1
Pro Medico
•
luty 2015
W
numerze:
Z mojego punktu widzenia1
Od redakcji2
Z działań samorządu3-5
Pakiet onkologiczny3
Oświadczenie prezesa ORL w sprawie pakietu onkologicznego3
Uchwała ORL w sprawie zasiłku z tytułu urodzenia dziecka5
Komunikat skarbnika ŚIL w sprawie składek5
Apel ORL w Katowicach do Prezesa Rady Ministrów5
Lekarze o pakiecie – sonda6
Nowispecjaliściwśródlekarzyilekarzydentystówwsesjiwiosennej20147-10
Prawo medyczne11
Leczenie bólu12-13
Uwaga, depresja14
Zaufanie społeczne. Rozmowa z dr. hab. n. med., dr. n. hum. Sławomirem Letkiewiczem15-16
Zaufanie społeczne.„Czwarta władza" – felieton16
Zaufanie społeczne do lekarzy – badania CBOS17-19
Spotkania20
Biegli sądowi. Echa publikacji21
Z teki rzecznika21-22
Kursy i konferencje23
Symbole pamięci25
XI Europejskie Dni Naczyniowe25
MuzeumHistoriiMedycyny–rozmowazprof.ZygmuntemWoźniczką26
Operacja Ghana27
Andrzejki stomatologiczne27
Pro Medico postscriptum Lekarz biegły sądowy28-29
Centrum im. prof. W. Starzewskiego29
Sport29
Notatki z podróży30-31
Literatura31
...cum grano salis. Felieton32-33
Wspomnienia, nekrologi34-35
Ogłoszenia, komunikaty, reklamy35-36
Procedury, punkty, pieniądze – obok nie-
dofinansowania, niedoszacowania i nie-
dookreślenia wyznaczają kształt polskiej
ochrony zdrowia. 15 kwietnia 2011 r. Sejm
uchwalił ustawę o działalności leczniczej.
To w niej pojawiły się sformułowania typu:
„przedsiębiorstwo podmiotu leczniczego”
czy
„przedsiębiorca”.
Zgłaszane wówczas uwagi
o dalekosiężnych zagrożeniach wynikają-
cych z patologii języka przechodziły decy-
dentom obok uszu. Dobrze znane słowa
„szpital”, „poradnia”, „leczenie”, „chory”, za-
stąpiono urzędniczą, pozbawioną empatii
„nowomową”, wzbogacaną systematycznie
o kolejne terminy i określenia, co pozwala
zaciemniać prawdziwą istotę relacji lekarz
– pacjent. Nie tak dawno byłem świadkiem,
jak przedstawicielka NFZ mówiła do lekarzy
o oferowanych „nowych produktach”, jakby
była pracownikiem telefonii komórkowej
albo banku – to porównanie chyba bliższe.
Taki język odczłowiecza to, co jest funda-
mentalnie ludzkie. Lekarze wtłoczeni zostali
w tryby biurokracji typowej dla centralnie
zarządzanych przedsiębiorstw, zalani poto-
pem przepisów i papierologii, a ekonomia
stała się przymusem myślenia w codziennej
pracy. A przecież zadaniem lekarzy jest trosz-
czyć się o swoich chorych, a zadaniemurzęd-
ników tworzyć takie warunki, abyśmy mieli
wystarczającą ilość czasu i możliwości, by
zająć się chorymi w jak najlepszy sposób. Je-
steśmy i chcemy być lekarzami, a nie buchal-
terami! Kiedy więc zarzuca się lekarzowi, że
„jest biznesmenem” – to jest to co najmniej
dwuznaczne i trudno się dziwić, że oburzy-
ło nasze środowisko. To nie jedyny przykład
wypowiedzi ministra zdrowia, w której jasno
widać, że rzecz idzie o przekonanie opinii
społecznej o odpowiedzialności lekarzy tak-
że za błędy administracyjno-organizacyjne.
