Trwa deprecjacja pracowników wymia-
ru sprawiedliwości. „Inna kasta” to najła-
godniejsze określenie. Różne publikatory
od prawa do lewa licytują się w „dokła-
daniu” wymiarowi poprzez różne hasła –
przez grzeczność i, aby nie robić nikomu
reklamy, pominę je. Niestety problem
przenosi się do sądów – ludzie pisma
piszą, zawierają one często wtręty wzoro-
wane na tym, co piszą publikatory. Na roz-
prawach widoczny jest brak szacunku dla
sądów.
A to wszystko, niestety, przenosi się także
na biegłych sądowych, którzy niektórym
jawią się jako przedstawiciele owej„kasty”,
z którą należy „walczyć”. Opinie biegłych
są niejednokrotnie negowane nie z przy-
czyn merytorycznych. Osoby będące
pełnomocnikami stron (a strony także)
czasem zwyczajnie kłamią (co określa się
eufemistycznym określeniem „mijają się
z prawdą”), chcąc wykazać braki w opi-
niach itp. – a w przypadku skargi biegłego,
pada odpowiedź (korporacji zawodowej),
że skoro sąd nie zwrócił na problem uwa-
gi, to on jakby nie istnieje.
To wszystko przekłada się, niestety, na licz-
bę biegłych sądowych lekarzy – lekarze
biegli i kandydaci na biegłych zastana-
wiają się, czy „nie wychodzić z interesu”
(biegli) albo czy „nie wchodzić do intere-
su” (kandydaci). Jednocześnie odbywają
się szkolenia dla kandydatów na biegłych
i biegłych sądowych organizowane przez
Okręgowe Izby Lekarskie, a zapoczątko-
wane przez Śląską Izbę Lekarską – i pro-
wadzone w innych Izbach (na przykład
w Gdańsku). W naszej Izbie przeszkolono
przeszło 100 lekarzy, trwa kolejna edycja.
A problem narasta. W wielu sądach okrę-
gowych brakuje biegłych stosownych
specjalności – czy to kardiologów, czy
z zakresu medycyny pracy, czy nawet pul-
monologów – o„rzadkich specjalnościach”
nie wspominając (np. neurolog dziecięcy,
urolog dziecięcy, psychiatra dziecięcy, czy
na przykład ortodonta – w tym miejscu,
jeżeli nie wymieniłem jakiejś specjaliza-
cji – przepraszam – ale trzeba by chyba
wymienić 2/3 wszystkich specjalizacji).
Nie są to czcze słowa – wystarczy przejrzeć
lekarz biegły sądowy
21
Pro Medico
postscriptum
•
wrzesień 2017
PONOWNIE O BIEGŁYCH
Doszło do zmian w ustawie o ustroju sądów powszechnych – z tego dla biegłych
nie wynika faktycznie nic. Trwają „ustalenia” na temat kształtu ustawy o KRS
i Sądzie Najwyższym – nie ma tam niczego na temat biegłych. Miała być uchwa-
lona ustawa o biegłych – tekst propozycji procedowanej w poprzednim Parlamen-
cie był oprotestowany przez wszystkich – a obecnie miały się toczyć (i toczyły)
stosowne prace – i nadal nic z tego. Należy sobie więc zadać pytanie: skoro tak
właśnie jest, to czy, faktycznie, taka ustawa jest biegłym potrzebna?
listy biegłych zamieszczane na stronach
sądów okręgowych.
Niestety, sądy nie rozpieszczają biegłych
– nie należą do rzadkości zlecenia o tre-
ści
„zleca się wydanie opinii w sprawie...
z odpowiedzią na pytania... w ciągu 30 dni
pod rygorem nałożenia kary grzywny”.
