Pro Medico
•
marzec 2017
22
towarzystwa medyczne
Dzwonią lub odwiedzają nas osobiście.
Informują, że mają i chętnie zdeponowa-
liby lub przynoszą ze sobą trochę niepew-
ni, że „zawracają głowę”, bo może to nie-
ważne i bez znaczenia. Starsi – na ogół
– członkowie i członkinie Śląskiej Izby
Lekarskiej coraz chętniej przekazują nam
historyczne dokumenty, publikacje, listy
i wspomnienia będące śladem działalno-
ści ich mistrzów i nauczycieli. Dokumenty
dotychczas lądowały na półkach, zaopa-
trzone w biurowe segregatory, czasem
opisane, a czasem nie, czekające na jakieś
jutro.
Tym jutrem historycznych dokumentów
będzie się zajmował powołany jesienią
zeszłego roku Ośrodek Dokumentacji
Historycznej ŚIL. Idea dbałości o archiwa-
lia dokumentujące historię lekarzy i medy-
cyny na Śląsku spotkała się z zaintereso-
waniem nie tylko lekarskiego środowiska.
Pracami Ośrodka kieruje przewodniczący
i inicjator projektu – dr
Jacek Kozakie-
wicz
, prezes ORL w Katowicach. W skład
Rady ponadto weszli: prof. dr hab.
Zyg-
munt Woźniczka
, dr
Stanisław Mysiak
,
dr
Karol Makles
, dr n. med.
Zygfryd
Wawrzynek
, prof. dr hab. n. med.
Andrzej
Kierzek
, dr n. med.
Krzysztof Brożek
,
dr n. med.
Jerzy Dosiak
, dr n. med.
Jan
Rauch
, dr n. med.
Krzysztof Siemiano-
wicz
, dr n. med.
Mieczysław Dziedzic
,
dr n. med.
Zygmunt Szwed
, prof. dr hab.
n. med.
Stefan Pojda
, dr n. med.
Emilian
Kocot
. Ośrodek ma swój regulamin, spre-
cyzowaną misję, a nawet miejsce w zmo-
dernizowanym archiwum na –2 pozio-
mie Domu Lekarza. To nad czym pracuje,
to wzbogacenie zbiorów gromadzonych
archiwaliów.
CZEGO SZUKAMY?
Podczas uroczystej inauguracji prac Rady
ODH ŚIL w styczniu tego roku, sprecyzo-
wano krąg historycznych zainteresowań,
które będą się koncentrować głównie
wokół materiałów piśmienniczych: ręko-
pisów, druków, czasopism i wydawnictw
książkowych; niepiśmienniczych tj. foto-
grafii, map, planów, dzieł sztuki; audial-
nych, jak taśmy, płyty dźwiękowe oraz
audiowizualnych np. filmów. Członkowie
Rady Programowej ODH ŚIL są zaintere-
sowani pozyskiwaniem i gromadzeniem
archiwaliów pierwotnych – w formie, jaką
nadał im twórca; wtórnych – dokładnie
odwzorowanych (duplikatów, odpisów
i kopii) oraz tzw. pochodnych (zawierają-
cych informacje o dokumencie pierwot-
nym i jego zawartości). Dokumenty moż-
z życia codziennego. Na przykład w Euro-
pie kolacje jada się różne i o różnych
porach. Więc kiedy i jak zjemy ją z kole-
gami lekarzami na zorganizowanym
przez nas spotkaniu? Na ciepło i sporą
o 22.00 jak w Hiszpanii, czy wystarczą
kanapki i herbata o 18.00, jak w Wied-
niu? I czy zostajemy przy stole dość
długo, jak we Francji, czy ryzykujemy
posądzenie o brak dobrych manier i skra-
camy ją do szybszego zimnego posiłku,
by przejść dalej do ciekawszych zajęć?
To taki rebus, czasem zaskakujący!
To brzmi bardzo przyjemnie, ale
w życiu nigdy nie jest tak, że wszystko
jest miłe...
To uniwersalna prawda. Zdarzają się sytu-
acje, gdy trzeba być asertywnym, acz-
kolwiek nieasertywni w towarzystwach
naukowych też się mają bardzo dobrze.
