25
Pro Medico
postscriptum
•
wrzesień 2014
sport
35. igrzyska lekarskie (34th World Medical
and Health Games) odbyły się w Wels –
uroczym mieście w północnej Austrii, nie-
daleko Linzu. Na czerwcowe zawody przy-
było wielu uczestników z całego świata,
z prawie wszystkich kontynentów. Wśród
nich nie zabrakło Polaków. Tradycyjnie
już reprezentowałem Śląską Izbę Lekar-
ską, uczestnicząc w zawodach pływackich
w kategorii D (55 – 64 lata).
Zawody odbywały się na otwartym,
50-metrowym basenie. Pływałem na czte-
rech dystansach różnymi stylami i zdo-
byłem w sumie cztery medale. Trzy złote:
na dystansie 50 m stylem motylkowym
– obroniłem swój mistrzowski tytuł po
raz piąty z rzędu, drugi medal zdobyłem
na dystansie 50 m stylem grzbietowym,
a trzeci wywalczyłem na dystansie 100 m
stylem dowolnym. Zdobyłem także srebr-
ny medal na dystansie 400 m stylem do-
wolnym.
W tym roku uczestniczyłem w Medigames
tylko trzy dni, ponieważ w ostatni week-
end czerwca w Olsztynie odbywały się
Mistrzostwa Polski w pływaniu w kategorii
Masters, na których też startowałem, od-
nosząc sukcesy. Zdobyłem tytuł Mistrza
Polski na dystansie 100 m stylem motyl-
kowym i dwa tytuły wicemistrzowskie: na
50 m stylem motylkowym oraz na 50 m
stylem dowolnym.
Udział w igrzyskach to nie tylko wyda-
rzenie sportowe, ale także towarzyskie
i naukowe. Pozwala nawiązać kontakty
i przyjaźnie oraz wymienić się doświad-
czeniami sportowymi i zawodowymi. Po
kilku latach udziału wmistrzostwach mam
miłe wspomnienia oraz czuję dumę i sa-
tysfakcję z osiągniętych wyników. Cieszę
się bardzo, że mogę reprezentować Śląską
Izbę Lekarską i rozsławiać ją poza granica-
mi kraju.
Dr JanWilczek
Złoty „motylek”
Kolejny tytuł do kolekcji. Z roku na rok,
z turnieju na turniej jest coraz ciężej, ale
ciągle utrzymujemy doskonałą formę. Naj-
lepszym zawodnikiem Mistrzostw został
również nasz zawodnik, tym razem
Maciej
Pozowski
. Tym bardziej nas to cieszy, że
przeważnie MVP zawodów zostają zawod-
nicy atakujący, a Maciek jest doskonałym
defensorem. Zasłużył na ten tytuł jak nikt
inny. Trudno wyrazić tutaj Jego radość,
tym bardziej, że nagrodą była koszulka
Ja-
kuba Błaszczykowskiego
z Champions
League.
WICEMISTRZOSTWO ŚWIATA
OBRONIONE
Podbudowani wynikiem w Mistrzostwach
Polski, praktycznie od razu, bo zaledwie
parę dni po turnieju, wyjechaliśmy na
35th World Medical and Health Games
do Wels w Austrii. W okresie od 21 do
28 czerwca to niewielkie miasto w północ-
nej części kraju stało się stolicą medyczne-
go sportu.
Już w sobotę odbyło się losowanie grup.
13 zespołów rozdzielono na trzy grupy.
Los przydzielił nam MOROCCO MEDI-
CAL TEAM (Maroko), KALKEDON (Turcja)
i ZARAGOZA (Hiszpania). Dzięki takiemu
losowaniu już w grupie mieliśmy się spo-
tkać z ubiegłorocznymi Mistrzami Świata
z Zaragozy. Wiedzieliśmy jednak, że aby
zdobyć upragniony złoty medal, musimy
po kolei wygrywać ze wszystkimi. Pierw-
szego meczu z drużyną marokańską tro-
chę się obawialiśmy, ale doskonale zor-
ganizowani w grze nie daliśmy im dojść
w ogóle do słowa. Pewna wygrana 3:0 po
strzałach Michała Kaczyńskiego,
Norberta
Foltyńskiego
i golu samobójczym. Kolej-
ny mecz to mecz absolutnie na szczycie,
grał przecież ubiegłoroczny Mistrz i Wi-
cemistrz! Prowadziliśmy już 3:0, by osta-
tecznie wygrać 4:2. Katem dla Hiszpanów
okazał się Michał Kaczyński, strzelając im
trzy bramki (szkoda, że w zeszłym roku
nie mógł z nami grać w Zagrzebiu). Swoją
bramkę dołożył jeszcze Norbert Foltyński.
Wzięliśmy więc srogi rewanż.
