebuje tego, aby bliscy byli przy nim, a nie wciąż szukali pomocy,

W zespole opieki

paliatywnej szefem

jest pacjent

Z dr. n. med. Michałem Magierą,

specjalistą medycyny paliatywnej,

rozmawia Joanna Wójcik

w sytuacji, kiedy jest ona już niemożliwa. Jest to kwestia rozważenia,

na ile terapia, której się podejmujemy, jest dla chorego uporczywa,

na ile może pomóc, a kiedy będzie już szkodzić i męczyć. Są leki

przeciwbólowe, które posiadają tzw. efekt pułapowy, tzn. jest pew-

na dawka, którą zwalczamy dolegliwości bólowe, a po przekroczeniu

której lek już nie działa przeciwbólowo. Powinniśmy kierować się za-

sadą, że kiedy działania uboczne przekraczają korzyść dla chorego,

albo kiedy widzimy brak skuteczności leczenia, powinniśmy odstąpić

od takiej terapii, robiąc jednocześniewszystko, żeby choremu zapew-

nić odpowiednią jakość życia.

Powiedział Pan, że dla chorego najlepsze jest, jeśli odchodzi

w domu, nie wszyscy jednak decydują się na taki krok. Z czego,

Pana zdaniem, wynika obawa ludzi przed tym, aby ich bliscy

odchodzili w domu, w miejscu najlepiej znanym i oswojonym,

wprzestrzeni bezpiecznej?

To jest, jak sądzę, wytwór naszych czasów. Jakby sięgnąć do czasów

wcześniejszych, naturalnymbyło, że chorzy umierali wdomu, zbiera-

ła się przy tym cała rodzina, dzieci także mogły obcować ze śmiercią

i ją naocznie obserwować. Nasza cywilizacja spycha śmierć na bok,

bo jest czymś przykrym i bolesnym, nie da się jej sprzedać ani rekla-

mować. To powoduje, że sami nabieramy tendencji, aby o tym nie

myśleć, nie rozmawiać, tworzymy ze śmierci temat tabu. Być może

jeszcze gdzieś pokutuje lęk atawistyczny przed zmarłym, przed

śmiercią jako taką. Trudno jest mi ocenić to jednoznacznie.

Czy dostrzega Pan pewną wspólnotę odczuwanych przemyśleń

przed śmierciąwśród chorych? Czy odchodzenie jest takie samo

u każdego?

Łączy nas sam fakt odchodzenia, ale okoliczności, które towarzyszą

śmierci, są różne, zależne od konkretnego człowieka. Każdy po pro-

stu odchodzi po swojemu. Ważne jest, żeby chory nie był samotny

wswoimcierpieniu i umieraniu. Dlatego też ogromną rolęodgrywają

bliscy chorego. Osoby, które zdążyły „uporządkować” swoje sprawy,

pogodziły się z bliskimi, pogodziły się z Bogiem, nie mają zaległych

urazóww swojej psychice, odchodzą spokojniej.

Na czympolega właściwa komunikacja lekarza opieki paliatyw-

nej z pacjentem? Czy ta komunikacja musi być bardziej zaanga-

żowana, aby lepiej zrozumieć pacjenta, czy przeciwnie – lekarz

powinien zachować dystans, aby nie dopuścić do zbyt dużego

zaangażowania emocjonalnego, które utrudniłoby jego pracę?

Najważniejsze jest zrozumienie potrzeb chorego. Bywa to łatwiejsze,

kiedy chory jest otwarty i mówi o wszystkim, a czasami jest to kwe-

stiabardzo trudna, kiedy chory, z różnychpowodównie chceo czymś

mówić

fot.: Joanna Wójcik