29
Pro Medico
•
październik 2014
stomatologia
stomatologia
rozm w
Aleksandra Wiśniowska: W lipcu bieżą-
cego roku wzięła Pani udział w presti-
żowym konkursie wokalnym – Austra-
lian Concerto and Vocal Competition
2014, w którym zajęła Pani drugie miej-
sce. To nie pierwsze tak wysokie wyróż-
nienie Pani umiejętności. W dorobku
są liczne nagrody w konkursach krajo-
wych i zagranicznych. Które ceni sobie
Pani najbardziej?
Hanna Zajączkiewicz:
Każda z tych na-
gród jest cenna, ponieważ każdą zdoby-
wałam w innym okresie mojego wokal-
nego rozwoju. Te nagrody to za każdym
razem potwierdzenie efektów ciężkiej
pracy, dowód realizacji planów, które so-
bie zakładam oraz umiejętności łączenia
dwóch zawodów, które wykonuję. Kon-
kursów oczywiście było więcej niż nagród,
nie każdy przecież udaje się wygrać, tym
bardziej ciężko mi jest powiedzieć, która
nagroda jest najistotniejsza.
– Skąd wziął się pomysł udziału w kon-
kursie w Australii?
– Gdy śpiewak operowy kończy 30 lat,
ciężko jest znaleźć konkurs, który odpo-
wiadałby tej kategorii wiekowej. Są jed-
nak konkursy bez limitu wieku, między
innymi ten w Australii. Marzyłam o wy-
stępie poza Europą, planowałam Japonię,
ale tam – niestety – nie zakwalifikowałam
się ze względu na wiek. Szukałam więc
dalej, aż pojawiła się perspektywa wystę-
pu w Australii. Zostałam zakwalifikowana
i postanowiłam jechać. Niewątpliwie była
to podróż życia. Samo wydarzenie wspo-
minam bardzo ciepło, zostałam serdecz-
nie przyjęta, całość była świetnie zorgani-
zowana, a ja nie byłam jedyną Europejką.
Konkurencja okazała się silna, bo w głów-
nej mierze stanowili ją absolwenci tam-
tejszych uczelni, śpiewacy profesjonalnie
wykonujący swój zawód.
– Wystarczy pobieżna lektura Pani CV,
by zyskać pewność, że Pani talent wo-
kalny jest doceniany nie tylko za gra-
nicą. Skończyła Pani studia wokalne,
dziś sama także para się uczeniem emi-
sji głosu. Do tego dochodzi medycyna
i nie tak dawno obroniony doktorat.
Nigdy nie wahała się Pani między me-
dycyną a śpiewem?
– Nigdy nie jestem w stanie na to pytanie
odpowiedzieć. Wszystko zależy od tego,
w jakim momencie życia się znajduję. Kie-
dy pisałam doktorat, wówczas musiałam
się skupić na medycynie, a kiedy mam
konkursy – staram się czas poświęcać śpie-
waniu. Muszę to ciągle równoważyć. Przy-
znaję jednak – medycyna zabiera nieco
więcej czasu. Wciąż staram się sobie udo-
wadniać, że można postawić znak równo-
ści między obiema pasjami. Zwykle do go-
dziny 15.00 pracuję w szpitalu, a po tej
godzinie zajmuję się muzyką. Jednak zda-
ję sobie sprawę, że może przyjść czas, gdy
będę musiała wybierać... Bardzo się tego
momentu boję i wolałabym go uniknąć.
– Studia medyczne i wokalne udało
się Pani na krótkim odcinku połączyć.
A od czego się zaczęło? Kiedy odkryła
Pani w sobie potencjał umożliwiający
kontynuację obu – bardzo wymagają-
cych – pasji?
– Osobą, która pomogła mi w podjęciu
decyzji o rozpoczęciu studiów wokalnych
,była pani prof. Bożenna Sawicka – dzie-
kan Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka
Chopina, która jest dyrygentem chóru
Uniwersytetu Medycznego w Białymsto-
ku. To ona zachęciła mnie do zdawania
na studia wokalne. Na szóstym roku stu-
diówmedycznych zdałamegzamin i zosta-
łam przyjęta na Wydział Instrumentalno-
Pedagogiczny, w klasie śpiewu solowego.
Wśród lekarzy jest wiele osób, które łączą
swoje hobby z pracą. Nie jestem odosob-
nionym przypadkiem lekarki, która skoń-
czyła studia wokalne. Jeśli ma się pasję,
to zawsze znajdą się środki, by pogodzić
zawód z hobby lub nawet dwa zawody
ze sobą równolegle.
–Wspominała Pani, że nagrody i wyróż-
nienia to wynik ciężkiej pracy i plano-
wania. Jakie zadania wyznaczyła Pani
sobie na przyszłość? Innymi słowy: jak
organizuje sobie czas lekarka – sopra-
nistka?
– Część planów powstaje z pewnością
spontanicznie, na przykład oferty kon-
certowe, które często spływają nieoczeki-
wanie. W tej chwili chciałabym się skupić
na nagraniu płyty – polska liryka wokalna
kompozytorów współczesnych – na którą
dostałam stypendium prezydenta Białe-
gostoku. Czeka mnie w związku z tymi
planami sporo pracy, ponieważ utwory,
które chciałabym nagrać, nie są popular-
ne, nie są wykonywane na koncertach
i są dość trudne – przynajmniej dla mnie.
Do końca roku mam też parę koncer-
tów. Od października zaczynam wyjazdy
weekendowe w cyklu dwutygodniowym
na Wydział Instrumentalno-Pedagogiczny
UMFC w Białymstoku, gdzie mam kilka stu-
dentek, które uczę emisji głosu. Dużą rolę
w tych planach i moim rozwoju wokalnym
odgrywa pani prof. Izabela Kłosińska (so-
listka Opery Narodowej), która sprawuje
nade mną opiekę wokalną, zatem lekcje
muszę mieć w tzw. „międzyczasie". Powoli
też przygotowuję się do zakończenia rezy-
dentury i zaczynam intensywnie się uczyć.
– Mówimy wciąż o Białymstoku, tym-
czasem Pani rezydentura przebiega
na Śląsku...
– Tak, przeniosłam rezydenturę na Oddział
Otolaryngologiczny w Jastrzębiu Zdroju,
gdzie jest wspaniały zespół i świetne moż-
liwości rozwoju. Jestem tam bardzo szczę-
śliwa i spełniam się jako lekarz.
–
„Przeprowadzka” na południe kraju
zaowocowała współpracą z Komisją
Kultury Śląskiej Izby Lekarskiej. Dołą-
czyła Pani do grona naszych Muzykują-
cych Lekarzy.
– Tak, zostałam do niego zaproszona. Roz-
mawiałam w tej sprawie z prezesem ORL,
Jackiem Kozakiewiczem i dr. Grzegorzem
Góralem – oddałam się do dyspozycji
w zakresie kultury na Śląsku. Jestem wzru-
szona życzliwością, z jaką zostałam przyję-
ta tu, na Śląsku, i wsparciem, z jakim spo-
tykam się na każdym kroku. Cieszy mnie,
że wspomniana kultura jest tutaj na bar-
dzo wysokim poziomie, jest na nią zapo-
trzebowanie i chęć jej szerzenia. Cieszę
się, że spotkałam ludzi, dla których kultura
wysoka jest ważna.
Pracuję w szpitalu,
potem zajmuję się
muzyką...
Rozmowa z dr n. med. Hanną Zajączkiewicz – sopra-
nistką, laureatką drugiej nagrody podczas Australian
Concerto and Vocal Competition 2014 r.
fot.: Z archiwum Artystki




