Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  23 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 23 / 40 Next Page
Page Background

21

Pro Medico

listopad 2014

ciąg dalszy na str. 22

Lekarze są, jak pokazują statystyki i prak-

tyka, coraz częściej obiektami agresji wer-

balnej i fizycznej ze strony pacjentów lub

członków ich rodzin. Zjawisko agresji pa-

cjentów z wielu przyczyn zdaje się nara-

stać i stanowi coraz poważniejszy problem

w pracy lekarzy.

Wyróżnia się wiele teorii pochodzenia

agresji.

1. Teoria instynktów – określana przez

Z. Freuda głosi, że agresja jest instynktem,

z którym człowiek się rodzi. Zachowania

agresywne mogą być jednak podatne na

wpływy zewnętrzne i mogą być modyfiko-

wane pod wpływem wychowania. Sposo-

bem na agresję może być także jej uwolnie-

nie (katharsis).

2. Teoria frustracji – agresja powstaje

w związku z frustracją dotyczącą zaspoko-

jenia ważnych potrzeb. Często występuje

wtedy tzw. efekt ofiary – wzrost poziomu

lęku, podejrzliwości i nadmiernej ostrożno-

ści w zapewnianiu własnego bezpieczeń-

stwa.

3. Teoria społecznego uczenia się – agresja

oznacza wyuczony nawyk, poprzez wła-

sne doświadczenie, obserwację lub naśla-

downictwo, powtarzanie. Często mamy

wtedy do czynienia z tzw efektem świadka

– wzrost znieczulenia na cierpienie innych

i obniżenie empatii.

4. Teoria skryptów – agresja może być sty-

mulowana wcześniejszymi utrwalonymi

zachowaniami, emocjami i poznawczymi

zapisami sekwencji pewnych zdarzeń na-

gradzanymi w przeszłości a służących roz-

wiązywaniu problemów bieżących

Agresywnych pacjentów cechuje najczę-

ściej poczucie bezkarności i brak panowa-

nia nad emocjami, połączony z tendencją

do postrzegania lekarzy nie jako osób po-

mocnych, ale utrudniających niepotrzebnie

życie.

Asertywne reagowanie

na agresję

Szkolenia z zakresu umiejętności miękkich prowadzone w szpi-

talach na terenie województwa śląskiego z inicjatywy Śląskiej

Izby Lekarskiej, potwierdzają problemy, z jakimi borykają się na

co dzień lekarze.

Byłoby wspaniale, gdyby któryś z polskich

uczonych został uhonorowany najbardziej

prestiżową formą dowartościowania na-

ukowego, jaką jest Nagroda Nobla. Nieste-

ty do tej pory nie udało się tego dokonać.

Dlaczego tak się dzieje i dlaczego tak się

stało, spróbuję odpowiedzieć.

Po pierwsze, ale nie ostatnie, to fakt, że nie

ma postępu nauki bez odpowiedniego fi-

nansowania, czyli budżetu. Rozwój świata

techniki towarzyszący rozwojowi świata

nauki, zwłaszcza tak bliskiej mi medycyny,

umożliwia coraz to nowe badania poznaw-

cze, lecz towarzyszy tym rozwojom także

rozwój kosztów. Tegoroczna Nagroda No-

bla w dziedzinie fizjologii, w której odkryto

komórki układu nerwowego orientujące

nas w przestrzeni, to według moich niedo-

kładnych szacunków, koszt przekraczający

20-40 mln dolarów.

Po drugie, znalezienie otwartych na na-

ukę umysłów jest w początkowym okresie

nauki i studiów łatwe. Prowadzący zajęcia

nauczyciel, asystent, adiunkt, profesor po-

trafi wyłapać tych, którzy rokują przebłysk

geniuszu. Niestety, po zakończeniu stu-

diów, zwłaszcza medycyny, rozpoczyna się

w Polsce dramatyczna szarówka codzien-

nej pracy w celu znalezienia pieniędzy nie

na naukę, tylko na życie. Jeżeli wynagro-

dzenie profesora tytularnego w uczelniach

Dlaczego polscy uczeni

nie dostają Nobla?

medycznych jest mniejsze od 7 czy nawet

10 tys. zł przed opodatkowaniem, to daje to

prawie pewność poszukiwania przez niego

dodatkowych źródeł dochodu. W jeszcze

gorszej sytuacji są asystenci, zdolni adiunkci

a nawet docenci, których zarobki kształtują

się poniżej 3 tys. zł. Rozproszeniemiejsc pra-

cy nie sprzyja nauce.

Ale po trzecie, polska walka o utrudnienie

rozwoju naukowego poszła jeszcze dalej.

Uprzednia Pani Minister Nauki, która w eks-

presowym tempie wprowadziła nową usta-

wę o nauce i szkolnictwie wyższym wymy-

śliła, że jedną z najgorszych rzeczy, która

może wpływać na rozwój nauki, jest współ-

praca osób pochodzących z jednej rodziny.

W Polsce mąż nie może pracować z żoną,

może jednak pracować z konkubiną. W Pol-

sce ojciec nie może pracować z synem,

ponieważ według tak pięknie odtrąbione-

go w swoim czasie zwycięstwa nad nepo-

tyzmem, prowadzi to do degradacji nauki.

Do dziś pamiętam piękne artykuły w ma-

instreamowych czasopismach, w których

klakierscy dziennikarze podkreślali wysoką

jakość tej, jakże polskiej, ustawy. O hańbo

norweskiej nauki! Nagrodę Nobla dostało

małżeństwo. W Polsce rzecz nie do wyobra-

żenia. Dobrze, że Pani Minister po„wypale-

niu się” poszła do Europy. Może uda jej się

tam zlikwidować nepotyzm. Oby!

Polskie rozwiązania naukowe to także

stworzenie bożków, do których zaliczyć

można tak zwane punkty. Do tych punk-

tów, a ściślej do ich przestrzegania, nawią-

zują ostatnie zalecenia, różne na różnych

uczelniach, które definiują, że aby uzyskać

stopień doktora habilitowanego, trzeba

mieć 10 pkt Impact Factor, 20 prac, współ-

czynnik Hirscha wynoszący 4, a aby zostać

profesorem, punkty Impactowe mają wy-

nosić 20, liczba prac powinna być podwo-

jona, a współczynnik Hirscha powinien

wynosić 10.

Zapis ustawy, którą wprowadziła Pani Mi-

nister Nauki, stał się przyczynkiem do tego,

że w wielu przypadkach polska nauka się

degraduje. Wprawdzie, jak Pani Minister

wprowadzała ustawę, to sam słyszałem, że

dzięki tej ustawie zwiększy się szansa na to,

że jakiś polski naukowiec dostanie Nobla,

to jednak okazało się, że skutki tej ustawy

o stopniach i tytułach naukowych pogor-

szyły w opinii wielu jakość polskiej nauki.

Mam nadzieję, że nadanie małżeństwu

Norwegów Nagrody Nobla wpłynie na

nową Panią Minister Nauki tak, że zmieni

treść ustawy, która przysparza nam szcze-

gólnego rodzaju„zagranicznej sławy”.

Prof. dr hab. n. med. Aleksander Sieroń

felieton

uwaga: agresja