27
Pro Medico
•
luty 2016
wspomnienia
notatki z podróży
nie mieć kompleksów w rywalizacji z ko-
legami z Włoch, Holandii, Belgii, Szwecji,
Czech i Niemiec, wpadłem na pomysł, by
pojeździć i poćwiczyć na ich trasach ro-
werowych. I tym sposobem znalazłem się
przepiękną słoneczną wiosną w 2010 r.
w Dolinie Aosty, tak ulubionej przez na-
szego papieża Jana Pawła II. To był pomysł
trafiony w dziesiątkę. Niezapomniany wi-
dok białego szczytu Mont Blanc, świecą-
cego ciągle przede mną na 40-kilometro-
wej trasie wzdłuż doliny do Courmayeur.
Kultowe podejścia do Breuil Cervinia pod
Matterhorn o nachyleniu 10-15%, przełę-
cze S. Bernardo i trudniejsza San Bernardo
Petit do pokonania w drodze do Szwajcarii,
osławione w wyścigach Giro Italia i Tour de
France, a uwieczniane na mapkach profilo-
wych tych wyścigów. Odpuszczam w tym
roku Mistrzostwa Polski w Bychawie z po-
wodu kolizji terminów. Po takim„najeżdże-
niu” się, kolejny lipcowy tour przez polskie
góry stał się przedziwnie łatwy w porów-
naniu z ubiegłorocznym. Potem start
na wrześniowych Igrzyskach Lekarskich
w Zakopanem w trzech konkurencjach Mi-
strzostw Świata Lekarzy tj. kryterium gór-
skie z podejściem na przełęcz Knurowską
–10%, „czasówka” po płaskim w Ludźmie-
rzu oraz wyścig ze startu wspólnego na
trasie Pieniny – Spisz na 40 km, które krót-
ko podsumowuję, jak zwykle, że nie byłem
ostatni lub zdyskwalifikowany.
Kolejny przerywnik na sezon zimowy, bo-
wiem na wyjazd na Antypody do Nowej
Zelandii lub Płd. Afryki na klimaty i tere-
ny kolarskie mnie nie stać, jak kolegów
zapaleńców z Europy Zachodniej. Zatem
treningi „maratońskie” na nartach w kra-
ju lub w Alpach w zależności od opadów
śniegu. Zimowe Igrzyska Lekarskie znowu
przyniosą „pęczek” medali, niestety coraz
to mniejszy i tylko w grupach wiekowych,
a nie, jak onegdaj, w„open”.
Nadszedł 2011 – rok spełnienia moich
pielgrzymkowych i kolarskich pragnień.
Logistyka perfekcyjna i profesjonalnie
przygotowana przez zarząd Katolickiego
Klubu Sportowego „Alpin” w Rzeszowie,
przy wsparciu znakomitych doradców jak
Czesław Lang, Probiesz – red. Eurosportu
i trener kolarski/klubowy wraz z dyrekto-
rem sportowym Alpin Klubu – Edwardem
Rasałą, byłym członkiem kadry kolarskiej
kraju. Program opracowany łącznie z ma-
pami i profilami 20 etapów.
Pragnę wyjaśnić, że zamiennie określam
pielgrzymkę kolarską tourem, co lepiej
oddaje faktyczną zabawę w szybką jazdę
peletonem, bowiem jak spotka się dwóch
kolarzy, to po chwili już jeden jedzie szyb-
ciej i drugi go ściga, a„spacer”zamienia się
w wyścig.
Podniosłe rozpoczęcie na rzeszowskim
rynku, z pożegnaniem najbliższych przed
2000 km wyzwaniem – to spory dreszcz
emocji.
Zasadniczym inicjatorem imprezy jest„ofi-
cjalny” dyrektor pielgrzymki ks. Mariusz
Nowak – krajowy duszpasterz kolarzy
i prezes Katolickiego Klubu Sportowe-
go im. Jana Pawła II „Alpin” w Rzeszowie,
o dużym doświadczeniu kolarskim i dusz-
pasterskim, co pozwala mu łączyć sport
z modlitwą, której nigdy w życiu nie jest
zbyt dużo.
