Pro Medico
postscriptum
•
kwiecień 2015
24
prawo medyczne
kupującemu wydana. Należy przy tym pamiętać, że termin gwa-
rancji może być jednostronnie przez sprzedawcę lub producenta
ustalony, a więc wydłużony, ale także i skrócony. W przypadku,
gdy kupujący nie otrzyma dokumentu gwarancyjnego, może za-
żądać jego wydania.
Istotnym jest to, że kupujący może wykonywać uprawnienia z ty-
tułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy niezależnie od uprawnień
wynikających z gwarancji. Wykonanie uprawnień z gwarancji nie
wpływa na odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi. Co
więcej, w razie wykonywania przez kupującego uprawnień z gwa-
rancji, bieg terminu do wykonania uprawnień z tytułu rękojmi
ulega zawieszeniu z dniem zawiadomienia sprzedawcy o wadzie.
Termin ten biegnie dalej od dnia odmowy przez gwaranta wyko-
Kolejny odcinek książki dr. n. med. Eugeniusza Czubaka „W pogoni
za przeznaczeniem”. Prezentujemy w nim fragment rozdziału„Nowe
środowisko i zadania”. Autor opisuje swój przyjazd z Krakowa do By-
tomia w 1960 roku i objęcie stanowiska ordynatora Oddziału Der-
matologii Centralnego Szpitala Górniczego.
(…) Czy to możliwe, żeby przyjąć choć jednego chorego na od
dział bez odpowiedniego zabezpieczenia diagnostycznego? Czy
jest możliwe, aby nie mogąc na miejscu wykonać podstawo
wych badań diagnostycznych, zgłaszać gotowość pracy zakładu
leczniczego? W takiej sytuacji znaleźli się pacjenci oddziałów
dermatologicznego i neurologicznego w grudniu 1960 r. oraz
pierwszych miesiącach 1961 r. Na samym początku nie w peł-
ni funkcjonowały: laboratorium analityczne, apteka, rentgen,
pralnia szpitalna. Prace budowlane prowadzono w ogromnym
pośpiechu. Wielu pomieszczeń przeznaczonych na cele diagno-
styczne nie zdążono ukończyć. W gotowych pokojach monto-
wano aparaturę, część sprzętu medycznego czekała w pakach.
Dlaczego podjęto taką decyzję? Komu się aż tak spieszyło? Wła-
ściwie wszystkim.
Wkrótce chorych będzie więcej. Musimy działać szybko: orga-
nizować pomieszczenia zastępcze, ściągać najpotrzebniejszy
sprzęt, kompletować pościel i bieliznę szpitalną, szukać wspar-
cia w miejscowych placówkach leczniczych. Jako pierwszy po-
spieszył z pomocą profesor Karol Szymoński, dyrektor Szpitala
i Kliniki Chorób Zakaźnych, sąsiad z naprzeciwka. Tymczasowe
laboratorium analityczne z elementarnym sprzętem zorganizo-
waliśmy w jednej z sal oddziału. Materiał do bardziej szczegóło-
wych analiz przesyłaliśmy do szpitala zakaźnego. W innym poko-
ju urządziliśmy aptekę leków gotowych. (…)
Organizowanie oddziału od podstaw pozwalało na realizowanie
własnych koncepcji. Zmieniłem całkowicie sposób prowadzenia
Uprawnienia lekarzy – przedsiębiorców
z tytułu rękojmi i gwarancji
nania obowiązków wynikających z gwarancji albo bezskuteczne-
go upływu czasu na ich wykonanie.
PRAWO DO ZWROTU NIEWADLIWEGOTOWARU
Na koniec należy wyjaśnić, iż brak jest regulacji dotyczącej upraw-
nienia do zwrotu niewadliwego towaru sprzedawcy, w przypadku
zakupów dokonywanych w sklepach stacjonarnych. W praktyce
większość sklepów sieciowych, supermarketów dopuszcza moż-
liwość zwrotu niewadliwego towaru w określonym czasie, jednak
są to tylko i wyłącznie wewnętrzne standardy wprowadzone przez
danego sprzedawcę.
radca prawny
Jakub Frakowski
W pogoni za
przeznaczeniem
wizyt. Ustawianie pacjentów w kolejce, nakazywanie im pod-
chodzić pojedynczo do siedzącego profesora, ordynatora, oto
czonego gronem lekarzy i pielęgniarek, uważałem za brak sza-
cunku należnego choremu. Ileż to razy, kiedy siedząc po prawej
stronie profesora i referując, odnosiłemwrażenie, że jestem człon-
kiem jakiegoś gremium orzekającego, dzierżącego pełnię władzy
nad chorym, a nie człowiekiemmającymmu nieść pomoc.
Pacjent nie potrzebuje rozgłosu. Wręcz przeciwnie, stara się
ukryć swój defekt – w jego mniemaniu krępujący, a bywa, że od-
rażający wygląd. Stojąc przed grupą ludzi w białych fartuchach
czuje się osamotniony i bezradny. Nasz chory mógł leżeć we
własnym łóżku (mimo że większość pacjentów to ludzie w pełni
sprawni, chodzący), a ordynator i asystenci wraz z oddziałową
przychodzą do niego.
Wystąpiłem o zakup maszyn do pisania historii chorób i kart in-
formacyjnych (w dobie komputerów to brzmi anachronicznie,
ale byliśmy pierwszym oddziałem, na którym dokumenty pa-
cjenta pisało się na maszynach!). Z kolei opatrunki miały być wy-
konywane tak, żeby zostawała zachowana funkcjonalność dłoni,
czyli z pozostawieniem wolnego kciuka, nie„na makówę”.
Wreszcie kwestia dla oddziału niezwykle ważna: nie wy
obrażałem sobie pracy i rozwoju bez dostępu do literatury me
dycznej. Dyrektor Dutkiewicz rozumiał tę potrzebę, dlatego za-
twierdził wniosek. Oddział dostawał: „Przegląd Lekarski”, „Polski
Tygodnik Lekarski”,„Przegląd Dermatologiczny”oraz czasopisma
zagraniczne: „Wiestnik Dermatologii i Wenerołogii”, „Dermato-
logische Wochenschrift”, „British Journal of Dermatolog”, „Ce-
literatura
ciąg dalszy ze str. 23




