Pro Medico
•
luty 2015
16
zaufanie społeczne
Po raz pierwszy nazwa„czwarta władza" zo-
stała „konsekrowana” w czasach napoleoń-
skich i od tego czasu, czyli od ponad dwu-
stu lat, przypisana jest do dziennikarskiego
grona. Jak silna jest„czwarta władza”? Otóż
ogromnie! Choćby dlatego, że do niej nale-
ży, mniej czy bardziej prawdziwe, kreowa-
nie rzeczywistości, a także ogląd i pogląd na
historię. Dziennikarstwo to bardzo trudny
zawód. Dziennikarze należą do grupy zawo-
dowej nielubianej, a nawet czasem bardziej
niż nielubianej, ale także do pożądanej,
a nawet mocno pożądanej właśnie dlatego,
że mają przełożenie na tworzenie rzeczywi-
stości, a nawet faktów z faktów. Dziennika-
rzy często dzieli się dość płynnie na różne
grupy: politycznych, śledczych, tematycz-
nych, felietonistów, a także dziennikarzy
branżowych, do których należy zaliczyć pi-
szących medyków i piszących o medycynie.
Piszący o medycynie nie mają łatwego za-
dania. Sądzę, że wynika to z barier istnieją-
cychmiędzy trzema grupami: lekarzy piszą-
cych, zawodowych dziennikarzy piszących
i społeczeństwa czytającego o medycynie.
o zawodzie lekarza) odwołuje się do niego.
W związku z tymwykracza poza granice zo-
bowiązania wyłącznie etyczno-moralnego.
Nad czym tu debatować?
– Powróćmy jeszcze do kwestii zaufania.
W tym kontekście najczęściej porusza
się temat otoczenia administracyjno-
prawnego wokół zawodu lekarza. Biu-
rokracja, komputeryzacja, nowoczesne
technologie stawiają rozum ponad
wrażliwością i empatią. Zgodzi się Pan
z tak postawioną tezą?
– Profesor Józef Bańka, czołowy polski filo-
zof, zajmujący się między innymi wpływem
procesu technicyzacji na człowieka, już
w 1981 roku stwierdził, że: „(…) skoro bu-
dujemy wieżowce, to projektować należy
coraz lepsze windy”. Chodzi o to, że ludz-
kość musi liczyć się z tym, że z jednej strony
myśl techniczna jest katalizatorem postę-
pu, z drugiej zaś strony musi wiedzieć, że
skutki własnych wynalazków może odczuć
również na sobie. Bańka stwierdził rów-
nież, że: „człowiek występuje wobec tech-
niki dwojako: raz jako twórca i sprawca
postępu, innym razem jako ofiara owych
niekontrolowanych i przez samego siebie
nieprzewidzianych oddziaływań”. Zdolność
adaptacyjna człowieka do produktów pro-
cesu technicyzacji jest jednym z najbardziej
istotnych problemów związanych z tym
procesem. Konsekwencją procesu techni-
cyzacji są skutki społeczne, często nieko-
rzystne dla człowieka, ponieważ procesy te
nie zawsze „żyją” w zgodzie z człowiekiem
i na tej płaszczyźnie często dochodzi do sy-
tuacji konfliktowych. Problemy, o których
tu mowa, dotyczą również lekarzy.
– Tymczasem oczekiwania społeczne
wobec zawodów zaufania publicznego
są coraz wyższe. Zawód lekarza – bo
o nim mówimy – wysoko ustawia po-
przeczkę, może za wysoko? Może za
często zapominamy, że lekarz to także
człowiek?
– Zawód lekarza to elitarne zajęcie i trze-
ba je wykonywać w należyty sposób. Do
właściwego wykonywania zawodu lekarza
należy wyróżniać się odpowiednimi cecha-
mi charakteru, do których można zaliczyć
m.in.: altruizm, obowiązkowość, uczciwość,
współczucie, tolerancję, czy szeroko rozu-
miane poszanowanie dla drugiego czło-
wieka. W stosunku do osób, które cechują
się wymienionymi walorami nie ma mowy
o żadnej „poprzeczce”. Ustawianie jakiej-
kolwiek może być równoznaczne z wymu-
szaniem właściwego podejścia lekarza do
pacjenta i narzucaniemwłaściwych postaw
moralnych, które powinny wynikać z cha-
rakteru lekarza i właściwie ukształtowane-
go sumienia.