Wybrana trasa, przypuszczam z jego inspi-
racji, o niezwykle ambitnymprzebiegu, już
w obszarze karpackich kopców nie omija
trudnych podejść i zjazdów. Podobnie jest
w Alpach austriackich, a wśród włoskich
Apeninów jakby celowo wyszukuje zna-
ne z Giro premiowane przełęcze. Pogody
już wybierać organizatorzy nie są zdolni,
toteż na wysokości bliskiej 2000 m n.p.m.
peleton jedzie często po cienkiej – w lip-
cu! – warstwie śniegu i w pelerynach, by
po słonecznej włoskiej stronie zboczy al-
pejskich rozgrzewać zmarznięte ręce i ko-
lana. Letnie ulewy, bogate w błyskawice,
groźnie grzmiące wśród gór, nie oszczę-
dzały naszych namiotów na biwakach.
Walorów turystycznych i krajoznawczych
nie sposób pokrótce opisać. Pogłębione
towarzyszącemu imwysiłkowi fizycznemu
zostają w pamięci na długie lata. Oglą-
daliśmy przecież po drodze malowniczą
Bratysławę, omijany zwykle autostradą
zaciszny Wiener Neustadt lub Ravennę.
Na zwiedzanie Wenecji, a także Asyżu, po-
święcono po jednym dniu odpoczynku,
a na Rzym i Monte Cassino przewidziano
trzy dni pobytu. Triumfalny wjazd 60-ro-
werowego peletonu w eskadrze włoskiej
policji z kogutami na sam Plac św. Piotra
zostanie w pamięci na całe życie kolarza,
szczególnie, gdy zwieńcza 220-kilometro-
wy, wyczerpujący i najdłuższy górski etap
przez Apeniny z Asyżu od Św. Franciszka
do grobu Św. Piotra Apostoła i obecnie św.
Jana Pawła II, wówczas spoczywającego
w Kaplicy św. Sebastiana. Tam też, jako
najstarszy pielgrzym, złożyłem bukiet róż
w imieniu wszystkich uczestników wypra-
wy kolarskiej. Takim zwieńczeniem do-
piąć mi się udało wieloletnie pragnienia
podróży życia wzorem średniowiecznych
rycerzy podróżujących do Ziemi Świętej.
Oczywiście, na tym moje kolarstwo się nie
skończyło. W następnych latach do konku-
rencji narciarskich i kolarskich dołączyłem
i inne, jakby odkurzone z pamięci lat mło-
dości. Zmiana charakteru pracy i niewyko-
rzystane rezerwy adrenaliny rzuciły mnie
w wir sportowego strzelectwa, kajakar-
stwa i jeździectwa, a w perspektywie ma-
rzę o triatlonie i pięcioboju nowoczesnym,
do którego brakuje mi tylko treningu szer-
mierczego. Mam tylko obawy, czy metryka
to wytrzyma, a i czy czasu nie braknie?
Niezależnie od wyczynów indywidual-
nych, za największy sukces poczytuję
sobie projekcję mojej aktywności rucho-
wej i sportowej na młodsze pokolenia.
Np. w Zimowych Igrzyskach Lekarskich
w Zakopanem w 2007 r. rodzina Kleczów
„wystawiła” z okazji 65. rocznicy urodzin
dziadka siedmioosobowy, międzyna-
rodowy team – zaskakując mnie zupeł-
nie, który wygrał konkurencję Family Cup
zdobywając 38 medali, w tym 15 złotych.
Ciesząc się nadal zdrowiem fizycznym
i aktywnością psychiczną, kontynuuję
udział w zawodach branżowych, biegach
masowych i imprezach wieloetapowych
w gronie nowej grupy kolarskiej i „z Pod-
halanami” w br. przejechałem po raz ko-
lejny z Giewontu na Hel 1100 km w pięciu
etapach ze średnią szybkością ok. 25 km/h
wraz z wnukiem Adasiem ze Szwecji, który
odcinkami „dawał mi koło” do prędkości
45 km/h, poznając Ojczyznę swych rodzi-
ców.
Połączenie medycyny ze sportem w takim
rodzinnym wydaniu jest powodem nie-
ustającej radości mego życia.
dr Kazimierz Klecz
Śląska Akademia Medyczna
Wydział Lekarski
w Zabrzu
rocznik 1990-1996
Z okazji 20-lecia ukończenia studiów
serdecznie zapraszamy
na spotkanie koleżeńskie,
które odbędzie się w hotelu Stok wWiśle w dniach 8-9.10.2016.
Zapisy i szczegółowe informacje na stronie
http://medycysum.wix.com/zjazd1990-96oraz na facebooku:
https://www.facebook.com/Medycysum1990-96-1565869470345899/Komunikat




