Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  25 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 25 / 40 Next Page
Page Background

23

Pro Medico

kwiecień 2016

lekarz biegły sądowy

ZUS nie byłem i nie jestem. Na postę-

powanie pani mecenas złożyłem skargę

do prezesa Okręgowej Rady Adwokackiej,

który po przeprowadzeniu postępowania

ukarał ją upomnieniem. Adwokat prze-

prosiła, ale nie za to, że napisała, iż jestem

orzecznikiem, ale za to, że podała moje

dane osobowe. Nie wiem więc do końca,

czy pani mecenas zrozumiała, o co chodzi

i dlaczego wnosiłem skargę.

W kolejnym przypadku biegły kardiolog

wydał opinię w sprawie pacjenta, którego

leczył w Poradni Kardiologicznej. Opinia

była korzystna dla pacjenta. Organ ren-

towy odwoływał się jednak od niej. Sąd

Okręgowy zlecił wydanie opinii innemu

biegłemu z dziedziny kardiologii, którego

wnioski były inne. Ubezpieczony jednak –

negując ustalenia drugiego biegłego kar-

diologa – wskazał, że kto jak kto, ale lekarz

leczący – pierwszy biegły – wie najlepiej,

jaki był stan jego zdrowia. Sprowadzo-

no dokumentację medyczną z placówki

zatrudniającej pierwszego biegłego. Sąd

uznał, że jego opinia jest „nieważna” i nie

odnosił się już do jego ustaleń, a kolejne-

mu biegłemu wskazał na konieczność po-

minięcia opinii pierwszego.

W kolejnym przypadku opiniował biegły

z zakresu ortopedii i traumatologii. Opinia

okazała się niekorzystna dla skarżącego.

Ten odnosząc się do niej podniósł, że po-

zostaje z biegłym w sporze w związku

z tym, że jest on członkiem spółdzielni

mieszkaniowej, a lekarz – biegły człon-

kiem jej Rady Nadzorczej. Skarżący wska-

zał, że pozostaje w sporze z Radą Nad-

zorczą Spółdzielni (…), a skargi na nią

kierowane dotyczyły działania lekarza,

który był biegłym w sprawie skarżącego.

Sąd po sprawdzeniu powołał innego bie-

głego ortopedę.

W następnej sprawie powstała opinia

niekorzystna dla osoby procesującej się

z sąsiadem. Skarżący, odnosząc się do jej

wniosków wskazał, że biegły jest dobrym

znajomym jego przeciwnika procesowe-

go, bowiem bierze udział w przyjęciach

organizowanych przez sąsiada – osobę,

z którą pozostaje w sporze. Sąd po spraw-

dzeniu nie uznał zasadności skargi.

Kolejny problem dotyczy oskarżenia leka-

rza o błąd medyczny. W trakcie rozprawy,

na której wydawałem opinię ustną, zarzu-

cono mi, że jestem nieobiektywny, bo je-

stem prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej.

Po wyjaśnieniu, że nie jestem (i przedsta-

wieniu dowodu w formie pisma„Pro Medi-

co", w którym wskazano, że prezesem jest

dr Hamankiewicz) zmieniono „zarzuty”

i wskazano, że w takim razie jestem pre-

zesem Okręgowej Rady Lekarskiej w Ka-

towicach. Ponownie przy pomocy „Pro

Medico" udało mi się udowodnić, że to nie

ja. Kolejnym zarzutem było więc, że nie-

zależnie od tego i tak jestem stronniczy.

Ostatecznie sąd wydał wyrok niekorzystny

dla strony, która złożyła apelację.

Kolejnym przykładem jest odwołanie ad-

wokata – pełnomocnika strony – od wy-

sokości przedłożonej przeze mnie faktury

VAT. Moja opinia była niekorzystna dla

strony powodowej w postępowaniu cy-

wilnym. W związku z tym, pełnomocnik

zanegował moją kartę pracy. Wskazał mię-

dzy innymi, że zdaniem jego mandanta

przy wydawaniu opinii nie powinienem

„osobno” myśleć, bo samo pisanie powin-

no być kanwą do myślenia.

Zdarza się też coraz częściej, że adwokat

strony powodowej informuje sąd, że za-

poznał się uważnie z opinią biegłego,

ale nie wie, czy biegły ma stosowne do-

świadczenie. Cóż z tego, że posiada spe-

cjalizację, często doktorat lub habilitację,

a bywa, że jest profesorem. I wtedy na roz-

prawie biegły zostaje poproszony o przed-

stawienie swojego „doświadczenia zawo-

dowego”. Piszę o tym, bowiem dla różnych

osób z wysokimi kwalifikacjami takie py-

tanie może wydać się „irytujące” czy „nie

na miejscu”. Może dojść do sytuacji, w któ-

rej biegły„obrazi się”na pełnomocnika czy

nawet sąd. Wtedy adwokat, który wskazał

na taki „problem”, ma możliwość zdyskre-

dytowania opinii biegłego, a często może

wskazać, że „biegły ma osobisty stosunek

do sprawy i przez to jest nieobiektywny”.