Ja na takie zlecenia nie reaguję – po pro-
stu odsyłam akta. Ale koledzy reagują
czasem gwałtownie, rezygnując z wpi-
su na listy biegłych. Innym problemem
są postanowienia sądów o obniżeniu
wynagrodzenia lub wskazywanie, że zda-
niem sądu nie zachodzi przesłanka„skom-
plikowanej sprawy” – a w uzasadnieniu
pisze się, że „inni biegli nie zgłaszali takie-
go problemu”. Pozostaje wtedy odwo-
łanie – ja to robię, ale wielu kolegów już
nie – po prostu rezygnują z bycia biegły-
mi. Jeszcze jedną sprawą jest to, że jeżeli
piszemy opinię w sprawie odwoławczej,
to, zgodnie z obowiązującym prawem,
nie mamy prawa odwoływać się od obni-
żonego postanowienia o wynagrodzeniu,
pomimo że my wydajemy opinię pierwszy
raz – czyli faktycznie biegły staje się oby-
watelem drugiej kategorii, któremu nie
przysługuje prawo do odwołania. Czasem
w uzasadnieniach o obniżeniu wynagro-
dzenia spotyka się sformułowania typu
„zasięgnięcie opinii biegłego odpowied-
niej specjalności nie jest problemem –
wystarczy poszukać w internecie”. Pozwo-
lę sobie tego nie komentować...
Kolejnym pytaniem jest, czy regulacja
ustawowa problematyki biegłych sądo-
wych da cokolwiek? Podobno tak – pod-
niesie prestiż (?) i pozwoli uregulować
nieuregulowane problemy. Z moje-
go doświadczenia wynika, że nie jest
to do końca prawdziwe twierdzenie. Jeżeli
bowiem wziąć pod uwagę zapisy ustawy
o lekarzu sądowym, to z uwagi na takie
a nie inne zapisy ustawowe, lekarz sądowy
jest przysłowiowym „chłopcem do bicia
bez faktycznego prawa do obrony” – usta-
wa obowiązuje od wielu lat i, niestety, nie
udało się jej znowelizować – zapewne
wobec braku zainteresowania ustawo-
dawców. Stąd zapewne mała liczba leka-
rzy sądowych – nawiasem malejąca.
A co będzie, jeżeli biegli będą odmawiać
wydawania opinii w sprawach innych
sądów, w których nie są wpisani na listę
prezesa – do czego mają prawo – w spra-
wach prowadzonych przez konkret-
nych sędziów? I co będzie, jeżeli biegli
będą oświadczali, że pozostają w sporze
(są obrażeni) z konkretnym adwokatem
i radcą prawnym – i nie sporządzą opinii
w sprawie, bowiem może być ona subiek-
tywna z uwagi na osobę pełnomocnika?
Nie jest to usprawiedliwienie odmowy
wydania opinii, ale nie znam sądu, któ-
ry, pomimo takiej uwagi, zleci biegłemu
wydanie opinii. Jeden ze znamienitych
przedstawicieli zawodu prawniczego
zadał pytanie:„co ma uczynić bogu ducha
winien obywatel?” (z ostrożności biegły
także posiada prawa obywatelskie). Nale-
ży wskazać: powinien zmienić pełnomoc-
nika, czyli adwokata lub radcę prawnego.
Podsumowując jednak problem, należy
zadać pytanie: do czego to prowadzi?
Kolejną sprawą, na którą zwraca się
uwagę, jest przewlekłość postępowań.
Wybrałem kilka istotnych problemów.
I tu czasem, z pewną dozą nieśmiałości,
jako przyczynę wskazuje się długi czas
oczekiwania na opinie biegłych. Takie
twierdzenie wydaje się być szukaniem
chłopca do bicia. 27 marca 2017 r. w War-
szawie odbyło się seminarium naukowe
„Biegły w postępowaniu sądowym. Kom-
pleksowy obraz systemu w świetle badań
aktowych, ankietowych, statystycznych
i ekonomicznych”,
zorganizowane przez
Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Poda-
no wtedy m.in. rozważania o roli biegłych
w powstawaniu przewlekłości postępo-
wań sądowych. Wskazano, że w przypad-
ku spraw cywilnych, karnych i gospodar-
czych (w tych ostatnich z reguły biegli
lekarze nie opiniują), rozpoznawanych
w sądach rejonowych, na sto załatwio-
nych spraw przypada jedynie kilkanaście
opinii – zatem ewentualna przewlekłość
w pozostałych sprawach nie może być
z nimi związana. A i na te kilkanaście
spraw nie we wszystkich przypadkach
winą za przewlekłość da się obciążyć bie-
głych. Na podstawie danych z badania
aktowego porównano czas, jaki upływa
ciąg dalszy na str. 22




