29
Pro Medico
•
marzec 2017
medyczne ślady
Dwa pomniki wyrażające uznanie leka-
rzowi, mimo że dzieli je kilka tysięcy
kilometrów i honorują inne osoby, mają
podobną kompozycję rzeźbiarską. Czy
to wynik obowiązujących kanonów sztu-
ki czy wyraz jednakowego pojmowania
wdzięczności matek, jaką kierują do zasłu-
żonych położników?
UWYBRZEŻY AFRYKI
Spacerując po rozświetlonym słońcem
centralnym placu starej części miasta Pra-
ia – stolicy Republiki Zielonego Przylądka,
czyli po Praça Alexandre Albuquerque,
zauważyłem pomnik, którego napis infor-
mował, iż jest to pomnik lekarza. Nie było-
by w tym nic dziwnego, bo lekarze przez
wieki należeli do elit inteligencji i wielu
z nich ma wielkie zasługi, również poza-
medyczne, jako wybitni twórcy kultury czy
organizatorzy szerzący postęp cywilizacyj-
ny. Co jednak przykuło mój wzrok, to duże
podobieństwo
kompozycji
pomnika
z Praia do znanego budapesztańskiego
pomnika Ignacego Semmelweisa. Stojący
na wyspie Santiago (São Tiago) pomnik
oddawał cześć doktorowi
António Manu-
uelowi da Costa Lereno
(1850-1916).
Poszukiwałem o nim bliższych danych,
ale niewiele informacji udało mi się zna-
leźć. Urodził się w Portugalii w São João
da Pesqueira. W Lizbonie ukończył studia
medyczne, po czym rozpoczął pracę jako
lekarz marynarki wojennej. Po niedługim
czasie osiadł na Wyspach Zielonego Przy-
lądka i tam przez wiele lat nie tylko leczył
chorych, ale przyczynił się do organiza-
cji opieki zdrowotnej, przede wszystkim
położniczej. To sprawiło, że po śmierci
jego pamięć uczczono pomnikiem wyko-
nanym przez portugalskiego rzeźbiarza
Maximiano Alveza. Ten sam artysta wyko-
nał grobowiec lekarza, znajdujący się
na innej wyspie archipelagu – São Vicente,
zdobiony rzeźbą o nazwie „ból” (A Dor).
To, co charakterystyczne dla pomnika
dr. António Lereno, to postać kobiety,
w domyśle matki, wskazującej z wdzięcz-
nością dziecku osobę lekarza. Tradycja
głosi, że postać chłopca na pomniku przy-
pomina syna zasłużonego lekarza.
LEKARZ MUSI BYĆ DOBRYM
OBSERWATOREM
Ignacy Filip Semmelweis
(Ignác Fülöp
Semmelweis) (1818-1865) urodził się
w Tabán (dzielnicy Budy) w rodzinie Niem-
ców osiadłych na Węgrzech. Studiował
w Wiedniu, uzyskując w 1844 r. stopień
doktora na podstawie rozprawy o tematy-
ce botanicznej. Po studiach rozpoczął pra-
cę wKlinice Położniczej wWiedni, kierowa-
nej przez prof. Johanna Kleina. Dominują-
cym problemem ośrodków położniczych
w tych czasach była znaczna śmiertelność
położnic, spowodowana gorączką poło-
gową. Umieralność w tej klinice wynosi-
ła 15-20%, co oznacza, że co 5-7 rodzą-
ca umierała. Oczywiście, niepokoiło
to wszystkich lekarzy, w tym młodego
Semmelweisa. Wykazał się dużym zmy-
słem obserwacyjnym. Uwagę jego skupił
fakt, że w drugiej, podobnej klinice, śmier-
telność była mniejsza. To, co różniło pla-
cówki, to inna grupa studentów. W klinice
prof. Kleina ćwiczyli studenci medycyny,
a w sąsiedniej – słuchaczki szkoły położ-
nych. Studentów medycyny obowiązy-
wał oficjalny strój – czarny surdut. W tym
stroju wykonywali w godzinach rannych
sekcje w prosektorium, a potem badali
pacjentki kliniki położniczej. Studentki
szkoły położnych nie wykonywały sekcji.
Drugą istotną obserwacją była śmiertelna
choroba zaprzyjaźnionego z Semmelwe-
isem lekarza
Jacoba Kolletschki
. Został
przypadkowo skaleczony nożem przez
studenta podczas wykonywania codzien-
nych sekcji. Musimy pamiętać, że był to
„złoty okres” anatomii patologicznej oraz
rozkwit tzw. szkoły wiedeńskiej (opartej
na korelacji obserwacji klinicznych i wyni-
ków badań pośmiertnych), i po kilku
dniach zmarł na posocznicę, która klinicz-
nie przypominała gorączkę połogową.
NIEDOCENIONY ZA ŻYCIA
Spoglądając na losy odkrycia Ignacego
Semmelweisa, trzeba sobie uświadomić,
że pracował jako lekarz przed wykryciem
patogennej roli bakterii. Semmelweis
połączył fakty i uznał, że w zwłokach lub
ropnych tkankach chorych znajdują się
„jady trupie”, które przenoszone z prosek-
torium lub od chorego z ropowicą powo-
dują gorączkę połogową. Wprowadził
obowiązek mycia rąk wodą z podchlory-
nem wapnia, co spowodowało z miesią-
ca na miesiąc zmniejszenie śmiertelności
z 18,3% do 2,2%. Mimo że był to niebywa-
ły wynik, jak na ówczesne czasy, to jego
koncepcja została całkowicie odrzuco-
na. W tym samym roku (1848) z powodu
sympatii młodego położnika do powsta-
nia węgierskiego (Wiosna Ludów) musiał
opuścić wiedeńską klinikę, przenosząc się
do rodzinnego miasta, gdzie objął funk-
cję kierownika oddziału położniczego
w Szpitalu św. Rocha w Peszcie. Od 1855 r.
był wykładowcą teorii i praktyki położnic-
twa i kierownikiem kliniki na tamtejszym
Uniwersytecie. W kierowanej przez niego
placówce, mimo sprzeciwów, doprowa-
dził do zmieniania pościeli i mycia rąk
przez personel, co zaowocowało niezna-
nym w świecie zmniejszeniem śmier-
telności położnic (w latach 1851-1855
na 933 porody zmarło tylko osiem kobiet).
Cały czas propagował dokonane odkry-
cie. Publikował tzw. listy otwarte, a także
ogłosił monografię (Etiologia, koncepcja
i profilaktyka gorączki połogowej, Wiedeń
1861). Wszystkie jego wysiłki spotykały się
z krytyką. Podczas światowego kongresu
w Paryżu w 1858 r. odrzucono całkowi-
cie poglądy Semmelweisa, mimo że jego
działania przynosiły zdumiewające rezul-
taty. Często nie wierzono w podane przez
niego dane. Jedynie w Wielkiej Brytanii
Medyczne ślady na szlaku wędrówek po świecie
Podobne pomniki – ta sama wdzięczność
Pomnik António Lereno w Praia
(wyspa Santiago).
Pomnik Ignacego Semmelweisa w Budapeszcie.
ciąg dalszy na str. 30