CO ZATEMWOLNO BIEGŁEMU?

Jeżeli lekarzowi – biegłemu zostanie

przedstawiony zarzut o stronniczość –

może udowodnić jego bezsens i ewen-

tualnie złożyć skargę na pełnomocnika

(adwokata lub radcę prawnego). „Świat

jest mały” i wszyscy wiedzą, kto to jest

„dr n. med. R. Sz. wydający opinię dla

Sądu Apelacyjnego w K.” Tak napisano

w opublikowanym uzasadnieniu wyroku

Sądu Najwyższego. A zdaniem pracowni-

ków sekretariatu prezesa SN wymienione

uzasadnienie nie wymaga sprostowania

z uwagi na zachowanie anonimowości.

W drugim opisywanym przeze mnie wyżej

przypadku, w zasadzie nie ma możliwości

reakcji. W trzecim tak samo. W czwartym –

biegły złożył wyjaśnienie, do którego od-

niósł się pełnomocnik wskazując, że lekarz

biegły jest nieobiektywny, bowiem z treści

wyjaśnienia wynika „osobisty stosunek

do sprawy”. W kolejnej opisywanej spra-

wie – rewanżem za moją niepokorność

był wniosek o „obcięcie wynagrodzenia”.

Ta sytuacja powtórzyła się w następnym

postępowaniu.

W przypadku, gdy padnie pytanie o „do-

świadczenie”, należy po prostu udzielić

na nie odpowiedzi. Osobiście coraz czę-

ściej spotykam się z tym problemem i je-

stem przygotowany: przez 15-20 minut

opowiadam o moich doświadczeniach,

a na koniec dodaję, że„mogę temat rozwi-

nąć”. Na razie nie spotkałem się z tym, aby

ktokolwiek chciał tego„rozwijania”. Można

też zapobiegawczo – niejako na zakończe-

nie opinii – napisać informację o własnym

doświadczeniu zawodowym.

Natomiast najgorszą rzeczą, którą bie-

gły może zrobić, jest polemika z nieme-

rytorycznymi zarzutami polegającymi

na tzw. „wycieczkach osobistych”. Takie

postępowanie z reguły zawsze doprowa-

dzi do uprawdopodobnienia „osobistego

stosunku do sprawy” i spowoduje, że na-

sza opinia może stać się dla sądu nieprzy-

datna. Może wtedy się zdarzyć, że sąd od-

mówi biegłemu wypłaty całości lub części

wynagrodzenia. Odwołanie w tej sprawie

ma nikłe szanse powodzenia.

JAK ZAPOBIEC PROBLEMOM?

W treści każdej opinii zamieszczam

oświadczenie, które ma pomóc w unik-

nięciu sporu. To jego podstawowa treść:

„Nie jestem ani krewnym, ani powinowa-

tym, ani sąsiadem ubezpieczonego, ani nie

utrzymuję z Nim i Jego rodziną stosunków

towarzyskich, w tym nie bywamy u siebie

na uroczystościach rodzinnych i grillach

oraz nie uczestniczymy we wspólnych im-

prezach tego typu organizowanych przez

osoby inne. Ubezpieczony nigdy nie był

moim pacjentem. Nigdy nie pozostawałem

w jakimkolwiek sporze prawnym lub poza-

prawnym z ubezpieczonym lub członkiem

Jego rodziny. Generalnie jestem osobą obcą

dla ubezpieczonego i Jego rodziny.

To samo dotyczy pełnomocników stron.

Jednocześnie oświadczam, że nie jestem i ni-

gdy nie byłem pracownikiem etatowym ZUS

(w tym członkiem OKIZ lub WKIZ, lekarzem

orzecznikiem, członkiem komisji lekarskiej,

zastępcą głównego lekarza orzecznika, głów-

nym lekarzem orzecznikiem, zastępcą prze-

wodniczącego komisji lekarskiej lub komisji

lekarskich, przewodniczącym komisji lekar-

skiej lub komisji lekarskich ani konsultantem

ZUS), a także nie byłem zatrudniony przez or-

gan rentowy na podstawie umowy zlecenia,

umowy o dzieło, ani nigdy nie wystawiałem

dla organu rentowego rachunku w ramach

prowadzonej działalności gospodarczej.

Nigdy nie byłem współpracownikiem komer-

cyjnego towarzystwa ubezpieczeniowego.”

PODSUMOWANIE

Poruszone w artykule sprawy nie są oma-

wiane na szkoleniach organizowanych dla

biegłych przez Sądy Okręgowe. Może za-

gadnienie to powinno stać się kanwą dla

takiej właśnie konferencji.

W zamierzeniu autora jest to także zapro-

szenie do dyskusji. Może ktoś, w ramach

własnych doświadczeń, spotkał się z po-

dobnym lub innym problemem i zechciał-

by go opisać. Byłby to cenny materiał.

Jeżeli kandydat lub biegły będzie przy-

gotowany do różnych możliwych sytuacji

– jak opisane wyżej – poradzi sobie z nimi

lub może uda mu się do nich po prostu nie

dopuścić.

Dr n. med. Ryszard Szozda