Oczywiście, że nie wolno zapominać, że le-
karz to także człowiek, ale należy mieć na
uwadze fakt, że nie jest mechanikiem ciała
ludzkiego. Decyduje o zdrowiu i życiu czło-
wieka. Jeżeli kandydat na lekarza czuje, że
się nie nadaje, że nie podoła ciężkiej pracy
– powinien zrezygnować. Najlepiej jeszcze
przed rozpoczęciem studiów.
– Na koniec rozmowy odwróćmy temat.
Zaufanie pacjentów do lekarzy w Polsce
oscyluje na rekordowo niskimpoziomie,
a co z zaufaniem lekarzy do pacjentów?
– Myślę, że jest podobnie. Proszę zobaczyć,
co dzieje się na portalach internetowych,
gdzie bezkarnie lekarze, znakomici specja-
liści są dosłownie opluwani i znieważani
przez swoich pacjentów. Sypią się obelgi,
krytyka diagnostyki, terapii, kosztów. Każ-
dy może napisać, co zechce. W ostatnich
czasach te sprawy zostały uporządkowa-
ne w sposób prawny, ale „stare” wpisy po-
zostały. Portale mogą, na życzenie osoby
poszkodowanej, użyczyć danych osoby
obrażającej, ale często unikają tego. Na za-
ufanie zatemnależy zasłużyć. Pacjent, który
potrafi to zrobić, może liczyć na dobry kon-
takt z lekarzem, a co się z tym wiąże – na
właściwą diagnozę i skuteczną terapię.
Pierwsza grupa, a więc lekarze piszący
o problemach medycznych, przypomina-
ją czasem proboszcza w kościele, który do
nielicznej grupki wiernych mówi, że jest źle,
bo tak mało ludzi chodzi do kościoła. Druga
grupa, zawodowcy piszący o medycynie,
znają podstawową zasadę dziennikarstwa,
że jest mniej ciekawym zdarzenie opisujące
pogryzienie dziecka przez psa niż pogryzie-
nie psa przez dziecko.
Koledzy szukają więc tzw. tematów me-
dialnych, dramatycznych i w konsekwencji
chętnie czytanych przez ludzi oczekują-
cych ataku na całą medycynę, a zwłaszcza
ludzi medycyny: lekarzy, pielęgniarki, fizjo-
terapeutów czy salowe. O odbiorcach tej
tematyki można powiedzieć, używając ter-
minologii medycznej, że nie wystarcza już
płynąca z artykułu krew żylna, ale pulsować
musi krew tętnicza. Trzecią i najważniejszą
grupą jest społeczeństwo. Społeczeństwo
ludzi zdrowych i chorych. Społeczeństwo,
które wiedzę na temat medycyny czer-
pie właśnie z czwartej władzy i to właśnie
„czwarta władza” umożliwia tworzenie
dalszych zdarzeń, bytów prawdziwych
i nieprawdziwych. Czy na „czwartą władzę”
można się obrazić? Otóż twierdzę, że ochro-
na zdrowia nie może obrażać się na to, co
o nas piszą. Trudno dziwić się pacjentom
szukającym negatywnych artykułów o me-
dycynie, ponieważ z przyczyn niezależnych
od jakości opieki lekarskiej w kraju czy poza
nim, niektórzy z nich nie mogą odejść od
nas zdrowi, bo medycyna nie ma boskich
możliwości. Informacja dla pacjenta i jego
rodziny, która o tym mówi, stymuluje do-
skonale znany w psychologii chronolo-
giczny ciąg reakcji na zdarzenie niedobre
i niepożądane: 1. kto winien, 2. co jeszcze
można zrobić, 3. akceptacja. Oczywiście
oczy i pióra „czwartej władzy” skierowane
są przede wszystkim na punkt pierwszy
i musimy to w naszym medycznym świecie
zrozumieć.
Prof. zw. dr hab. n. med. dr h. c.
Aleksander Sieroń
To na lekarzy spada główna doza
niezadowolenia społecznego
felieton
„CZWARTA WŁADZA”
ciąg dalszy ze str. 15