Tymczasempolitycy przypominający
„ja jako
lekarz...”
i bezpardonowo atakujący środo-
wisko medyczne, często też zapominają, że
wykonując funkcję publiczną nie mogą czuć
się zwolnieni z obowiązku przestrzegania
fundamentalnych reguł swojego zawodu,
w tym przepisów KEL.
11 lutego br. przypada Światowy Dzień
Chorego, ustanowiony przez Jana Pawła II
w 1992 r. Przypomina nie tylko o dotknię-
tych bólem i chorobą, ale i o powołaniu le-
karzy, którzy w ogromnej większości robią
wszystko, co się da, żeby otoczyć cierpiących
opieką, jaka tylko jest możliwa. Dlatego tak
potrzebne jest i nam, i chorym, wzajemne
zaufanie, stale, niestety, podważane przez
polityków i media. Wydarzenia związane
z wprowadzaniem pakietu onkologiczne-
go pokazały, że po raz kolejny próbowano
zantagonizować pacjentów i lekarzy, by za
pomocą socjotechniki, tendencyjnych relacji
i pseudoinformacji wmówić naszym cho-
rym, że winni destabilizacji w ochronie zdro-
wia jesteśmy my. Dlatego m.in. wydaliśmy
w ŚIL Informator dla pacjentów, starając się
w sposób jasny i przejrzysty zdjąć z lekarzy
odium winy za chaos w ochronie zdrowia.
Planujemy kolejne wydania. Raz jeszcze za-
chęcamgorąco dowykorzystania Informato-
ra w gabinetach, poradniach, na oddziałach
szpitalnych. Informator winien nam ułatwić
pracę poprzez zwolnienie z konieczności
osobistego przekazywania naszym, często
zdezorientowanym, pacjentom zawartych
w nim treści.
Nadal staramy się poszerzać różne formy
wsparcia dla Koleżanek i Kolegów, wprowa-
dzając szereg korzystnych zmian dla człon-
ków ŚIL, m.in. w funduszach pożyczkowych
i na kształcenie (szczegóły na naszej stronie
internetowej pod datą 28.10.2014 r.). Wpro-
wadziliśmy też nowy zasiłek z tytułu narodzin
dziecka. Wiemy, jak trudno pogodzić życie
zawodowe z rodzinnym. Niektórzy mawiają,
że „najbardziej pracowitą specjalizacją jest
być żoną lekarza lub mężem lekarki”, wyrze-
czenia i trudności dotykają przecież i naszych
Rodzin. Na najbliższym posiedzeniu ORL (już
po zamknięciu tego numeru PM) zostanie
przedstawiony mój projekt przyjęcia w ŚIL
„Karty Dużej Rodziny”, polegający na wspar-
ciu wielodzietnych rodzin lekarskich.
Na początku stycznia br. odszedł Tadeusz
Konwicki, pisarz, który jak nikt inny umiał
pokazać, na czym polega relatywizm moral-
ny i rozpad elementarnych pojęć dobra i zła,
w kraju ubezwłasnowolnionym przez sys-
tem nakazowo-rozdzielczy. Pisał też pięknie
o Kresach i ich mitologii, o kraju dzieciństwa,
dojrzewania. W grudniu ub.r. zmarł świato-
wej sławy polski dyrygent, Jerzy Semkow,
urodzony w bliskim mi Radomsku, gdzie
w szkole średniej byłem uczniem Jego Ojca.
Pożegnaliśmy też wybitnego poetę Stanisła-
wa Barańczaka i reżysera Krzysztofa Krauze.
To niepowetowane straty dla polskiej kultu-
ry i dla wielu z nas. Wielka literatura, film,
muzyka i poezja stały się częścią naszej toż-
samości.
„Całe życie żyliśmy jakby na wa
lizkach. Tysiące przejść, niepewności, za
łamań. Ciągła prowizorka, tymczasowość,
byle do jutra. A kiedyś zacznie się praw
dziwe życie. No i masz. Przychodzi starość
i gdzie to prawdziwe życie?”
(T. Konwicki
„Kalendarz i klepsydra”)
Z mojego punktu
widzenia




