Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  33 / 40 Next Page
Basic version Information
Show Menu
Previous Page 33 / 40 Next Page
Page Background

31

Pro Medico

październik 2014

ciąg dalszy na str. 32

wspomnienia

notatki z podróży

NIEDŹWIEDŹ NA ŚCIEŻCE

Droga, którą jedziemy, jest bardzo kręta,

wije się zakrętami, wspinając w górę. Na-

gle naszą uwagę przykuwa coś na skraju

szosy. Duży niedźwiedź dostojnie space-

ruje wzdłuż pobocza, wąchając coś w tra-

wie. Taki widok jest dla nas niespodzianką,

choć tablice przydrożne informowały nas

o możliwych spotkaniach ze zwierzęta-

mi „Slow down for wildlife”. Ale żeby tak

blisko? Nieroztropnie wysiedliśmy z auta

chcąc go sfotografować i gdy po kilku mi-

nutach misiu skrył się w leśnym gąszczu,

gdy emocje opadły, dopiero wtedy uzmy-

słowiliśmy sobie, jak nieroztropnie się za-

chowaliśmy. Jak typowi, żądni widoków

turyści.

Zwiedzamy Park Narodowy John Muir

Wood, nazwany imieniem pierwszego od-

krywcy piękna sekwoi. On, który był przez

kilka lat drwalem pracującym w różnych

spółkach i kompaniach trudniących się

wyrąbywaniem lasów, uświadomił sobie,

jakie zniszczenia niesie taka rabunkowa

gospodarka i stał się pierwszym w Amery-

ce Północnej obrońcą lasów (szczególnie

sekwojowych) i współzałożycielem wielu

parków narodowych. Z jego inicjatywy

w 1890 r. kongres Stanów Zjednoczonych

ustanowił powstanie takich parków naro-

dowych jak Sequoia Park w Kalifornii, Park

Yosemite, Mount Rainer, Skamieniały Las

i parki wzdłuż Grand Canyon. John Muir

(ur. 1838, zm. 1913 r.) był ciekawą posta-

cią, podróżnikiem, pisarzem, rzeźbiarzem,

konstruktorem zegarów drewnianych,

które pokazywały dokładny czas, a w dzie-

ciństwie wykonał urządzenie do wyrzuca-

nia go z łóżka o świcie.

SEKWOJA NAWYSOKOŚĆ 40 SŁONI

Sekwoje to niesamowite drzewa. Osiągają

wysokość 40 słoni, gdyby je ustawić jeden

na grzbiecie drugiego, normalne liściaste

drzewa zaledwie sięgają ich „podnóżka”.

Dziewięciu dorosłych mężczyzn na ko-

niach mieści się we wnętrzu pnia nadpa-

lonego przez samoistne pożary lasów ka-

lifornijskich. Sekwoje przewyższają Statuę

Wolności, wywracają się bez ostrzeżenia,

bez specjalnego podmuchu wiatru, przy

dobrej pogodzie. Ich system korzeniowy

jest bardzo płytki, rosną na skalnym pod-

łożu, kora jest niepalna i bardzo lekka,

potrzebują do przetrwania pożarów, gdyż

dopiero wtedy dojrzałe szyszki mogą

uwolnić swe nasiona. Nasiona wpadają

na gołą ziemię z wypaloną ściółką i mają

szansę wykiełkować, by w przyszłości osią-

gnąć ponad 270 m i wiek 2,5-3 tys. lat.

MORMONI – KOLONIZATORZY

Deszcz i mżawka towarzyszyły nam w cza-

sie naszej włóczęgi jedynie kilka godzin,

w drodze do Zion Parku, nazwanego tak

od pierwszych pionierów kolonizujących

te tereny, którzy byli z pochodzenia Mor-

monami. Okolica, którą ujrzeli, przywołała

im na myśl rajskie widoki, góry Syjonu.

Zion to właśnie zniekształcona nazwa ju-

dajska wzgórza w Jerozolimie – góry Sy-

jon. Mimo dżdżystej pogody, ukazały się

i nam piękne, wysokie ściany wąwozu, wy-

żłobione przez górską rzekę, skały koloru

pomarańczowego, okapujące wodą, za-

kamarki skalne, pieczary, dzikie wiewiórki

i czaple.

TU LEŻY PIOTR, KTÓRY PIŁ

ZA MAŁOWODY…

Przy wejściu do parków można zwiedzać

małe, przyrodniczemuzea, ukazujące geo-

logiczną przeszłość tych ziem, zwierzęta

mieszkające na tych terenach, unikalne

wyroby indiańskie, czarno-białe zdjęcia

z ubiegłego wieku pierwszych podróżni-

ków i zawsze tam obecnych plemion in-

diańskich, panów tych terytoriów. Kamień

nagrobny na pustkowiu, na którym siedzi

wesoły sęp i napis„Hier lies Peter, he drank

only one liter” – uświadamia wszystkim

zapuszczającym się w te górskie odstępy,

że brak wody prowadzi do niechybnej

śmierci („Water O”, „Drink more water”).

Arches Park jest inny od poprzedniego.

Wypiętrzone, spękane poprzecznie war-

stwy skalne, zwietrzałe na przestrzeni

milionów lat tworzą niesamowite formy

łuków. Oczywiście, skały przybierają znów

kolor pomarańczowo-czerwony, szcze-

gólnie uwydatniony w czasie zachodów

słońca. W listopadzie jest przyjemnie cie-

pło. 2-3 litry wody przypadające na osobę

w zupełności nam wystarczają. Piasek,

kaktusy i skąpa roślinność tych terenów

oraz spękana, wysuszona ziemia są świad-

kami, że w lecie musiało tu być piekielnie

gorąco.

OSTAŃCEW FORMACH MNICHÓW

W pierwszych dniach listopada zima już

zaczęła gościć w parku i Brice Canyon.

Kanion zwiedza się z płaskowyżu położo-

nego na wysokości 2 400-2 778 m n.p.m.

Nie jest typowym kanionem, gdyż dołem

nie płynie rzeka. Niecka w kształcie amfite-

atru powstała na skutek erozji termicznej

i chemicznej. W ciągu dnia woda wpływa

w drobne szczeliny skalne i zamarza w cią-

gu nocy.

Imieniny pod mostem,

a urodziny w Dolinie Śmierci…

Relacja z podróży po USA cz 2