21
towarzystwa medyczne
wiście komunikatywna, czyli wystarcza-
jąca, znajomość języka angielskiego. Pro-
blem językowy w amerykańskich towa-
rzystwach w ogóle nie istnieje, natomiast
w Europie po angielsku mówi się z tylo-
ma akcentami, że perfekcja w wymowie
czy płynności wypowiedzi jest sprawą
naprawdę drugorzędną. Kluczowa będzie
za to nasza wiarygodność i dotrzymywa-
nie terminów.
Załóżmy, że chciałabym się do które-
goś z europejskich towarzystw nauko-
wych zapisać. Co powinnam zrobić?
Na pewno najpierw dokładnie poznać
te towarzystwa, które mogłyby nas inte-
resować. Celowo użyłam liczby mnogiej.
Towarzystw jest bardzo wiele. Dla specjal-
ności takich jak pulmonologia czy kardio-
logia, znam jedno towarzystwo główne,
ale ono też zrzesza stowarzyszenia dedy-
kowane podspecjalnościom. Ale już dla
onkologów tych towarzystw jest więcej,
w zależności od podspecjalności, którą
mogą reprezentować.
Na szczęście internet umożliwia nam
szybkie i bardzo dokładne rozpoznanie
stanu rzeczy. Strony internetowe towa-
rzystw są kopalnią informacji na temat
struktury, sposobu pracy i organizacji
towarzystwa, jego aktywności naukowej
i dydaktycznej, jego wielkości i kierunków
rozwoju. Szukamy nie tylko informacji
o tym, co nas w danej chwili interesuje,
czyli, na przykład, co w danym towarzy-
stwie się dzieje związanego z astmą, lecz
sprawdzamy też, czym to wybrane towa-
rzystwo zajmuje się w szerokim tego sło-
wa znaczeniu. Bo na przykład może się
okazać, że oprócz badań i wytycznych
dotyczących diagnostyki i/lub leczenia
astmy, jest też grupa pracująca nad poli-
tyką europejską w zakresie profilaktyki
lub możemy znaleźć grupę roboczą, która
pomaga młodym specjalistom w zorgani-
zowaniu kilkumiesięcznego stażu zawo-
dowego na wysoko wyspecjalizowanych
oddziałach i to w szpitalach znanych
z doświadczenia w leczeniu określonych
chorób płuc. I tego wszystkiego możemy
się dowiedzieć nie wstając z własnego
fotela – przepraszam– zza biurka. Cóżwię-
cej – możemy się na przykład dowiedzieć,
iż oprócz znanego nam już towarzystwa,
istnieją jeszcze innemiędzynarodowe sto-
warzyszenia (Associations), towarzystwa
(Societies) lub struktury (Boards, Coun-
cils), które działają w ramach tego, co nas
zawodowo interesuje i że można do nich
po prostu dołączyć wprost lub zostać
zarekomendowanym, lecz pierwszym
krokiem będzie znajomość takiej orga-
nizacji. Albo odkryjemy jakąś nową dzie-
dzinę lub aspekt znanego nam problemu,
która nas co najmniej bardzo zainteresuje
lub nawet zafascynuje. Bo my o niej nic
nie wiedzieliśmy, a tu okazuje się, że ktoś
już nad tym pracuje. I może przydałby im
się jeszcze ktoś, bo pracy zawsze jest wię-
cej niż ludzi.
I można się tak po prostu zapisać
i współpracować?
To zależy od towarzystwa, ale procedury
zapisów są zazwyczaj proste. Może się jed-
nak okazać, że będąc członkiem towarzy-
stwa polskiego, jesteśmy też automatycz-
nie członkiem towarzystwa europejskie-
go. Do tego, by współpracować w ramach
towarzystwa europejskiego, wystarczy tak
naprawdę wola, trochę determinacji, chęć
i możliwość poświęcenia własnego czasu,
którego nie mamy wiele. Warunkiem
sine
qua non
, oprócz kompetencji czysto mery-
torycznych, jest sprawność językowa, przy
czym naprawdę średni poziom konwer-
sacyjny języka angielskiego wystarczy,
zakładając, że jest się w miarę biegłym
w czytaniu literatury fachowej, czyli publi-
kacji z własnej specjalności. A to akurat
zależy tylko od nas. Powiem wprost –
poziom językowy nigdy nie powinien być
barierą. Trudniej – ale tylko trochę – może
być w praktyce z umiejętnościami komu-
nikacji interpersonalnej, bo jednak sposób
bycia i szybkie dostosowanie się do obo-
wiązujących w danej organizacji reguł gry,
współpracy i zachowania bardzo ułatwiają
pełną akceptację przez grupę, do której
dołączamy. Te umiejętności, posiadane już
w jakimś stopniu przez wszystkich lekarzy,
można ćwiczyć. Są kursy, książki, są mate-
riały edukacyjne w sieci dostępne w wielu
językach. Można też po prostu nauczyć
się technik usprawniających komunika-
cję, czyli określonych zachowań i reakcji
właściwych w danych okolicznościach,
czasie i miejscu. Komunikacja to pewien
proces zachodzący zawsze wtedy, gdy
chcemy komuś jakąś informację prze-
kazać. W europejskich towarzystwach
medycznych i naukowych każdy upra-
wia też komunikację międzykulturową,
na przykład na spotkaniach roboczych czy
na kongresach.
Chce Pani powiedzieć, że siedząc na kil-
kugodzinnym spotkaniu w centrum kon-
gresowym na lotnisku możemy uprawiać
komunikacjęmiędzykulturową?
Oczywiście! Jest to bardzo ciekawy i sym-
patyczny aspekt pracy w międzynarodo-
wych organizacjach, którego pomijanie
może nam nastręczyć trochę kłopotu
lub nieporozumień. W ogóle skutecz-
ne komunikowanie się jest zazwyczaj
wyzwaniem w nowym środowisku,
musimy to środowisko najpierw poznać.
Współpraca z kolegami mieszkającymi
i pracującymi w innych krajach jest sza-
lenie ciekawa. O ile mamy w Europie
w miarę jednolite rozumienie obowiąz-
kowości, odpowiedzialności lekarskiej,
szacunku do pacjenta i lekarzy, o tyle ich
wyrażanie będzie się już różniło, z grub-
sza rzecz biorąc, w zależności od kraju,
a nawet regionu. Na przykład paternali-
styczne podejście do pacjenta w krajach
południa Europy może być normą, ale
nie ma go praktycznie wcale w krajach
skandynawskich. Albo kwestia hierarchii
w pracy lekarza i delegowania pracy:
w krajach anglosaskich stosunki są bar-
dziej „poziome”, to znaczy hierarchia jest
słabo zaznaczona i raczej nie wpływa
na sposób komunikowania się lekarzy
i personelu medycznego w codziennej
pracy, automatycznie wszyscy są na „ty”
ze względów językowych. Natomiast
„na kontynencie” (jak to zgrabnie ujmują
Brytyjczycy) hierarchia w podejmowaniu
decyzji, w delegowaniu pracy i tytułowa-
niu się wzajemnym, jest silnie zaznaczona.
Czasami wręcz obowiązująca i wymagana.
Poza tym zdarzają się zabawne sytuacje
Reklama
ciąg dalszy na str. 22
Do tego, by współpracować w ramach
towarzystwa europejskiego wystarczy
tak naprawdę wola, trochę determinacji,
chęć i możliwość poświęcenia własnego
czasu, którego nie mamy wiele.