Z założenia bowiem w tych organiza-
cjach wszyscy współpracują, ponieważ
chcą to robić. Plasują się w grupach
– komitetach, grupach roboczych czy
zadaniowych, bo chcą brać udział w okre-
ślonych pracach w konkretnych ramach
(np. edukacji czy profilaktyce), bo ich
to ciekawi, bo potrafili nawiązać nić sym-
patii z pozostałymi członkami tej grupy
i najprawdopodobniej z jej liderem. Ten
lider jest zazwyczaj komunikatywnym
i przyjemnym człowiekiem, a jego głów-
ną kompetencją jest, oprócz kompeten-
cji merytorycznej oczywiście, sprawność
w organizacji, efektywność i co najmniej
sympatyczny sposób bycia. Ta funkcja
wymaga też niezłych umiejętności dyplo-
matycznych. Nikt nie lubi przecież praco-
wać dobrowolnie i za darmo z niemiłymi
Europejskie towarzystwa medyczne
ciąg dalszy ze str. 21
lub niegrzecznymi ludźmi, prawda? Takie
osoby najczęściej nie są szefami zespołów,
a jeśli tak się zdarzy, to zazwyczaj ich kan-
dydatura do pracy w danej roli nie będzie
ponownie
rozważona.
Towarzystwa
europejskie to bardzo demokratyczne
organizacje. Interesy własne rozgrywane
są zazwyczaj na bardzo wysokich stano-
wiskach, ale to już zupełnie inna historia.
To wszystko brzmi ciekawie, lecz wyda-
je się takie odległe w rzeczywistości,
w której brakuje nam na wszystko cza-
su. Dlaczego właściwie lekarz miałby
chcieć się do takiego towarzystwa zapi-
sać? Czy są z tego jakieś korzyści?
No pewnie! Ale wszystko zależy od tego,
czego pragniemy i poszukujemy, i to nie
tylko w życiu zawodowym, lecz także dla
siebie, dla swojego rozwoju i satysfak-
cji. Na każdym etapie życia potrzebuje-
my innych wyzwań i innych sposobów
wytchnienia i regeneracji sił, także intelek-
tualnych. Może też trochę przyjemności?
Niewiele w życiu lekarza jest na nie czasu,
więc dlaczego nie połączyć przyjemnego
z pożytecznym? Możemy angażować się
w różne aktywności w ramach europej-
skich towarzystw medycznych i nauko-
wych, na przykład brać udział w różnych
projektach międzynarodowych, bo praca
w grupie roboczej pracującej nad zdefi-
niowaniem nowych wytycznych taką jest.
Można też organizować międzynarodowe
spotkania naukowe lub/i poświęconej
naszej, czasem bardzo wąskiej, dziedzi-
nie. Budować swój network, czyli sieć
kontaktów zawodowych, które są bardzo
przydatne w karierze i dają duże poczucie
zawodowej pewności siebie. Na przykład
można być stomatologiem w małej miej-
scowości i brać udział w pracach euro-
pejskiej grupy roboczej pracującej nad
rekomendacjami dotyczącymi profilak-
tyki określonego schorzenia dla Komisji
Europejskiej. Czasem takie dokumenty
fachowe stają się podstawą do prac legi-
slacyjnych na poziomie kraju bądź całej
Europy! Całkiem spora satysfakcja, praw-
da? I można to robić nawet mając ogra-
niczone możliwości podróżowania, małe
dzieci lub wymagających przełożonych
w pracy. Przede wszystkim jednak współ-
praca taka bardzo poszerza horyzonty.
Daje możliwość oderwania się od ruty-
nowej rzeczywistości, która – choć często
satysfakcjonująca – po wielu latach może
nużyć. Nawet krótka podróż i efektywne,
pracowite spotkanie z kolegami w innym
miejscu i w innej rzeczywistości wyciąga
nas z naszego ułożonego życia i pozwa-
la na nie spojrzeć z pewnej perspektywy.
Rozmawiając z naszymi kolegami – leka-
rzami, jak my – lecz pochodzącymi skąd-
inąd, dostrzegamy często, jak wiele jednak
mamy wspólnego, pomimo takiej czy
innej sytuacji w naszym systemie opieki
zdrowotnej. Łapiemy dystans. Motywu-
jemy się do działania. Mimo zmęczenia
fizycznego, wracamy z nową, inną ener-
gią, która wystarczy nam na jakiś czas.
Warto zrobić coś dla siebie, jest to na pew-
no jeden ze skutecznych sposobów wal-
ki ze stresem i wypaleniem zawodowym.
Zachęcam wszystkich do wizyty na stro-
nach internetowych europejskich towa-
rzystw i stowarzyszeń – to pierwszy krok,
pierwsze spotkanie i pierwsza podróż,
choć jeszcze wirtualna.
JoannaOrtoli
historia medycyny
Historyczne dokumenty w ŚIL




