21
Pro Medico
•
kwiecień 2015
medycyna pracy
ciąg dalszy na str. 22
Medycyna pracy jest jedną ze specjalizacji
lekarskich. Tym niemniej, pomimo tego,
że lekarz z taką specjalizacją jest specjalistą
medycyny pracy, a poprzednio (do czasu
przyjęcia przepisów o jednostopniowych
specjalizacjach) lekarze, którzy uzyskali
specjalizację pierwszego stopnia mieli
prawo do tytułu„lekarza medycyny pracy”,
zaś drugiego stopnia – „specjalisty medy-
cyny pracy”. Pomimo tego, powszechnie
przyjęło się mówić i pisać o takim specja-
liście
lekarz medycyny pracy
. Tak pisze
się w wielu przepisach prawnych (ustawy
i rozporządzenia), a ja w mojej bogatej
praktyce dysponuję także stanowiskiem
strony w postępowaniu, która wskazała,
że nie mam kwalifikacji do wypowiadania
się w sprawie, bowiem jestem specjalistą
medycyny pracy, a nie lekarzem medycy-
ny pracy, o którym wskazano w ustawie...
KRÓTKO NA TEMAT HISTORII
SPECJALIZACJI, ALE TROCHĘ INACZEJ...
W latach (słusznie) minionych specjali-
zacja z zakresu medycyny pracy – me-
dycyny przemysłowej – nie cieszyła się
poważaniem. Miało na to wpływ kilka
czynników. Po pierwsze, w oczach lekarzy
była postrzegana jako coś zastępczego,
bo jeżeli ktoś nie mógł uzyskać stosownej
pracy w stosownym miejscu pracy, bywa-
ło, że był kierowany do „robienia” takiej
specjalizacji. Po wtóre, lekarze postrzegali
jako coś „niezgodnego w wykształceniem
lekarza”zajmowanie się ludźmi„potencjal-
nie” zdrowymi. Zaś po trzecie, wielu z nich
uważało lekarzy zatrudnionych w przemy-
słowej służbie zdrowia za „swego rodzaju
ekonomów” – ich bowiem zaświadczenia
w aspekcie zdolny – niezdolny pozwalały
na zatrudnienie lub wykluczały zatrud-
nienie. Niestety – poglądy te, aczkolwiek
w mniejszym natężeniu, funkcjonują
w pewnych środowiskach, w tym medycz-
nych, do dziś. Nie czuję się upoważniony
do krytykowania kogokolwiek za cokol-
wiek, ale to fakt.
W 1997 r., tzn. po uchwaleniu przez Sejm
ustawy o służbie medycyny pracy, doszło
do relatywnej zmiany poglądów. Nagle roz-
legły się głosy, że„każdy lekarz kończył me-
dycynę”i zna się (?) na sprawach lekarskich
w zakresie orzekania o zdolności do pracy.
Poszło o problem płatnych (przez praco-
dawców) badań wstępnych, okresowych
i kontrolnych. Lekarze różnych specjalności
(np. pediatrzy) byli wzburzeni, iż nie mogli
orzekać o na przykład zdolności do wyko-
nywania pracy na wysokości. Dotyczyło
to oczywiście także innych specjalności,
ale przykład pediatrów jest jakby najbar-
Quo vadis, medycyno pracy?
Świat się zmienia, wiedza medyczna także, dochodzi do zmian poglądów i prawa.
W tym też kontekście należy zadać sobie pytanie – co dalej?
dziej przekonywujący. Doszło do uściślenia
problematyki badań kierowców, w zakre-
sie zdolności do posiadania broni, nurków
w aspekcie medycyny tropikalnej – w tych
przypadkach bowiem ustawodawca zaczął
dopuszczać do możliwości wykonywania
tychże przez lekarzy z dodatkowymi kwa-
lifikacjami (szkoleniami).
Innym problemem stało się wykonywanie
badań sanitarnych. Ostatecznie przyjęto,
że nie tylko lekarz ze specjalizacją medy-
cyny pracy ma prawo„podbijać książeczki”,
czyli przeprowadzać badania sanitarne.
Niestety, nikt nikogo nie szkolił w tym za-
kresie. Jeszcze do dzisiaj (pomijając fakt,
że od 2008 r. nie obowiązują jednoznacz-
ne zasady przeprowadzania tych badań)
w „książeczkach sanitarnych”, podbijanych
przez lekarzy różnych specjalności, widnie-
ją wpisy dotyczące badań morfologii, OB.,
moczu, a także USR lub VDRL. Wielokrotnie
wpisuje się wyniki rtg klatki piersiowej,
a czasem pisze się, że przeprowadziło się
„badanie sanitarne” bez czegokolwiek in-
nego. Istnieje, a właściwie istniał, problem
badań kału na nosicielstwo (Salmonella
i Shigella) – winno było być wykonane
trzykrotnie, a wynik „wbity” do książeczki,
ważny„raz na całe życie”. Niestety wielu le-
karzy nie zwróciło uwagi, że od 6.02.2006 r.
obowiązywało Rozporządzenie, w którym
zapisano, że wymienione badania miały
być wykonane przez trzy kolejno po so-
bie następujące dni (złośliwi twierdzili,
że „z tą datą znikło prawo pracownika
ochrony zdrowia, aby cierpieć na zapar-
cia”). Z ostrożności w 2014 r. książeczki sa-
nitarne straciły ważność, ale kontrolujący
(pracownicy Inspekcji Sanitarnej szczebla
powiatowego – miejskiego) nadal wyma-
gają książeczek. A „grzeczni” pracodawcy
przestrzegają tego.
Obecnie trwają konsultacje (społeczne)
dotyczące nowego przepisu wykonaw-
czego do ustawy z 2008 r. w tym zakre-
sie
i być może jeszcze przed ukazaniem
się tego artykułu przepis taki podpisze
minister zdrowia. Trwają także konsulta-
cje w zakresie nowelizacji Rozporządze-
nia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej
z 30.05.1996 r. Niestety, wg moich wiado-
mości, dojdzie do zmian zasadniczej treści
Rozporządzenia (z ustaleniem m.in. nowe-
go wzoru orzeczenia lekarskiego). Nieste-
ty, sam załącznik dotyczący wskazówek
metodycznych pozostanie niezmieniony.
Nie można wykluczyć, że nowy przepis
Wiedza na temat specjalizacji i roli
specjalisty medycyny pracy nadal
jest mierna i od czasu do czasu
należy ją wszystkim przypominać.
fot.: Obraz licencjonowany przez Depositphotos.com/Drukarnia Chroma




