Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  17 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 17 / 40 Next Page
Page Background

15

Pro Medico

listopad 2014

wywiad

ewolucja wysiada z samochodu i mówi

„jedźcie sobie sami beze mnie". W przyro-

dzie naczelnym celem życia nie jest jego

utrzymanie przez maksymalny czas, tylko

jego przekazanie (rozmnażanie się). Tak

mówi teoria Kirkwood’a i ja się z nią zga-

dzam. W momencie hormonopauz, kiedy

u pań spada stężenie estrogenów a u pa-

nów androgenów, zaczynamy się szyb-

ciej zmieniać. Nie są to tylko zaburzenia

hormonalne, które można wyleczyć, to

objawy zaplanowanej wymiany pokoleń.

Podobnie jest ze starzeniem fizjologicz-

nym. To jest ta ewolucyjna wymiana. Bo

co by było, gdyby dziewięćdziesięciolatek

miał pamięć dwudziestolatka? Ten ostatni

nigdy nie dostałby pracy, gdyż doświad-

czenie dziewięćdziesięciolatka, jeśli tylko

mógłby chodzić, widzieć i słyszeć, byłoby

tak duże, że młodych nikt by nie zatrud-

niał. Nasz biologiczny potencjał, czy tego

chcemy czy nie, pomijając choroby, zmie-

rza do międzypokoleniowej sztafety, prze-

kazywania sobie pałeczki. Warto o tym pa-

miętać lecząc się za wszelką cenę z oznak

upływającego czasu.

– A zanosi się na jakieś zmiany w podej-

ściu do geriatrii?

– Podobno tak. Minister Bartosz Arłuko-

wicz na wrześniowym spotkaniu z kon-

sultantami powiedział, że wiele się zmieni.

Czy można w to wierzyć – zobaczymy. Po

słowach polityków nie chcę oceniać, wolę

po czynach. Na razie zwiększono pulę na

szkolenia i są ciche obietnice, że zmieni

się wycena świadczeń. Z Ministerstwem

dyskutujemy już od wielu lat na ten temat,

ale bardzo trudno jest się przebić z inte-

resami seniorów, a na poziomie depar-

tamentu nauki w ogóle się to nie udało.

Mówiliśmy, że zmiany są potrzebne, że

jesteśmy w tyle, cofamy się wręcz. Wokół

nas w szybkim tempie przybywa osób,

które wymagają konsultacji i nie ma gdzie

ich posyłać. Są miejsca w Polsce, w których

jest bardzo źle, gdzie są cztery łóżka ge-

riatryczne na region. My na Śląsku mamy

sytuację względnie dobrą, więc nie należy

narzekać. Chodziłoby jednak o to, by wie-

dzę o specyfice leczenia osób starszych

przekazać kolegom lekarzom z innych

branż i pokazać, że wszyscy jak jeden mąż,

poza ginekologami, neonatologami, pe-

diatrami i patomorfologami, zaczniemy za

chwilę mieć w gabinetach ludzi w bardzo

zaawansowanej starości, wobec których

łatwo się pomylić planując terapię.

– Takie szkolenia są. Kursy dla lekarzy

z zakresu opieki geriatrycznej organi-

zowane m.in. przez SUM i CMKP, ogła-

szaliśmy w czerwcowym numerze „Pro

Medico”, wraz z ich harmonogramem

do końca tego roku.

– Ale nie ma na nie zbyt wielu chętnych.

Wielu lekarzy uważa, że skoro leczą sta-

rych ludzi, to już są geriatrami. Nie czują

tego, że mogą coś zrobić lepiej, po na-

braniu wiedzy, której brakowało na stu-

diach, a teraz trzeba jej szukać samemu.

