Komunikat
Pro Medico
postscriptum
•
kwiecień 2015
26
literatura
wymyślili oryginalny sposób wtapiania się w szpitalną społecz-
ność. Zakładali sobie opatrunki na dłonie, bandażowali głowę,
zawijali szyję, aby się upodobnić do chorych dermatologicznie
lub pacjentów pozostałych oddziałów. Wyjątkowo pomysło-
wy chory postarał się o ciemny okulistyczny opatrunek na oko.
I choć pielęgniarki bardzo się gniewały, że podbierają im mate-
riały opatrunkowe, nie reagowałem.
Dla śląskiego środowiska medycznego byłem kimś nowym.
Tutaj, poza doktorem Powroźnym oraz doktor Bogumiłą Szym-
czykową (była swego czasu w mojej klinice na stażu), nikt mnie
nie znał. Uzyskanie akceptacji, przekonanie do swychmożliwości
i chęci współpracy ze wszystkimi, uważałem za pierwsze i naj-
ważniejsze zadanie. W drugim roku istnienia oddziału otrzyma-
liśmy propozycję zorganizowania wojewódzkiego posiedzenia
szkoleniowo-naukowego. Na Śląsku, poza kliniką, posiedzenia
organizowały również duże oddziały dermatologiczne: w Kato-
wicach, Rybniku, Zagórzu, Gliwicach, Chorzowie, Częstochowie.
Doceniając wyróżnienie, zdając sobie sprawę z odpowiedzialno-
ści za poziom i zgromadzenie nadających się do demonstracji
przypadków chorobowych, poprosiłem profesora o zmianę ter-
minu. Zyskaliśmy w ten sposób więcej czasu na przygotowania.
Teraz nadarzyła się okazja zrealizowania podjętego kiedyś zobo-
wiązania. Zebranie postanowiłem zorganizować inaczej. Tłoku
nie będzie. Pacjentom zapewnimy poczucie intymności, a leka-
rzom swobodę badania i rozmowy z chorymi.
Tymczasem oddział wzmocnił się kadrowo, przybyły nowe asy-
stentki: Bogusława Pieniakiewicz z pierwszym stopniem specja-
W pogoni za przeznaczeniem
lizacji, Maria Wiercińska, potem Halina Bażanowska-Nowak, Kry-
styna Zagórska i Bożena Wieczorek-Brinkmann (…).
Po dokonanych już zmianach pozostał jeszcze problem: przyj-
mowania na oddział chorych przewlekle i w podeszłym wieku
(nad czymwcześniej już ubolewałem). Takich nieszczęśników ża-
den szpital nie chce długo trzymać. A jeśli już któryś z przyczyn
życiowych zostanie przyjęty, szybko wypisuje się go do domu.
A w domu... często na niego nie czekają. Nikt nie chce się podjąć
trudów opieki i dalszego leczenia. Pobyt w szpitalu dla młode-
go to konieczność, dla starego nadzieja. Postanowiliśmy, że na
naszym oddziale chory będzie przebywał tak długo, jak jest to,
ze względów zdrowotnych, dla niego korzystne. Kwalifikacje
przyjęcia na oddział będą wyłącznie medyczne – żadne inne.
Zalecenia biurokratyczne o tak zwanej przelotowości oddziału,
maksymalnym wykorzystaniu łóżek, a tym bardziej dociekania,
kogo leczymy: górnika, rodzinę górniczą czy jeszcze kogoś in-
nego, nie będą mieć znaczenia. Zasada Hipokratesa
Primum non
nocere
(przede wszystkim nie szkodzić) nie wystarcza. O wiele
bardziej odpowiednia wydaje mi się zasada druga:
Salus aegroti
suprema lex esto
(dobro chorego najwyższym prawem). Medy-
cyna nie jest niczyją dobrą wolą, lecz wypełnianiem należnych
choremu praw... Okrutne, brzmiące jak wyrok: „nadaje się do
wypisu...”, choć stan chorego i jego odczucia wymagałyby dłuż-
szego pobytu, na moim oddziale nie będzie miało miejsca (…).
Eugeniusz Czubak
Eugeniusz Czubak „W pogoni za przeznaczeniem. Od Krakowa do By-
tomia. Wspomnienia lekarza”, wyd. ALATUS, Katowice, 2011 r.
Patronat:
Prezydent Piotrkowa Trybunalskiego Krzysztof Chojniak
Przewodniczący SejmikuWojewództwa Łódzkiego Marek Mazur
Organizator: Ośrodek Sportu i Rekreacji w Piotrkowie Trybunalskim
Współorganizator: Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi
Bieg główny:
półmaraton, jednocześnie I Otwarte Mistrzostwa OIL w Łodzi
start godz. 21.00; limit czasu 3 godziny,
4 pętle w obrębie TraktuWielu Kultur, w scenerii późnowieczornej
Zapisy poprzez stronę internetową Maratonów Polskich oraz stronę biegu:
www.polmaratonpiotrkowski.plciąg dalszy ze str. 25
Piotrkowski Nocny Półmaraton Wielu Kultur
26.06.2015 r.




