Pro Medico
•
listopad 2014
14
wywiad
– Społeczeństwo się starzeje. W Polsce
w okresie 1950-2005 liczba ludności
w wieku powyżej 64 lat wzrosła dwu-
ipółkrotnie z 5,3% do 13,2% ogółu spo-
łeczeństwa i ta tendencja pogłębia się.
W jaki sposób zjawisko to zmienia spe-
cyfikę pracy lekarzy?
–
Pomysł na geriatrię wziął się w świecie
jakieś 80 lat temu. Zauważono wówczas,
że warto w internie stworzyć nową ga-
łąź, która na bazie wiedzy o chorobach
wewnętrznych zbuduje wiedzę o uszko-
dzeniach narządów i wielości współist-
niejących chorób, które mają ludzie star-
si oraz o sposobie postępowania w takich
stanach. W Polsce wszystko zaczęło się
w latach 60. – wtedy u nas pojawiły się
pierwsze placówki. Na Śląsku mamy to
szczęście, że wśród prekursorów geriatrii
w naszym kraju była dr Bogna Żakowska-
Wachelko, która jest pomysłodawczynią
tutejszego oddziału. W tej chwili w ochro-
nie zdrowia mamy sporo medycyny zabie-
gowej, dysponujemy dużą kadrą chirur-
gów, ortopedów, ludzi, którzy naprawiają
chory narząd, ale taki model nie pasuje do
osób, które cierpią na osiem, dziesięć cho-
rób przewlekłych.
– Czy starość można leczyć?
– W geriatrii staramy się nie szufladkować
pacjentów i sprawdzamy często naduży-
wane „to z powodu wieku”. Jest to duże
uproszczenie. Jak ktoś kończy specjaliza-
cję i rozmawiając z rodziną mówi: „my tu
nie możemy pomóc, bo to już jest wiek”,
dla mnie taki lekarz stracił kilka lat dojrze-
wania jako specjalista – on nie jest geriatrą.
Czasem mówimy, że niewiele będziemy
mogli zrobić, bo rezerwy danego pacjenta
są małe i to jest dobra odpowiedź. Gdzie-
niegdzie w gazetach pojawiają się artykuły
typu: zoperowaliśmy 105-latkę, usunięto
zaćmę 102-latkowi, ale to są pojedyncze
przypadki. Natomiast ludzi 80-letnich
w Polsce jest coraz więcej. Oni mają prze-
wlekłe choroby, często nierozpoznane,
które manifestują się w mało widoczny
sposób np. otępienie, parkinsonizm, czy
depresja – to są objawy degeneracji mó-
zgu, długo uznawane za naturalny proces
starzenia. Potocznie mówi się, obserwu-
jąc słabszą zdolność uczenia się, utratę
zdolności cieszenia, spowolnienie chodu,
że to starość. A to brak prawidłowej dia-
gnozy. Należy odróżnić naturalny proces
starzenia się od jednostek chorobowych
towarzyszących starości, co często nie jest
takie proste. W geriatrii pojawiły się takie
rozpoznania, jak wielofunkcyjna niewy-
dolność mózgu. To jest występowanie
u jednego człowieka zarówno depresji,
parkinsonizmu oraz otępienia, co gene-
ruje dość duże potrzeby terapeutyczne
i lekowe. W tej chwili wysiłki medyków idą
w kierunku poprawy słabnącej z wiekiem
neurotransmisji w mózgu. Przekazywanie
w mózgu sygnałów odpowiedzialnych za
nastrój, za uczenie, orientację, aktywność,
zależy od tego, jak sprawnie działa ten
system. Mnóstwo działań terapeutycz-
nych w medycynie wieku podeszłego to
jest podawanie preparatów, które kon-
trolują i hamują rozwój insulinooporności
oraz nadmierny wypływ glutaminianu na
neurony. Podnoszą poziom dopaminy,
bo jej ubywa, acetylocholiny i serotoniny.
Tego brakło internie w ostatnich 30 latach,
kiedy już można było z tej wiedzy korzy-
stać, a korzystała tylko nieliczna grupa
psychiatrów. Natomiast w geriatrii to jest
nasz chleb powszedni. My zapisujemy leki
poprawiające właśnie neurotransmisję
i staramy się aktywizować chorych rucho-
wo. Dzięki temu widać, jak szkodzą niektó-
re leki, które działają hamująco na mózg.
U ludzi starszych podawanie relanium,
oksazepamu, nitrazepamu, innych le-
ków bezdiazepinowych powoduje, że ich
mózg jest nadmiernie hamowany, co pro-
wadzi do pogorszenia nastroju, wiotkości
mięśni, upadków. Dlatego my tych leków
nie używamy i odradzamy ich stosowanie
u osób starszych.
– W skali kraju mamy 330 specjalistów
geriatrów, czy ta liczba jest wystarcza-
jąca?
– Do naszego Szpitala jest pięciomie-
sięczna kolejka, do Poradni czeka się na
szczęście dużo krócej, a my mamy siedmiu
geriatrów. Problemem jest, że nie ma za-
chęt do szkolenia z geriatrii. Wizyty trwają
długo, a nikt nie płaci za taką poradę ja-
koś szczególnie. A czemu? Bo ludzie lubią
efekt, a tu jest przewlekła choroba, jedna,
druga, piąta... Dodatkowo lekarz musi zde-
cydować, czy poradzi sobie emocjonalnie
z pacjentem, który jest u niego co pół roku
i może być tak, że on go nigdy nie zoba-
czy „lepszego”, chory tylko będzie „gor-
szy”, tak jest w otępieniu. Niejednokrotnie
mówię na pierwszej wizycie do rodziny:
„Proszę państwa rozpoczynamy walkę
z nierównym przeciwnikiem – on wygra.
Możemy nie robić nic, wygra za pięć lat,
zaczniemy robić – wygra za 10 lat. Zysku-
jemy cztery do pięciu lat”. Jeśli do tego
jeszcze dołożymy edukację rodziny, edu-
kację opiekunów pracujących w domu
chorego i w zakładach opieki długoter-
minowej, wówczas zaczynamy budować
system. Ostatnio jednak dużo młodych
ludzi pyta o tę specjalizację, niektórzy na-
wet ją kończą i nie znajdują zatrudnienia
w branży, która jest najbardziej potrzebną
w Europie. To jest szalenie bolesne. Ewo-
lucja nie planuje nam stu lat, żeby było
jasne. Gdzieś w okolicach pięćdziesiątki
Ewolucja
nie planuje
nam stu lat
Dr n. med. Jarosław Derejczyk
Urodził się w 1955 r. Lekarz specjalista geriatrii i chorób wewnętrznych. Gerontolog.
Dyrektor Szpitala Geriatrycznego im. Jana Pawła II w Katowicach; konsultant woje-
wódzki z geriatrii w woj. śląskim; konsultant ds. geriatrii Grupy EMC SA; członek ze-
społu ds. Gerontologii w MZ i Zespołu ds. Osób Starszych w Biurze Rzecznika Praw
Obywatelskich; członek Zarządu Kolegium Lekarzy Specjalistów Geriatrii w Polsce.
Z dr. n. med. Jarosławem Derejczykiem,
specjalistą geriatrii i chorób wewnętrznych,
rozmawia Anna Zadora-Świderek
fot.: Przemysław Jendroska, właściciel zdjęcia: EMC Silesia sp. z o.o