Uświadomienie niedostatku wiedzy jest

różne w różnych okresach pracy. My to

widzimy. Wiele osób po osiemdziesiątce

jest z powodu tego nieprzygotowania

edukacyjnego lekarzy w trakcie studiów,

hospitalizowanych. Inny przykład u oso-

by starszej: jeśli bierze leki i ma za niskie

ciśnienie, to po iluś tam incydentach, gdy

mózg jest niedokrwiony, włącza się proces

apoptozy. Potemmożna ten mózg ukrwić,

ale on i tak częściowo obumrze. Takie sy-

tuacje spotyka się też czasem na salach

operacyjnych. Mamy na stole osiemdzie-

sięciopięciolatka, jest operowany, chirurg

wychodzi i mówi„super, wszystko się uda-

ło!”. A potem za trzy miesiące przychodzi

rodzina i mówi:„panie doktorze, ale on już

do domu nie trafia, co się stało?” To jest

kolejna wiedza, której nie wystarczająco

uczy się studentówmedycyny na fizjologii

i patofizjologii. A jest bardzo potrzebna,

bo młodym anestezjologom dałaby sy-

gnał, iż chorych w zaawansowanej staro-

ści w trakcie operacji warto prowadzić na

wyższych wartościach ciśnienia. Standar-

dy, które w tej chwili obowiązują są two-

rzone na populacji 50-latków, a nie 85-lat-

ków. W związku z tym normy lekowe,

których uczy się studenta, nie pasują do

tego, kogo będzie miał leczyć w POZ czy

w praktyce internistycznej. Przez ostatnie

10 lat rozmawiamy z ministerstwem, żeby

do programu studiów zechciało wprowa-

dzić geriatrię. W wielu krajach robi się to

automatycznie. Amerykanie studiujący

w Polsce mają obowiązek uczyć się geria-

trii i nasze uczelnie wyższe przygotowują

takie kursy specjalnie dla nich.

– Czyli można, ale nie dla naszych stu-

dentów?

– Brakuje uznania, że potrzeby zdrowot-

ne ludzi starszych są odrębne i wymagają

przygotowania edukacyjnego całej kadry,

zbudowania systemu, którego nie ma. To

się opłaci anestezjologom, ortopedom,

neurologom, kardiochirurgom, to się

opłaci dyrektorom placówek szpitalnych,

bo będą mieli lepszą jakość leczenia lu-

dzi starszych. Ci ludzie nie będą jeździć

po szpitalach, ja to nazywam zjawiskiem

flippera – krążenie pacjenta po izbach

przyjęć. Tak naprawdę leczą go ratownicy

i lekarze w izbie przyjęć, a potrzebna jest

całościowa ocena, czyli psycholog, rehabi-

litant, geriatra, dietetyk i jeszcze edukacja

rodziny…

– To są ogromne koszty…

– Ale mniejsze, niż wędrowanie w efekcie

flippera, bo to liczono na całym świecie

i tam, gdzie są oddziały geriatryczne, spa-

dają koszty terapii osób w zaawansowanej

starości i zmniejszają się wskaźniki reho-

spitalizacji. Anglicy robili takie badania,

z których wynikało, że hospitalizacja po

zabiegach ortopedycznych była o pięć dni

krótsza, gdy na oddział regularnie przy-

chodził lekarz geriatra. To są wymierne

oszczędności.

– Pan mówi o oszczędnościach dla sys-

temu, w ujęciu globalnym, ale jak to

wygląda z perspektywy zarządzające-

go szpitalem, kierownika przychodni

czy lekarza POZ, do którego przycho-

dzą starsi pacjenci?

– Im opłacają się konsultacje. Jest duża

liczba lekarzy, którzy z praktyk rodzinnych

kierują pacjentów do nas i widzą efekty

terapeutyczne, także bezlekowe. Bo nie-

jednokrotnie odstawiamy leki, nie dajemy

nic nowego, a pacjentowi przestaje się

w głowie kręcić. Ale jak miało się nie krę-

cić, skoro przyjmował trzy podobnie dzia-

łające leki. Specjaliści między sobą też nie

do końca wiedzą, co dany pacjent bierze,

dlatego tak trudno jest u ludzi starszych

uzyskać bezpieczne leczenie poszczegól-

nych schorzeń. Ja zakładam, że się go nie

uzyska, można je tylko optymalizować

i my to robimy. Dostajemy pacjenta, któ-

ry ma 18 leków od różnych specjalistów,

wtedy już się nie da uniknąć uszkodzeń

polekowych, bo już przy ośmiu lekach na

100%, będą interakcje. My odstawiamy co

można, ale i tak zostawiamy taką ilość, że

w zasadzie staramy się kontrolować jatro-

genię. Leczenie pacjenta rozpoczynam od

sprawdzenia, co on jeszcze ma niezdia-

gnozowane, potem sprawdzam, czy mnie

zrozumiał, jak słyszy i widzi, czy nie zapo-

mni, co mu powiedziałem, i odczyta, co

mu napisałem, myślę, jak wyglądają jego

narządy, naczynia, stawy, czy są po przej-

ściach, czy ma nadciśnienie, cukrzycę, ja-

kie miał przygody z używkami. Trzeba się

zastanowić, jaką ilość leków zniesie jego

organizm.

– Kiedy lekarz rodzinny powinien wy-

stawić skierowanie do geriatry?

– Najczęściej kiedy ma pacjenta z wielo-

funkcyjną niewydolnością mózgu, który

ciąg dalszy na str. 16

Ewolucja nie planuje nam stu lat, żeby było

jasne. Gdzieś w okolicach pięćdziesiątki

ewolucja wysiada z samochodu i mówi:

jedźcie sobie sami, beze mnie…