Background Image
Table of Contents Table of Contents
Previous Page  28 / 40 Next Page
Information
Show Menu
Previous Page 28 / 40 Next Page
Page Background

Pro Medico

listopad 2014

26

Dentystka pracująca w NZOZ-ie:

– W gabinecie stomatologicznym często mam do czynienia

z pacjentami wzburzonymi emocjonalnie. Podejrzewam, że

to strach potęguje w nich skrajne emocje, dlatego staram się

być wyrozumiała i cierpliwa. Miałam jednak przypadek, kie-

dy na umówioną ekstrakcję przyjechał pacjent, który chwilę

przed wejściem do gabinetu wypalił papierosa. Po przywita-

niu grzecznie poprosiłam, by umył zęby (zaoferowałam dar-

mową, jednorazową szczoteczkę z pastą), pouczyłam też, że

palenie źle wpływa na gojenie się rany i że nie powinien był

palić, ani przed, ani po zabiegu. Moje słowa wzbudziły gniew,

nie obeszło się bez wulgaryzmów pod moim adresem, pa-

cjent splunął na podłogę w gabinecie i z hukiem trzaskając

drzwiami, opuścił pomieszczenie. Czułam się totalnie bez-

radna. Przyznam, że nie wiem, czy jeszcze kiedyś pozwolę

sobie na zwrócenie uwagi…Może lepiej było nie reagować.

Lekarz ginekolog:

– Po całonocnym dyżurze w szpitalu zgodziłem się przy-

jąć jeszcze kilka pacjentek w poradni. Po konsultacji jednej

z nich wypisałem druk ZLA, na którym błędnie (pewnie przez

zmęczenie) wpisałem datę końca obowiązywania zwolnie-

nia. Nieświadomy pomyłki poprosiłem pacjentkę, by spraw-

dziła poprawność danych – potwierdziła. Po blisko dwóch

godzinach do gabinetu zapukał rozwścieczony mąż tej pa-

cjentki i w bardzo niewybrednych słowach skomentował

moją pomyłkę oraz swoją konieczność ponownego przyjaz-

du do poradni. Byłem zaskoczony drastycznym przebiegiem

rozmowy, przyznam – sam podniosłem ton głosu, wstałem

z krzesła i kazałem mu wyjść, w odpowiedzi usłyszałem in-

wektywy, z kitla zerwano mój imienny identyfikator i powie-

dziano, „gdzie mogę go sobie włożyć”. Potem usłyszałem już

tylko trzask drzwi. Nie zdałem sprawy swoim przełożonym,

uznałem, że szkoda zachodu. Może to mój błąd.

Kierowniczka NZOZ:

– Kilka razy wzywaliśmy Policję. Raz był to pacjent, jak się oka-

zało, niezrównoważony psychicznie, innym razem pod wpły-

wem alkoholu. To były typowe agresje, z waleniem w biurko,

przewróceniem lampy itd. Częściej spotykamy się ze słowny-

mi awanturami, obrażaniem personelu, krzykiem i wyzwiska-

mi. Trudno za agresję uznać jadowite i złośliwe uwagi, ale te

są najczęstsze i bolą równie mocno.

Not. Aleksandra Wiśniowska, Grażyna Ogrodowska

Lekarz do bicia?

uwaga: agresja

Nie wiem czy Donald Tusk wzorował się na tej postaci, zapowia-

dając swego czasu konsekwencje wobec lekarzy, którzy będą

„utrudniali życie pacjentom”. Podobnie jak wcześniej Ludwik

Dorn, który chciał nas „brać w kamasze”. Nie byłoby to aż tak zło-

wieszczo sarkastyczne, gdyby nie fakt, że królem jest pacjent, nie

medyk. To pacjenta będą – w najlepszym wypadku – bolały pię-

ty po takiej lekcji gospodarności, jaką chce nas uraczyć dowolny

reformator służby zdrowia, przelewający z pustego w próżne…

PORADYWYSOKIEJ KOMPETENCJI

Szukanie oszczędności to limitowanie ilości zakontraktowanych

porad. Nie oszukujmy się: wielu specjalistów chętnie podjęłoby

się otworzyć szerzej drzwi gabinetów, mając zagwarantowane

godziwe wynagrodzenie. Nie uciekam przy tym od pytania czy

więcej rzeczywiście znaczyłoby lepiej? Albo sensowniej? Pamię-

tajmy jednak – w wolnej gospodarce, opartej o zdrową ekono-

mię, to popyt i podaż regulują rynek. Gospodarowanie pieniędz-

mi w publicznej służbie zdrowia w oczywisty sposób nie jest

„wolne”… Zaś dysproporcja między popytem a ofertą aż nadto

rzuca się w oczy. Skoro wypłynął temat realnego zapotrzebowa-

nia na porady wysokiej kompetencji, zastanówmy się: czy lekarz

pierwszego kontaktu w wielu przypadkach nie mógłby odciążyć

wąsko wyspecjalizowanych kolegów? Oczywiście tak. Ale wyma-

ga to spełnienia szeregu warunków! Po pierwsze, taki „frontowy

Z punktu widzenia lekarza pierwszego kontaktu

Coś więcej, niż pociąg do kolejek

(…) Czy pamiętacie Państwo starą anegdotę o przykrótkiej kołdrze? Kiedy pew-

nemu legendarnemu władcy marzły nogi lub głowa – w zależności od tego, jak

naciągał przykrycie – Hodża Nasreddin, nadworny mędrzec, uderzył w stosownej

chwili bambusem po nogach króla…

echa publikacji

Rękoczyny, agresywne gesty, a może„tylko”niewybredne słownictwo?W gabinetach lekarskich nierzadko rozgrywają się

sceny rodemz filmu grozy. Jakie doświadczeniamają śląscy lekarze stykający się z pacjentem tracącymnad sobą kontrolę?