Ostatni mecz w grupie nie można powie-
dzieć, że był formalnością, bo zależało
nam na tym, aby wyjść z grupy z pierwsze-
go miejsca. Dlatego nie daliśmy Turkom
z drużyny Kalkedonii nawet na chwilę
odpocząć na boisku. Znowu strzeliliśmy
cztery bramki, tracąc tylko jedną. Swoją
pierwszą bramkę strzelił asystujący przy
większości bramek
Konrad Korniluk
oraz
Norbert Foltyński (2) i
Marcin Sobotka
.
Osiągnęliśmy ćwierćfinał. Trzeba dodać,
że mecze grupowe były bardzo trudne.
Wyniki może tego nie pokazują, sugerując
wręcz co innego, ale to tylko dzięki naszej
doskonałej grze. Brawa dla wszystkich.
Brawa należą się również
Gosi Wnęk
, któ-
ra cały czas nam kibicowała i przesyłała
on-line wiadomości sms-owe do Polski dla
tych, którzy nie mogli pojechać. Zresztą
robiła to aż do finału!
Mecz ćwierćfinałowy był prawdziwym
horrorem. Zawodnicy z HEALTH LUNA
(Portugalia) postawili nam poprzeczkę
bardzo wysoko, a przy tym nam też nic
się nie kleiło. Jeszcze na 10 minut przed
końcem meczu przegrywaliśmy 0:2. Wte-
dy przyjęliśmy najbardziej ofensywne
ustawienie, na jakie nas było stać (pomysł
z ustawieniemwymyślił i trafił w dziesiątkę
Andrzej Wnęk
!). Najpierw Marcin Sobot-
ka, a na dwie minuty przed końcemmeczu
Norbert Foltyński doprowadzili do wyrów-
nania. I zaczęły się rzuty karne. Najpierw
seria pięciu strzałów, potem do skutku,
z tym, że mogli strzelać ci sami zawodni-
cy. Michał Kaczyński 1:0, Portugalczyk 1:1,
Norbert Foltyński pudłuje, Portugalczyk
też,
Dominik Obierzyński
pudłuje, strzał
Portugalczyka broni Artur Bielak, więc po
trzech seriach 1:1, Konrad Korniluk 2:1,
Portugalczyk 2:2, Jarosław Gorol 3:2, Por-
tugalczyk 3:3, ponownie Michał Kaczyński
4:3, Portugalczyk 4:4, Konrad Korniluk 5:4,
Portugalczyk 5:5, Norbert Foltyński 6:5,
a Portugalczyk pudłuje! Wygraliśmy karne
6:5 i awansowaliśmy do półfinału. Drużyna
w tym meczu pokazała prawdziwy, spor-
towy charakter.
W półfinale czekali na nas znajomi z grupy
Marokańczycy. W meczu tym swój kunszt
nie po raz pierwszy zresztą pokazał Artur
Bielak, a bramka Dominika Obierzyńskie-
go z przewrotki mogłaby być ozdobą nie-
jednego stadionu. Do trafienia Domina
dołożyli swoje Jarosław Gorol i z karnego
Michał Kaczyński. Powtórzyliśmy wynik
z grupy 3:0.
Finał z drużyną Den Turk z Turcji przegra-
liśmy za wysoko, bo 1:4. Rywale bardzo
szybko strzelili dwie bramki, a my mu-
sieliśmy gonić wynik. Marcin Sobotka po
strzale z rzutu wolnego zdobył kontakto-
wego gola, zdeterminowani ruszyliśmy
do przodu. Turcy skontrowali dwa razy
i przegraliśmy 1:4, tracąc ostatniego gola
w doliczonym czasie gry. Bardzo ważny
moment w tym meczu przeżyliśmy przed
jego rozpoczęciem. Po raz pierwszy w hi-
storii odegrano hymny narodowe. Serca
biły nam wtedy zdecydowanie szybciej.
Było to dla nas ogromnym wzruszeniem,
przecież każdy z nas będąc dzieckiem ma-
rzył, że będzie kiedyś grał w reprezenta-
cji Polski i niejednokrotnie usłyszy hymn
przed meczem międzypaństwowym.
Tak więc po raz trzeci w historii zostaliśmy
Wicemistrzami Świata! To nasz ogromny
sukces. Damian Kawecki został najlep-
szym menadżerem turnieju. Ciągle braku-
je złota, ale może za rok w Irlandii...
Dziękujemy bardzo tym wszystkim, któ-
rzy z różnych przyczyn nie mogli z nami
pojechać, a bardzo mocno trzymali za
nas kciuki: Mateuszowi Tajstrze (w dniu
finału urodziła mu się córeczka Marianna
– gratulujemy),
Maciejowi Wiewiórze
,
Marianowi i Robertowi Wolniewiczom
,
Leszkowi Simiłowskiemu
oraz
Piotrowi
Paulowi
.
Ze sportowym pozdrowieniem,
Damian Kawecki,
kapitan Medyka Zabrze