Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  22 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 22 / 40 Next Page
Page Background

Pro Medico

kwiecień 2015

20

felieton

Zacznijmy od anegdot. Sean Connery,

znakomity szkocki aktor, gdy dostał statu-

etkę za całokształt, podczas oskarowej gali

został zapytany: czym różnią się według

niego Stany Zjednoczone od Europy?

Odpowiedział, że rolls roycem. Otóż, gdy

jedzie się w USA tym pięknym samo-

chodem, Amerykanie, widząc go, my-

ślą:

„co jeszcze muszę zrobić, żeby zarobić

na ten samochód”.

Mieszkańcy Europy

natomiast myślą

„ile on musiał się nakraść,

żeby kupić takiego Rollsa”

.

Druga anegdota mówi o stadzie krów

w Stanach i w Polsce. Jeżeli Amerykanin

na sąsiedniej farmie dorobił się dużego

stada krów, to jego sąsiad modli się „Boże

spraw, żebymmógł sobie też tyle krów ku-

pić”. W Polsce w podobnej sytuacji sąsiad

modli się „Boże, spraw żeby te krowy mu

padły”.

I trzecia anegdota z moich prywatnych

wspomnień. Otóż podczas obchodzenia

pewnego rodzinnego jubileuszu, gdzie

oprócz przyjęcia było też nabożeństwo

w kościele, komentarz jednego z go-

ści był następujący „wszystko było su-

per, ale jubilat krzywo stał w kościele”.

Spróbujmy zadać sobie pytanie, czy „pol-

skie piekiełko”, czyli polska nienawiść

do sukcesu i chęć pogorszenia sytuacji

tych, którym jest lepiej, jest tylko pol-

ską cechą narodową? Otóż sądzę, także

na postawie moich pochodzących z za-

granicy obserwacji, że na pewno jesteśmy

w strefie medalowej, ale miejsce na po-

dium jest ciasne.

Jak to jest u nas? Ostatnie lata w naszym

pięknym kraju pogłębiają„polskie piekieł-

ko”, bowiem to, co zieje (nie pomyliłem

się – zieje) wokół nas, budzi wewnętrzny

opór. Wielu z nas ma pewność, że potra-

fiłoby zrobić coś lepiej niż inni i dlatego

uważa, że wyartykułowane anonimo-

wo np. w internecie: obmowa, oszczer-

stwo, kłamstwo, łajdactwo i średniactwo

są uzasadnione, bo mogą wpłynąć na roz-

wiązanie problemu. Opluwania dotyczą

zwłaszcza osób na świeczniku, a więc

także lekarzy. Znane jest przecież powie-

dzenie „pokaż lekarzu, co masz w garażu”.

W tym krótkim powiedzeniu nie istnieje

meritum, a więc wiedza i praca lekarza,

lecz tylko paskudny fakt, że jeździ lep-

szym samochodem.

Ci, którzy znają zagranicę i spotykają

się z polonusami, również sporo mówią

o polskim piekiełku. Polonusi podziele-

ni są na starych i nowych emigrantów,

na tych z „Solidarności” i na tych, co ucie-

kli z komuny, a istniejące wśród nich po-

działy uniemożliwiają działanie dla wspól-

nego dobra Polonii, zwiększając szanse

na nieliczenie się z opinią polskich emi-

grantów. Ba! W Anglii jednym z ostatnich

krzyków„mody podziałowej”, jest niechęć

tych, „którzy dobrze mówią po angielsku”

do tych, którzy„jeszcze nie mówią dobrze

po angielsku” i dopiero się go uczą. Taki

podział, oczywiście, uniemożliwia obu

grupom porozumiewanie się po polsku.

Czy jest szansa na zmianę polskiego pie-

kiełka? Nie! Można powiedzieć, że ono

było, jest i będzie.

Nie należy się tylko za bardzo tym przej-

mować. I co warto sobie uświadomić,

że nie jesteśmy w„piekiełku”jedyni, czego

dowodzi powstanie ponad 2000 Iat temu

w Rzymie powiedzenia

„homo homini

lupus est”

co znaczy po polsku „człowiek

człowiekowi wilkiem”.

prof. zw. dr hab. n. med. dr h. c.

Aleksander Sieroń

Niepubliczny Xmed w centrum dużego miasta. W poczekalni

do rejestracji od razu dobre wrażenie: widno i przestronnie, wy-

godne krzesła, za nowoczesnym kontuarem stale uśmiechnięte

panie w eleganckich uniformach. Wokół słychać „bardzo pro-

szę chwilkę poczekać, pani doktor zaraz zaprosi” i „będzie pan

uprzejmy tam podejść”. Ale oto rzuca się w oczy duży napis, pod-

wieszony pod sufitem: STREFA KLIENTA STRATEGICZNEGO – VIP.

Strefa materializuje się poniżej, w wydzielone samotne krzesło

i pusty stolik, więc nie wydaje się jakoś szczególnie atrakcyjna.

U nas, w strefie zwyczajnej, jest sympatyczniej, wymieniamy się

uwagami o objawach – jakie kto ma i co na to bierze.

– Skąd ta „strefa klienta”

– zastanawiają się pacjenci. –

Tu jest jed-

nak przychodnia?

–Może niezręcznie było imnapisać „strefa pacjenta VIP”?

– zgaduje

pani w wełnianym płaszczu.

– Jest coś takiego jak „strategiczny pacjent”? No nie ma

– potwier-

dza pan w garniturze.

– W bankach są takie strefy. I na lotniskach

– dorzuca młodzieniec

w czerwonej czapce.

– Ale ja z nich nie korzystam

– dodaje tonem

wskazującym, że z własnego wyboru.

POLSKIE (?) PIEKIEŁKO

Strefa lepszego pacjenta

W końcu wspólnie dochodzą do wniosku, że lepiej było jednak

napisać „strefa klienta strategicznego”, niż kłując w oczy innych:

„strefa lepszego pacjenta”. Nie byłabym taka pewna. Przecież

to sami lekarze protestują, gdy nazywa się ich „przedsiębiorca-

mi” i „menedżerami”? Czy duży napis „klient” w placówce ochro-

ny zdrowia to wobec tego dobry pomysł?

I tu, wraz z puentą, powinien się skończyć felieton. Ale ja prze-

cież od początku się domyślam, że ten napis prawdopodobnie

nie jest związany z kolejką do przyjęcia chorych, tylko zakupem

tzw. „Planów Opieki Medycznej”, czyli pakietów abonamento-

wych indywidualnych i dla grup pracowników. Można było do-

pisać tam„zakup pakietów”, albo nie sytuować tego miejsca tuż

obok tablicy z nazwiskami i specjalizacjami lekarzy. Można było,

gdyby słowo „klient” w przychodni kogoś raziło. Ale skoro „nie

ma sprawy”...

Siedzę w poczekalni, patrzę na „strefę klienta – VIP-a” i nie mogę

oprzeć się obawie, że któregoś dnia doczekam czasów, gdy reje-

stratorka zawoła:

– Następny klient, proszę!

Grażyna Ogrodowska